Spółdzielnia na Ursynowie miała dość psich odchodów. Do walki zaczęli używać monotlenku diwodoru

Tabliczka z napisem "Prosimy nie wyprowadzać psów, teren spryskany monotlenkiem diwodoru" pojawiła się przy ulicy Puszczyka na Ursynowie.

Jak odstraszyć właścicieli psów, którzy nie chcą się nauczyć sprzątania po swoich pupilach? Jedna z warszawskich spółdzielni znalazła doskonały sposób.

Prezes spółdzielni Piotr Janowski mówi, że napis rzeczywiście miał na celu zaniechanie chodzenia na spacery z psami przy samych blokach, gdzie znajdują się tereny zielone. Mieszkańcy nie posiadający czworonogów oraz ci, którzy sprzątają po swoich pupilach składali do spółdzielni skargi, że nie wszyscy dbają o czystość w okolicach swojego miejsca zamieszkania.

Trucizna?

Jak widać na zdjęciu, ktoś jednak postanowił "popsuć" pomysł prezesa. Okazuje się bowiem, że monotlenek diwidoru to w rzeczywistości po prostu woda. Napis H2O zdradza wszystko - trawnik nie został spryskany żadną trucizną. Monotlenek diwodoru to po prostu woda.

Ale prezes wierzy, że niewinny żart przynajmniej w kilku przypadkach może zadziałać. - Jeśli choć jedna osoba nie weszła z tego powodu na trawnik, to znaczy, że się udało - mówi serwisowi.

Potwierdziliśmy w spółdzielni, że takie tabliczki zostały wystawione. Czekamy na komentarz prezesa. Podobno to nie jedyny pomysł na edukowanie mieszkańców w kwestii dbania o czystość na osiedlu.

Czytaj więcej: Warszawiacy nie sprzątają po swoich psach. Ludziom puszczają nerwy: Wziąć kupę i na facjacie zostawić!

Mandat w wysokości 500 zł

Psie kupy leżące na warszawskich trawnikach, a nawet chodnikach, to widok dość częsty. Gdy nadchodzi zima, tym bardziej doskwierają mieszkańcom, którzy dbają o czyste miasto.

Należy pamiętać, że niewywiązywanie się z obowiązku sprzątania po psie grozi mandatem karnym w wysokości nawet 500 złotych.

"Czym mam sprzątać? Ręką?". Sprawdzamy, czy warszawiacy sprzątają po psach [UKRYTA KAMERA]