Nie kupisz już biletu u kierowcy w Warszawie. Aktywiści oburzeni. Mieszkańcy? Zaskakująca reakcja

Od 1 stycznia nie kupimy już u kierowcy biletu komunikacji miejskiej. ZTM motywuje zmiany tym, że sprzedaż powoduje obniżenie koncentracji pracowników. Miasto Jest Nasze pyta: Co z wygodą pasażerów?

Od 1 stycznia 2018 r. kierowcy autobusów i motorniczy w Warszawie nie sprzedają biletów pasażerom. Te nadal można kupić w biletomatach, kioskach czy innych punktach sprzedaży.

"Głównym zadaniem kierowców i motorniczych jest spokojne, bezpieczne i punktualne przewiezienie pasażerów" - uzasadnia decyzję ZTM. "Osoby prowadzące pojazdy muszą skupić swoją uwagę na ruchu ulicznym, a konieczność przyjmowania pieniędzy i wydawania biletów może powodować obniżenie koncentracji" - czytamy.

Decyzja niezrozumiała

Stowarzyszenie Miasto Jest Nasze bardzo krytykuje postawę ZTM, bo nie bierze pod uwagę interesu pasażerów.

"Naszym zdaniem decyzja ZTM jest niezrozumiała i pokazująca, że urzędnicy nie liczą się z wygodą pasażerów" - pisze MJN.

Jak podkreśla stowarzyszenie, ZTM nadal nie uporał się z wyzwaniem instalacji biletomatów w każdym pojeździe komunikacji miejskiej.

"Nie doczekaliśmy się też niestety jednego standardu płatności (w autobusach MZA zapłacimy wyłącznie kartą, a w tramwajach Swing tylko bilonem)" - informuje.

Jak dodaje, jeszcze w 2016 r. ZTM obiecywał instalację biletomatów we wszystkich tramwajach na przełomie 2016 i 2017 roku. "Niestety, w 2018 r. wchodząc do pojazdu pasażer komunikacji miejskiej nie będzie wiedział, czy i jak może zapłacić za bilet" - podkreśla.

Stowarzyszenie zauważa, że można co prawda kupić bilet w kiosku, ale tych, według wyliczeń MJN, jest coraz mniej oraz są czynne w określonych godzinach. Biletomaty z kolei nie są rozmieszczone równomiernie.

Stowarzyszenie wzywa ZTM do przywrócenia możliwości zakupu biletów u motorniczych i kierowców co najmniej do momentu kiedy w każdym pojeździe zostanie zainstalowany biletomat. Zauważają, że tak zrobił niedawno Wrocław.

Co za malkontenctwo

Niektórzy zgadzają się z aktywistami.

Wszędzie słyszę zachwyty, że o rany można zapłacić kartą w autobusie, ale przecież już w tramwaju nie można i trzeba mieć drobne. Poza tym ciągle jest duże grono osób, które nie korzysta z płatności kartą - pisze Łukasz.
Właściwie to już od kilku lat zastanawiam się i zrozumieć próbuję, czemu w autobusie tylko kartą, a w tramwaju jedynie za gotówkę. Ktoś to wyczuwa? - pisze Janusz.

Wielu pochwala jednak pomysł miasta.

 Dobra decyzja miasta. Kierowcy mają co robić, a bilet można kupić na wiele sposobów - pisze Radek.
Co za malkontenctwo... Obstawiam że sprzedaż biletów przez kierowców jest w czołówce czynników powodujących opóźnienia w kursowaniu linii. Zgodzę się z tym, że biletomaty powinny być ujednolicome (karta/gótówka), a pojazdy oznaczone rodzajem biletomatu w środku, ale nie dajmy się zwariować. W Barcelonie czy Londynie nikt nie robi awantury że nie kupi biletu u kierowcy - pisze Bartek.
Bez przesady, mamy XXI wiek, zakup biletu przez telefon to tylko kilka dotknięć - pisze Marcin.

Pozostali zwracają uwagę na inną kwestię.

"A co z turystami? Wiele razy widziałam, jak turyści kupowali bilet właśnie u kierowcy, bo tak było dla nich najłatwiej" - pisze Marta.

Czy uważasz, że dużym utrudnieniem jest brak możliwości zakupu biletu u kierowcy? Jesteśmy bardzo ciekawi Twojej opinii. Napisz do nas: metrowarszawa@agora.pl

"Nieudolna próba wybielenia urzędników Lecha Kaczyńskiego". H. Gronkiewicz-Waltz po decyzji komisji reprywatyzacyjnej