Jedną z mokotowskich ulic zaatakowała 'słupkoza'. "Postawili je tam, gdzie parkowanie było legalne" [LIST]

"Ul. Madalińskiego zaatakowała "słupkoza", czyli obstawienie okolicy słupkami, które w zamierzeniu mają służyć pieszym i zieleni miejskiej, a w tym przypadku skutecznie utrudniają życie mieszkańcom" - pisze pan Piotr.

Mieszkam w sercu Starego Mokotowa w pobliżu skrzyżowania ul. Madalińskiego z aleją Niepodległości. Mieszkanie w tej okolicy, mimo niektórych mankamentów, takich jak głośna i ruchliwa aleja Niepodległości, było generalnie bardzo wygodne. Niestety ostatnio ulicę Madalińskiego na odcinku pomiędzy aleją Niepodległości a ul. Kielecką zaatakowała tzw. słupkoza.

Czyli - obstawienie okolicy słupkami, które w zamierzeniu mają służyć pieszym i zieleni miejskiej, a w tym konkretnym przypadku skutecznie utrudniają życie większości okolicznych mieszkańców, czy to kierowcom czy pieszym - piszący ten list zalicza się przy tym do obu tych kategorii. 

Korzystając z remontu sieci wodociągowej we wrześniu, postawiono wzdłuż jednej strony ulicy Madalińskiego słupki. Zrobiono to jednak chyba na zasadzie „im więcej słupków, tym lepiej”. Najlepiej obrazuje to zdjęcie poniżej.

Słupki na MadalińskiegoSłupki na Madalińskiego p. Piotr

Jeden ze słupków postawiono tuż przy samym budynku, skutecznie utrudniając przejście pieszym. Co więcej, wszystkie widoczne na tej fotografii słupki nie służą niczemu, bo wcześniej nikt w tym miejscu nie parkował, a i teraz, gdyby się ktoś uparł, to spokojnie może słupki ominąć dzięki przystankowi obok.

Zaznaczyć należy, że chodnik wzdłuż ul. Madalińskiego jest na tyle szeroki (prawie 4 metry), że samochody parkujące na nim dotychczas równolegle do ulicy zostawiały i tak dość miejsca dla swobodnego przejścia, więcej niż wymagane przepisami 1,5 m.

Miejsce na chodnikuMiejsce na chodniku p. Piotr

Sytuacja po postawieniu słupków nie byłaby taka zła dla zmotoryzowanych mieszkańców, bo miejsca parkingowe wyznaczono na ulicy, jednakże miejsc tych jest znacznie mniej niż poprzednio, co wynika z fatalnego ich rozplanowania.

Jak widać na załączonym poniżej zdjęciu, przy wjazdach na poszczególne posesje postawiono wątpliwej urody żółto-czerwone pachołki szpecące okolicę i zabierające dużą ilość przestrzeni parkingowej, a nie dające w zamian żadnych korzyści. 

SłupkiSłupki p. Piotr

Najgorsze jednak nadeszło przed kilkoma dniami (listopad 2017), kiedy "słupkoza" objęła także drugą stronę ul. Madalińskiego. Co już w ogóle kuriozalne, w miejscu tym, obok szerokiego asfaltowego chodnika, funkcjonowały prostopadłe do jezdni, wyraźnie widoczne miejsca postojowe wyłożone płytami chodnikowymi, gdzie można było wygodnie zaparkować, nie powodując utrudnień dla pieszych.

Miejsca postojoweMiejsca postojowe p. Piotr

Powstaje pytanie - w jakim celu "wysłupkowano" te płyty, bo ani nic tam nie rosło, ani pieszym parkowanie nie przeszkadzało, a finalnie wyszły z tego ani ładne, ani praktyczne betonowe placyki.

Drogowcy w stawianiu słupków tak się rozpędzili, że nie oszczędzili żadnego kawałka, gdzie można było taki słupek postawić. Widać to choćby na załączonym zdjęciu, gdzie wcześniej mogły parkować dwa pojazdy, a teraz sterczą smętnie słupki i przeraźliwie smutne betonowe klocki, które będą służyły zapewne za ogródek dla chwastów i śmietnik na niedopałki.

Słupki na MadalińskiegoSłupki na Madalińskiego p. Piotr

Ustawione gęsto i gdzie się tylko da (zwłaszcza te zamontowane przy przejściach) słupki przeszkadzają pieszym (niejednej osobie zdarzyło się przez nieuwagę i w pośpiechu zderzyć z takim słupkiem), rowerzystom (możliwość kolizji), psiarzom (zaczepianie smyczy o słupki), szpecą ładną okolicę i do tego niemało kosztują, a przecież trzeba pamiętać, że idą na to środki publiczne, które można wydać znacznie lepiej. 

Tymczasem w miejscu, gdzie dotychczas znalezienie miejsca parkingowego było znośne, a samochody i piesi zgodnie koegzystowali w przestrzeni miejskiej, obecnie graniczy to z cudem i coraz częściej dochodzi do tarasowania przejazdów i rozjeżdżania trawników, z czym dotychczas nie było problemu.

W tej sytuacji drogowcy i urzędnicy znajdą prawdopodobnie jedno rozwiązanie – jeszcze więcej słupków. Bo chyba jedynym beneficjentem całej tej "słupkozy" jest firma produkująca te słupki i je stawiająca. Sytuacja przypomina trochę sypanie soli na drogi w czasie ciepłej zimy – skoro sól kupiono, to trzeba ją wysypać, niezależnie od faktycznych potrzeb. I tak samo ze słupkami – skoro je kupiono, to trzeba postawić, byle gdzie i byle jak - mniejsza o to, że więcej wyrządzi to szkody niż pożytku. 

Słupki postawiono w miejscach, gdzie parkowanie było legalne, ograniczając liczbę miejsc parkingowych w okolicy, gdzie ze względu na stare budownictwo nie ma garaży podziemnych i wskutek tego możliwości wykupienia miejsc parkingowych. Trzeba przy tym pamiętać, że problem dotknął osób, które mieszkają tu przeważnie od lat i dotychczas nie miały większego problemu z parkowaniem – bo to jednak inna sytuacja, gdy nastawia się słupków tam, gdzie ich nie było i legalnie parkowano, od sytuacji, gdy ktoś wprowadzając się, jeszcze przed kupnem mieszkania ma możliwość zorientowania się, że w pobliżu nie zaparkuje. 

- Piotr (nazwisko do wiadomości redakcji)

***

Jeśli jest coś, o czym chcesz opowiedzieć albo coś skomentować – pisz na adres: metrowarszawa@agora.pl.