Jaki stawia pod ścianą Waltza. Ten się broni: Sprzedaż kamienicy była sprzedażą kamienicy

We wtorek na Komisji Reprywatyzacyjnej przesłuchiwany był Andrzej Waltz - mąż prezydent Warszawy. Członkowie komisji przez cały czas próbowali odwołać się do jego sumienia.

Dziś przed komisją prowadzoną przez Patryka Jakiego pojawił się za to mąż prezydent Warszawy, Andrzej Waltz, który 14 lat temu nabył część praw do kamienicy przy Noakowskiego 16.

 

Najlepszą formą będzie sprzedaż kamienicy

Przesłuchiwanie Andrzeja Waltza rozpoczęło się po godzinie 14:00. Mąż Hanny Gronkiewicz-Waltz na początku przeczytał oświadczenie, w którym między innymi wyjaśnił, że udziały do kamienicy nabył od swojej ciotki Haliny Kępskiej, a sprawę spadkową zajmowała się kancelaria adwokacka.

Mówił, że decyzja o zwrocie kamienicy przy Noakowskiego 16 zapadła w 2003 roku, a jego udział w budynku wynosił 6,8 procenta. - Spadkobierców było 12 po różnych spadkodawcach. Ustalono wspólnie, że najlepszą formą będzie sprzedaż kamienicy - powiedział. Kamienicę, jak dodał, sprzedano w 2006 roku.

Później Waltz przekonywał, że od tamtej pory nie interesował się ani sprawą, ani losem lokatorów. 

Opieram się na dokumentach z ratusza

Przewodniczący komisji Patryk Jaki, zadając pytania, próbował wielokrotnie odwołać się do sumienia Waltza. Dopytywał go o relacje z mężem ciotki - Romanem Kępskim, próbował się dowiedzieć, czy on i jego małżonka znali Roberta N. (najbardziej znany prawnik od reprywatyzacji, przyp. red.).

Waltz zaprzeczył. Unikał również odpowiedzi na pytanie, czy uważa Romana Kępskiego za prawowitego spadkobiercę Noakowskiego. - Opieram się na dokumentach, które dostarczył mi ratusz i urzędnicy Lecha Kaczyńskiego - powtarzał Waltz.

Jaki próbował wielokrotnie pytać Waltza, czy nigdy nie próbował dociec, czy w księgach wieczystych jest informacja o możliwych nieprawidłowościach i fałszerstwie. - Sprawę prowadził mój adwokat, to on miał doprowadzić ją do końca - mówił Waltz.

Jaki dopytywał: Czy profesjonalny adwokat powinien na to zwrócić wagę? Waltz: Działał z dokumentami, które otrzymał od ratusza.

Czytaj również: Waltz przed komisją ds. reprywatyzacji. Nagle Jaki przerywa przesłuchanie. "Katastrofa budowlana"

Czy zwróciłby majątek?

Na pytanie, czy Waltz uważa, że procedura dziedziczenia została przeprowadzona zgodnie z prawem, odpowiadał, że nie otrzymał oficjalnego dokumentu od żadnej instytucji, który stanowiłby, że dokonano fałszerstwa. 

Jaki ciągnął dalej. Zapytał, czy gdyby przesłał Waltzowi wyrok prawomocny sądu administracyjnego, z którego wynikałoby, że Leon Kalinowski (który przejął kamienicę po wojnie, a następnie sprzedał ją mężowi ciotki Andrzeja Waltza) wraz z innymi fałszowali akty notarialne, to czy oddałby pieniądze uzyskane ze sprzedaży kamienicy Feniksowi w związku z bezpodstawnym wzbogaceniem się? Waltz odpowiedział, że oddałby, gdyby otrzymał nakaz zwrotu.

- Oczekuję od organów państwowych, że będą postępowały zgodnie z prawem. Oczekuję, że to, co mam zrobić, będzie wynikało z prawa, że będzie to orzeczenie sądu wobec mojej osoby - powiedział.

Podkreślał, że powinno być przeprowadzone postępowanie, w wyniku którego jest wyrok dotyczący jego osoby. 

Kamienica była wystawiona na sprzedaż

Jaki podjął również temat losów lokatorów. Pytał, dlaczego jako właściciele spadkobiercy nie zaproponowali w pierwszej kolejności wykupu mieszkań rodzinom mieszkającym przy Noakowskiego 16? - Może szukaliście maksymalizacji - dociekał. - Kamienica była wystawiona przez dwa lata, każdy kto się zgłosił, mógł ją kupić - odpowiedział Waltz. - Do tej kamienicy było 12 spadkobierców, nie było możliwości innego porozumienia niż sprzedaż całości. Lokatorzy musieliby kupić całą kamienicę - doprecyzował.

Waltz, pytany przez Jakiego o los lokatorów z Noakowskiego 16, przyznał, że „nie potrafił przewidzieć dalszych konsekwencji” całej transakcji. - Sprzedaż kamienicy była sprzedażą kamienicy - stwierdził krótko. Kiedy przewodniczący upomniał go, że sprzedał budynek wraz z ludźmi, Waltz odparł, że to urząd taki budynek oddał. - Miasto za czasów Lecha Kaczyńskiego nie interesowało się tymi mieszkańcami, nie pytało co zrobić, aby mogli przez to łatwo przejść - bronił się.

Czytaj więcej: Gronkiewicz-Waltz musi oddać dwa miliony za Noakowskiego 16. Zwłaszcza, że ją stać [OPINIA]

Czy zna Jacka Kozłowskiego

Waltza przesłuchiwał również Sebastian Kaleta oraz Łukasz Kondratko. Ten drugi pytał Waltza m.in., czy ten zna Jacka Kozłowskiego (byłego wojewodę i polityka PO). Pytanie miało związek z informacjami ujawnionym na poniedziałkowym posiedzeniu, jakoby Kozłowski brał udział w jednym z protestów lokatorskich dotyczących Noakowskiego i posiadał w tej sprawie pewne dokumenty (np. akt notarialny).

Waltz poinformował, że zna Kozłowskiego. - Jest działaczem politycznym i na różnego rodzaju spotkaniach się spotykaliśmy (…) to znajomość przez żonę - doprecyzował. Zapewniał jednak, że nie przekazywał dawnemu wojewodzie żadnych akt dotyczących Noakowskiego.

Kondratko na końcu zapytał, co musiałoby się stać, żeby żona Waltza stanęła przed komisją. - Tego oczekują mieszkańcy miasta, którego jest od lat prezydentem - wyjaśniał. - Nie będę odpowiadał na to pytanie - odparł Waltz.

Komisja ds. reprywatyzacji. Nagle Jaki przerywa przesłuchanie. "Katastrofa budowlana"