Szedł Ordynacką i łapał obce kobiety za krocza. Pan Sebastian zareagował: Nie poj***ło cię przypadkiem?

"Zdałem sobie naocznie sprawę ze skali problemu" - pisze pan Sebastian, po tym, jak zobaczył w samym centrum Warszawy mężczyznę, który napastował seksualnie nieznajome kobiety. Pan Sebastian nie wahał się interweniować.

"Ulica Ordynacka, godzina 11:40. Idzie typ. Krótko obcięty brunet, okulary a la Pono, koszulka hemp gru, dresy, tribal na tyle którejś tam łydki. Idzie przede mną" - zaczyna swoją opowieść pan Sebastian. Najgorsze dzieje się później...

Z naprzeciwka nadchodzi kobieta, specjalnie na nią wpada, łapiąc za krocze. Za chwilę to samo robi z kolejną. Przy pierwszej nic nie powiedziałem, bo się bałem, że zaraz pozbędę się zębów. Przy drugiej nie wytrzymałem i pytam go ostro wk***iony, czy go przypadkiem nie poj***ło i żeby zostawił w spokoju te kobiety. Odwrócił się do mnie i gdyby nie to, że był pijany, to chyba by mnie zabił.
Jakimś cudem usunąłem się z trajektorii ciosu, po czym popchnąłem go na stojący obok samochód. Przewrócił się na bruk, a ja uciekłem. Nie jest to chwalebna historia, ale po pierwsze zdałem sobie naocznie sprawę ze skali problemu, a po drugie teraz jestem już pewien, że znalazłem się w Truman Show. Wstyd mi, że jestem facetem

W rozmowie z Metrowarszawa.pl pan Sebastian przyznaje, że nie wie, czy ktoś jeszcze szedł wtedy ulicą. - To było dość szybkie zajście. Wtedy były tylko te kobiety, on i ja - twierdzi.

Policja: Nie mieliśmy zgłoszenia

Jak reagowały napastowane? - Zdziwieniem. On robił to szybko. Chwilę na nie patrzył i szedł dalej - mówi. Jak szczerze przyznaje, nie wie, czy agresor gonił go po tym, jak zainterweniował.

- Żadnego zgłoszenia w tej sprawie nie mieliśmy - mówi w rozmowie z nami asp. sztab. Robert Koniuszy ze śródmiejskiej komendy. Dodaje jednak, że osoby, które były ofiarami molestowania, powinny zgłosić się na policję.

Akcja #metoo

Wszystko to działo się kilka dni po tym, jak internet obiegła akcja #metoo, w której kobiety dzieliły się swoimi doświadczeniami w temacie molestowania. "Jeśliby każda z nas, która była molestowana lub napastowana seksualnie, napisała 'ja też' jako status, może pozwoliłoby to ludziom zauważyć skalę problemu" - pisały. CZYTAJ WIĘCEJ >>>

embed

Opuszczony cmentarz w Otwocku. Przyjeżdżają tu Żydzi z całego świata

Więcej o: