Radna PiS skarży się na głośne karetki na Pradze-Południe. Ludzie oburzeni: Wstyd!

Praga-Południe. Jak twierdzi radna PiS, mieszkańcy Saskiej Kępy skarżą się na hałas generowany przez karetki z Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa. Złożyła interpelację w tej sprawie.

Radna Agnieszka Soin, jak napisała na Facebooku, stanęła w obronie mieszkańców Pragi-Południe, a konkretnie tych mieszkających przy ulicach: Międzynarodowej, Francuskiej i Wandy. Są to ulice usytuowane na trasie karetek, które zmierzają do Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa przy ul. Saskiej i... zakłócają spokój przez siedem dni w tygodniu, dzień i w nocy.

Złośliwi kierowcy

Agnieszka Soin twierdzi, że otrzymała wiele skarg od mieszkańców. Ich zdaniem liczba karetek miała się zwiększyć znacznie w ciągu ostatnich lat, co powoduje, że obecnie hałas jest nie do zniesienia. 

Jak informuje rp.pl radna podkreśla, że mieszkańcy nie podważają idei krwiodawstwa, ale uważają za złośliwe zachowanie kierowców karetek. Ci mają nie liczyć się z faktem, że sygnały karetek wyją, a oni po ich zaparkowaniu spokojnie sobie dyskutują i palą papierosy, wcale się nie spiesząc z przekazaniem ładunku.

Mieszkańcy donoszą, że sygnały dźwiękowe są używane nawet wtedy, gdy ulice są zupełnie puste.

Radna Soin poprosiła ratusz o zweryfikowanie sytuacji. Zrobiliśmy to samo. W tej chwili czekamy na odpowiedź miasta.

Niech się pani stuknie w głowę

Na Facebooku radnej Soin pojawiły się komentarze dotyczące jej walki z głośnymi karetkami. Zdania na temat interpelacji są podzielone:

Bardzo dziękuje w imieniu mieszkańców, sytuacja jest nie do zniesienia - pisze Petrus.
Radna ma rację, bo samochody wożące krew (bo to wcale nie są karetki) do szpitali przeginają - pisze pan Rafał.
Po cholerę siać panikę tam, gdzie jej nie potrzeba - pisze armia.
Pani posłanko, jestem mieszkańcem Śródmieścia i mój spokój jest nieustannie naruszany przez, nie karetki ratujące czyjeś życie, a pojazdy rządowe jeżdżące na sygnale, tuż pod moim oknem. Czy zrobi coś Pani w tej sprawie? - pisze pani Ilona.
Komuś się chyba coś pomyliło. Ta stacja jest tam od kilkudziesięciu lat, jak komuś nie pasuje proponuje przeprowadzkę. Ciekawe swoją drogą, czy jak ktoś bliski jednego z takich marudów by się wykrwawiał podczas operacji, czy dalej sygnał karetki by mu przeszkadzał. Bulwersujące! - pisze BBQ.
A może niech się pani stuknie w głowę? - sugeruje pani Maria.
Cały PiS. Klęczenie w kościele, chwalenie się wiarą, a czyny zupełnie inne. Wstyd. Mieszkałam przy szpitalu i nigdy bym nie wymyśliła czegoś takiego. Może kiedyś, jak Pani będzie miała np. zawał, to karetka niech jedzie bez sygnałów w korku. Gwarantuję, ze Pani nie dojedzie na czas - pisze pani Karolina.

Pojazd uprzywilejowany

Według przepisów prawa, "kierujący pojazdem uprzywilejowanym może, pod warunkiem zachowania szczególnej ostrożności, nie stosować się do przepisów o ruchu pojazdów, zatrzymaniu i postoju oraz do znaków i sygnałów drogowych tylko w razie, gdy uczestniczy m.in. w akcji związanej z ratowaniem życia, zdrowia ludzkiego lub mienia albo koniecznością zapewnienia bezpieczeństwa lub porządku publicznego. W takiej sytuacji pojazd wysyła jednocześnie sygnały świetlny i dźwiękowy. Po zatrzymaniu pojazdu nie wymaga się używania sygnału dźwiękowego".

Co myślisz o reakcji radnej PiS? Czy Tobie również coś przeszkadza w Twoim miejscu zamieszkania? Napisz do nas: metrowarszawa@agora.pl.

Taksówkarze, którzy ratują życie. W Warszawie jest ich prawie 70