Wybuch na Pradze. Wszystko nie przez granat, a nielegalną instalację gazową. Sprawca w śpiączce

Mieszkańcy spalonej kamienicy przy ul. Siedleckiej 34 mogą liczyć na pomoc warszawiaków. "Mój syn chce sprzedać wszystkie swoje zabawki, by wspomóc kolegę" - pisze pani Ula. Pożar był wynikiem eksplozji nielegalnej instalacji gazowej.

We wtorek wieczorem wybuchł pożar w kamienicy przy ul. Siedleckiej 34 na Pradze-Północ. Zginęła jedna osoba, a pięć (w tym półroczne dziecko) zostało rannych. Przyczyną, jak pisze tvnwarszawa.pl, miała być eksplozja nielegalnej instalacji gazowej. Lokator mieszkania, w którym wybuch miał miejsce, przebywa w szpitalu w stanie śpiączki farmakologicznej.

Wszystko wydarzyło się ok. godz. 21:30. Na miejscu zjawiło się 50 strażaków i 16 wozów. Ewakuowano 40 osób. Na początku pojawiły się informacje, że eksplodował granat. Policja zdementowała te doniesienia, w środę przyznała jednak, że w jednym z mieszkań znaleziono broń i amunicję. Jak mówił burmistrz dzielnicy Wojciech Zabłocki, miały tam być również granaty.

Warszawska straż pożarna podała, że eksplozja nastąpiła w mieszkaniu na drugim piętrze kamienicy. Zaraz po niej ogień zajął mieszkanie, trzecie piętro i dach budynku.

- Według relacji świadka, w mieszkaniu był podłączony gaz ziemny bez pozwolenia. Po ugaszeniu pożaru policjanci w jednym z lokali ujawnili częściowo zwęglone zwłoki Tyberiusza G. - informowała tvnwarszawa.pl stołeczna policja.

"Syn chce sprzedać wszystkie swoje zabawki, by wspomóc kolegę"

Od rana mieszkańcy spalonej kamienicy zgłaszają się do Ośrodka Pomocy Społecznej. Jego pracownicy będą przeprowadzać wywiady z rodzinami. Nie wiadomo, co stanie się z lokatorami, na razie nie mogą wrócić do domu. Mogą jednak liczyć na pomoc, m.in. na Facebooku pojawiły się oferty.

Mój syn chce sprzedać praktycznie wszystkie swoje zabawki, by wspomóc swego kolegę, który mieszkał w tym bloku i stracił wszystko. Czy są jakieś miejsca skupu zabawek? 

- pyta jedna kobieta.

Potrzebna pomoc dla lokatorów przy ul. Siedleckiej 34. Wczorajszy wybuch pozbawił niektórych wszystkiego. Kochani, potrzebne środki czystości, pościele, ubrania. Jak masz coś, chętnie odbiorę, zawiozę

- pisze pani Ula.

Chęć pomocy można zgłaszać do filii nr 2 OPS przy ul. Brechta 15, tel. 518-91-20. Dotyczy to przede wszystkim pomocy rzeczowej.

embed

Opuszczony cmentarz w Otwocku. Przyjeżdżają tu Żydzi z całego świata