"Dołącz do drużyny Kulsona". Tak policja zachęca do wstępowania w swe szeregi

"Z nami rozbijesz niejeden gang" - pisze na Twitterze stołeczna policja. Czy powołanie się na najsłynniejszego funkcjonariusza ostatnich dni pomoże odnaleźć chętnych do pełnienia służby? - Nawet w poważnych instytucjach czasem trzeba się uśmiechnąć - twierdzi rzecznik KSP.

"Dołącz do drużyny Kulsona. Z nami rozbijesz niejeden gang" - tak brzmi hasło, mające zachęcać do wstępowania w szeregi policji. Na swoim oficjalnym koncie na Twitterze zamieściła je stołeczna komenda.

"Promocja obejmuje obywateli polskich o nieposzlakowanej opinii, korzystających z pełni praw publicznych, posiadających co najmniej średnie wykształcenie, nie skazanych prawomocnym wyrokiem sądu za przestępstwo lub przestępstwo skarbowe" - zaznacza policja.

"Nawet w poważnych instytucjach czasem trzeba się uśmiechnąć"

Czy ogłoszenie nie ma zbyt żartobliwego charakteru w kontekście powagi instytucji, jaką jest policja? - Hasło należy traktować żartobliwie, biorąc pod uwagę samą sytuację z Kulsonem - mówi w rozmowie z metrowarszawa.pl kom. Sylwester Marczak, rzecznik stołecznej komendy.

- Mamy do czynienia z sytuacją, która nie była poważna - dodaje. - Początkowo tak wyglądała, zaczęła być niezwykle popularna i być traktowana w sposób humorystyczny, szczególnie w internecie. I w to też chcieliśmy się wpisać - wyjaśnia Marczak.

- Nawet w poważnych instytucjach czasem trzeba się uśmiechnąć - kończy rzecznik.

"Siadaj, k***o" vs "Siadaj, Kulson"

We wtorek stołeczna policja podczas briefingu pokazała słynnego Kulsona. Wszystko zaczęło się od filmu z 11 listopada. Widać tam zatrzymanie przez policję grupy Obywateli RP, którzy chcieli zablokować Marsz Niepodległości.

Jeden z policjantów miał, zdaniem komentujących, powiedzieć do zatrzymanej "siadaj, k***o". Okazało się, że słowa brzmiały jednak "siadaj, Kulson" i padły w stronę jednego z funkcjonariuszy, mł. asp. Mateusza (policja nie podaje nazwiska).

Nieznane pochodzenie pseudonimu

Dziennikarze mogli poznać Kulsona we wtorek. Jest dowódcą drużyny, ma dziewięć lat doświadczenia w policji. Na pytanie, dlaczego wydano mu polecenie, żeby usiadł, odpowiedział, że "potrzebny był dozór dla osób w samochodzie". Funkcjonariusz nie potrafił powiedzieć, skąd wzięło się jego przezwisko. - Mam tę ksywę od pięciu lat. Nie znam jej genezy, wymyślili ją moi koledzy - przekonywał.

We wtorek o przypadki łamania prawa podczas Marszu Niepodległości dziennikarze nie mogli jednak zapytać, bo konferencja się skończyła.

embed