Zaatakowali hostel, w którym mieszkali cudzoziemcy. Mieli w rękach noże

W piątek wieczorem doszło do niepokojącego zdarzenia. Dyrektor Muzeum Sztuki Nowoczesnej był świadkiem, jak grupa młodzieży napada na hostel, w którym mieszkają obcokrajowcy. Całą sprawę opisał na Facebooku.

Sytuację opisał na Facebooku Marcel Andino Velez. Biuro prasowe Komendy Stołecznej Policji potwierdza, że doszło do interwencji. Jej szczegóły poznamy w poniedziałek. 

"Pogromik" na Mokotowie

Wczoraj po spektaklu "Solidarność. Nowy projekt" pojechał, jak pisze, na śledzia na Mokotów. Tam, na rogu Kazimierzowskiej i Racławickiej grupa 10-12 chłopców około piętnastoletnich, uzbrojona w paralizatory, zrobiła, jak to ujmuje, "oblężenie i 'najście' na kamienicę zamieszkaną przez studentów różnych wschodnich narodowości".

"Byli wśród napadniętych rosyjskojęzyczni, były biegające w pidżamach dziewczyny o azjatyckiej urodzie i próbujący ich bronić śniadzi, czarnowłosi chłopcy" - wymienia.

Ocenia, że był to atak na tle rasowym. Twierdzi, że napastnicy byli bardzo młodzi. "Trochę takie, co palą papierosy od początku podstawówki, a nie żadne drużyny ONR. Był to taki mokotowski pogromik wieczorny zrobiony z nudów" - opisuje.

Jak dodaje, wezwał policję, która natychmiast przyjechała. Na dźwięk syreny napastnicy natychmiast rozbiegli się po podwórkach. Jak pisze na końcu Velez, nie ma wątpliwości, że wrócą.

Atak na hostel

Na Mokotowie, przy ulicy Kazimierzowskiej 11, w miejscu, w którym doszło do zdarzenia, mieści się hostel. Wiele pokoi zajmują właśnie cudzoziemcy, m.in. Gruzini, Wietnamczycy czy Ukraińcy.

"Stołeczna" dotarła do lokatorów kamienicy. Jednak ci nie chcieli mówić zbyt wiele na temat tego, co się stało. Wspomnieli, że usłyszeli dźwięk rozbijanego szkła oraz, że ktoś rzucił butelką w ścianę kamienicy. Kilka osób miało wedrzeć się do środka, niektórzy mieli trzymać w rękach butelki i noże. 

Byłeś świadkiem jakiegoś ważnego zdarzenia? Wyślij nam zdjęcia lub opisz, co się stało? metrowarszawa@agora.pl

Był pewien, że policjanci wlepią bezdomnemu mandat. Bardzo się pomylił. "Jestem w ciężkim szoku"