Syn znanego adwokata znów skazany. Jacka T. oskarżono o podpalenie kolejnych 17 aut

Warszawski sąd wydał nowy wyrok na Jacka T., syna znanego adwokata oskarżonego o liczne podpalenia aut. W czwartek został skazany m.in. na dwa lata i dziewięć miesięcy więzienia.

O Jacku T. głośno zrobiło się po serii podpaleń samochodów w Warszawie, do których doszło w latach 2011-2013. Jak czytamy na tvnwarszawa.pl sensację wzbudziły nie tylko podpalenia, ale i to, że T. jest synem znanego adwokata. Podpalacz dokonał również nietypowego wyboru miejsca zbrodni - ul. Oleandrów. To wąska i krótka uliczka w Śródmieściu.

Dwa wyroki

Pierwszy wyrok na Jacka T. wydano już w 2013 roku. Został wtedy ukarany pozbawieniem wolności na sześć i pół roku. Mężczyzna od tego czasu odsiaduje wyrok. Dlaczego postanowiono ponownie otworzyć przeciwko niemu postępowanie?

Tuż po wydaniu pierwszego wyroku prokuratura w Śródmieściu podjęła decyzję o ponownym przejrzeniu wszystkich przypadków podpaleń w okolicy centrum Warszawy, które umorzono. Po dokładnej analizie okazało się, że są w stanie stworzyć z nich jeden akt oskarżenia i powiązać go z wcześniej skazanym Jackiem T. 

Po dwuletnim procesie sąd przychylił się do tej tezy i skazał Jacka T. na kolejne dwa lata i dziewięć miesięcy pozbawienia wolności. T. będzie musiał też zapłacić ponad 80 tysięcy złotych za szkody, które spowodował. 

Kolejne 17 samochodów?

W nowym procesie T. został oskarżony o podpalenie kolejnych 17 samochodów w latach 2011-2013.

Sąd odrzucił tylko pierwszy przypadek, ponieważ nie było wystarczających dowodów. Chodzi o podpalenie pięciu aut w nocy z 10 na 11 lipca 2011 przy ul. Oleandrów. 

Materiał dowodowy składał się z zapisu logowania telefonu komórkowego Jacka T. do stacji przekaźnikowych w okolicy ul. Oleandrów, a sposób w jaki zaprószono ogień był typowy dla oskarżonego - samochody podpalano przykładając ogień do tablic rejestracyjnych. 

W ocenie sądu brak jest dowodów przesądzających w sposób pewny, że Jacek T. dopuścił się tego przestępstwa - orzekł sąd. 

Reszta oskarżenia nie budziła już wątpliwości. Prokuraturze udało się zabezpieczyć nagranie z monitoringu z miejsca zdarzenia.

Na jednym z nich widać męską sylwetkę. Biegły antropolog zeznał, że zachowanie mężczyzny jest zgodne z cechami behawioralnymi oskarżonego, więc można uznać, że to właśnie on jest na nagraniach.  

Zabezpieczono także podobne nagrania z monitoringu. Widać na nich m.in. moment podkładania ognia oraz momenty poprzedzające je. Filmy pozwoliły wychwycić charakterystyczny dla oskarżonego strój i połączyć go ze wszystkimi podpaleniami. 

12 podpalonych samochodów

Ostatecznie warszawski sąd uznał, że Jacek T. jest winny podpaleń 12 samochodów, dokonanych przy ul. Oleandrów w 2017, rondzie Jazdy Polskiej, przy Polnej, Marszałkowskiej, Nowym Świecie oraz al. Jerozolimskich. 

embed

Honda ostro skręca, wjeżdża na chodnik i uderza prosto w dwie kobiety. Nie zdołały uciec

Więcej o: