Pluskwy atakują w Warszawie? Sanepid przyznaje: Jest ich coraz więcej

Wiele ostatnio się mówi o pluskwach, które uprzykrzają życie mieszkańcom Warszawy. Sanepid potwierdza, że liczba interwencji rośnie. Między 2009 a 2017 r. było ich 170, z czego aż 120 od 2016 r. Jak radzić sobie z tymi owadami?

W ostatnich tygodniach regularnie pojawiają się informacje o pluskwach atakujących mieszkańców stolicy. Czy rzeczywiście mamy do czynienia z plagą tych owadów?

Niedawno portal Wawalove.pl opisał historię pary, która wynajęła mieszkanie na Woli. Na miejscu zastali wielki brud, a po kilku dniach musieli się wynosić, bo zostali pogryzieni przez pluskwy. Na jednej z grup na Facebooku pojawił się natomiast post o owadach, które masowo pojawiły się na Bródnie, szczególnie w wystawianych przy śmietnikach meblach. "Co z tego, że ludzie pryskają i wydają po 200-300 zł, jak to g***o wraca non stop" - pisze mieszkanka.

Mogą być wszędzie

O pluskwy spytaliśmy Małgorzatę Zabrzyjewską, kierownik Oddziału Higieny Komunalnej Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej (sanepid). Okazuje się, że wyraźny wzrost liczby interwencji dotyczących pluskiew można zanotować od zeszłego roku.

- Między 2009 a 2017 r. mieliśmy ok. 170 interwencji, z czego w 2016 r. ok. 70, a w tym roku już ok. 50 - mówi w rozmowie z Metrowarszawa.pl. Jednocześnie dementuje pogłoski, jakoby zwiększająca się liczba pluskiew była pokłosiem organizacji mistrzostw Euro 2012 w Warszawie. - Nie wykryliśmy bezpośredniego związku - zaznacza.

Trudno jednak powiedzieć, dlaczego liczba szkodników rośnie. - Jako instytucja nie kojarzymy tego z konkretnymi zdarzeniami - mówi Zabrzyjewska. Ale przypuszcza, że wpływ może mieć to, że ludzie coraz częściej się przemieszczają. - Pluskwy to nie tylko problem zbieraczy. Mogą być w hotelu, kinie, w normalnym mieszkaniu. Przywleczone nawet z komunikacji miejskiej - dodaje.

Nie zbierać mebli ze śmietników

Owady te mają niewielkie rozmiary i są ciepłolubne - nietrudno zaprosić takiego gościa do domu. Czy możemy temu zapobiec? - Trzeba się rozglądać wokół siebie. Kiedy pluskwa zagnieździ się w łóżku, żeruje w nocy. Będziemy mieli ślady na ciele - wyjaśnia Zabrzyjewska. To zazwyczaj charakterystyczne 3-4 punkty (w linii prostej bądź trójkącie), które mogą swędzieć (ale niekoniecznie).

Co jeszcze radzi specjalistka? - Nie zbierać ze śmietników, szczególnie mebli. Owady mogą ukrywać się pod tapicerką, w rogach, na obrzeżach. Można je też przywlec w używanych rzeczach ze sklepów - dodaje.

Wszyscy możemy stać się ofiarami pluskiew, jak mówi. - Nie kojarzy się z biedą, może się przyczepić do każdego. Szuka żywiciela, a bez krwi może przeżyć kilka dni - informuje Zabrzyjewska.

"Tego się nie uniknie"

Co jeśli w naszym mieszkaniu zagnieżdżą się owady? - Wezwać profesjonalną firmę DDD - zdecydowanie mówi kierowniczka z sanepidu. Pluskwy rozmnażają się szybko i mogą zainfekować całe budynki. - Ważne, by zrobić dezynsekcję w sposób kompleksowy, skoordynować działania - dodaje Zabrzyjewska. Jeśli chodzi o mieszkania, odbywa się to na koszt właściciela. Jeśli zaś chodzi o wspólne części (korytarze, klatki schodowe) - spółdzielnie czy wspólnoty.

Czy są jakieś rejony szczególnie narażone na występowanie pluskiew? - Ciężko powiedzieć - mówi Zabrzyjewska. - Ludzie często się wstydzą przyznać, jak budynek jest elegancki. Dane obrazują tylko liczbę interwencji, a nie skalę zapluskwienia - dodaje.

Da się ustrzec przed pluskwami? - Można mieć nawet sąsiada, który jest zbieraczem, tego się nie uniknie - rozkłada ręce pracowniczka sanepidu. - Trzeba się rozglądać wokół - powtarza.

embed

Opuszczony cmentarz w Otwocku. Przyjeżdżają tu Żydzi z całego świata