Śmiertelnie potrącił 20-latka w Płońsku i uciekł. Po 10 dniach przyszedł na komisariat. Nie był sam

15 października w Płońsku doszło do śmiertelnego wypadku. Rover wjechał w przystanek autobusowy i potrącił młodego mężczyznę. Sprawca zbiegł.

Jak informuje tvnwarszawa.pl, 15 października doszło do śmiertelnego wypadku. Kierowca rovera stracił panowanie nad pojazdem i wjechał w taksówkę marki mercedes. Auto odbiło się od taksówki i uderzyło w przystanek autobusowy, potrącając 20-letniego mężczyznę. Kierowca uciekł z miejsca zdarzenia.

Ranny 20-latek trafił do szpitala. Obrażenia były jednak tak rozległe, że nie udało się go uratować.

Nagle zjawił się na komisariacie

Policjanci z Płońska ustalili jego tożsamość, zatrzymanie podejrzanego miało zająć kilka godzin. Mijały dni, ale funkcjonariusze nie mogli trafić na trop kierowcy rovera.

Wszystko zmieniło się 25 października. Nagle, jak informuje Kinga Drężek-Zmysłowska, rzecznik policji w Płońsku, sprawca przyszedł na komisariat w towarzystwie adwokata.

- Podejrzany to 27-letni Rafał B., mieszkaniec Płońska. W sprawie zostało wszczęte śledztwo prokuratorskie.. Mężczyzna został tymczasowo aresztowany - dodaje Drężek-Zmysłowska.

embed

Kopał psa podczas spaceru, bo ten nie chciał iść. Świadkowie wszystko nagrali

Więcej o: