Kocia kawiarnia zakazuje wstępu dzieciom. Rodzice wściekli: To dyskryminacja

Aby pobawić się z kotem, musisz mieć skończone 14 lat. Taką zasadę wprowadziła właśnie jedna z warszawskich kocich kawiarni. Nie wszyscy są nią zachwyceni.

W Miau Cafe podczas picia kawy czy herbaty można także przyjemnie spędzić czas z jej sześcioma lokatorami - adoptowanymi kotami. Od około miesiąca kawiarnia jest w trakcie zmian. Zdecydowano się na przeniesienie jej do innej lokalizacji. Nowe lokum to jednak nie jedyna zmiana. 

Zabawa z kotem? Od lat 14

Na Facebooku Miau Cafe w środę pojawił się komunikat o modyfikacji regulaminu. 

"Od pierwszego dnia otwarcia do kawiarni będą mogły wejść tylko i wyłącznie dzieci, które ukończyły 14 lat, po okazaniu legitymacji szkolnej" - czytamy w ogłoszeniu. 

W rozmowie z metrowarszawa.pl jedna z baristek Miau Cafe, Olga, powiedziała, że decyzja została podyktowana dobrem zwierząt. Pracownikom zależy przede wszystkim, aby koty czuły się w lokalu bezpiecznie i komfortowo. 

- Niektórzy rodzice traktowali naszą kawiarnię jak plac zabaw dla dzieci, na którym nie trzeba zwracać na nie uwagi. Dochodziło do sytuacji, że niepilnowane maluchy źle obchodziły się z kotami, a nasze wszelkie uwagi były ignorowane zarówno przez dzieci, jak i dorosłych - mówi Olga. 

Dodaje także, że nowa zasada jest także wynikiem anonimowej ankiety przeprowadzonej wśród klientów Miau Cafe. Goście zwracali w niej uwagę, że nie podoba im się obecność dzieci, które zachowują się głośno lub w widoczny sposób przeszkadzają zwierzętom. 

Dzieci tylko w dni otwarte

Nie oznacza to jednak, że osoby poniżej 14. roku życia nie będą mogły już nigdy wejść do kociego lokalu. Pracownicy Miau Cafe wpadli na pomysł zorganizowania dla nich specjalnych dni otwartych. Obecny będzie podczas nich animator oraz ludzie odpowiedzialni za to, żeby kociaki były traktowane dobrze.

- Koty będą bezpieczne, a dzieci - lepiej się bawić - mówi Olga. 

Dodaje, że w Miau Cafe być może organizowane będą także warsztaty poświęcone prawidłowemu traktowaniu zwierząt. 

Mimo że informacja o dniach otwartych dla najmłodszych, pojawiała się w poście na Facebooku, część komentujących zdaje się ją ignorować. 

"Od dziś was nie lubię"

Jak można było się spodziewać, decyzja o wprowadzeniu ograniczenia wiekowego podzieliła klientów Miau Cafe. Część jest zbulwersowana, część zachwycona. 

Do pierwszej grupy należą głównie rodzice, którzy już teraz zapowiadają, że nie planują ponownie odwiedzać kawiarni.

"Bardzo nieładnie, moje dzieci będą niepocieszone. Bez nich również odwiedzać was nie zamierzam, bo wspólne wizyty z dziećmi były jedynym powodem mojego przychodzenia. Od dziś Was nie lubię" - pisze Agata.

"Byliśmy Państwa stałymi bywalcami w poprzedniej lokalizacji, z 4-letnią córką. Dziecko było zawsze poinstruowane jak się ma zachowywać, wszystko odbywało się wzorcowo. (...) Państwa rozwiązanie jest postępowaniem dyskryminującym, bardzo nie fair. Zdecydowanie "odlubiam" Państwa lokal, na pewno go już nie odwiedzimy i nie będziemy polecać" - dodaje Anita.

"Moja 7-latka i 12-latek, którzy uwielbiają koty, będą zawiedzeni. Wystarczy, żeby ktoś z obsługi siedział w kawiarni, kiedy przychodzą rodziny. Przemyślcie to" - komentuje Jolanta.

"Według mnie - strzał w stopę. Ciekawe jak długo pociągniecie. Dzieci po 14. roku życia mają w pompce kawiarnie z kotkami, a dorośli nie będą specjalnie  organizowali opieki dla dzieci, żeby zobaczyć kotka" - uważa Katarzyna.

Niektórzy czują się pokrzywdzeni

"Moja 9-letnia córka zawsze była u Państwa grzeczna. Ona kocha to miejsce. (...) Córka potrafi szanować koty, nigdy nie sprawiała kłopotu. (...) Przykre to bardzo. Tak się, proszę Państwa, nie robi" - komentuje pani Agnieszka

Decyzja znalazła jednak również grono zwolenników: 

"Super decyzja. Pamiętam wizytę w Miau Cafe, podczas której wszystkie koty siedziały pochowane i wystraszone w różnych zakamarkach, bo goniła je paroletnia dziewczynka. Oczywiście mama patrzyła na wszystko z aprobatą i jeszcze wskazywała córce, gdzie ukryły się te koty, które miały pecha dać się zauważyć" - pisze Piotr.

"Słusznie! Jestem tego samego zdania. Ja czasem mam dość aktywności dzieci w kawiarniach, a co dopiero koty" - mówi Patrycja.

"Nie szukacie pracownika? Totalnie chciałabym stać przy wejściu i mówić ludziom z dziećmi, że nie mogą wejść" - komentuje Izabela.

Co myślisz o decyzji kawiarni? Podziel się swoją opinią. Napisz do nas na metrowarszawa@agora.pl lub w wiadomości prywatnej na Facebooku. 

embed

Jechaliśmy świątecznym wagonem metra. "Jak wjeżdżał na peron, było słychać 'WOW'!" [WIDEO]