Kierowca kazał wyjść ojcu z dziećmi z autobusu, bo były głośno? Jest odpowiedź przewoźnika

Pan Jakub jest oburzony, że kierowca autobusu chciał, żeby mężczyzna opuścił pojazd wraz ze swoimi dziećmi, bo te płakały i krzyczały. Poznaliśmy wersję kierowcy.

Do nietypowej sytuacji miało dojść w autobusie linii 503. Opisał ją na stronie ZTM ojciec dwójki dzieci, z którymi podróżował po Warszawie. Historia mężczyzny spotkała się z szerokim odzewem. 

Kazał nam wyjść

Mężczyzna opowiada, że nikt nie chciał ustąpić mu oraz dzieciom miejsca w autobusie. Jego pociechy z czasem zrobiły się marudne. Zaczęły płakać i krzyczeć.

"Nie dały się uspokoić" - pisze. Gdy autobus zatrzymał się na jednym z przystanków, do ojca podszedł kierowca autobusu. Zdaniem mężczyzny, kazał mu oraz dzieciom opuścić pojazd.

"Odpowiedziałem, że nie wysiadamy i proszę jechać; na szczęście dzieci po chwili się uspokoiły i pojechaliśmy. Niemniej jednak za niedopuszczalną uważam taką sytuację" - pisze oburzony pan Jakub.

Dopiero po kilku dniach od zdarzenia poznaliśmy wersję kierowcy. ZTM nie odpowiada za zachowanie pracowników prywatnych przewoźników. W tym przypadku oświadczenie w sprawie przesłała firma Mobilis.

Wieszały się na poręczy

Jak informuje rzecznik prasowy firmy, Barbara Matusik, wewnętrzne postępowanie wyjaśniające przeprowadzone w tej sprawie wskazuje, że sytuacja miała nieco inny przebieg niż opisuje to pasażer.

"Z analizy nagrań monitoringu oraz wyjaśnień złożonych przez kierowcę wynika, że kierowca zwrócił uwagę pasażerowi na fakt nieodpowiedniego zachowania się dzieci, jednak nie wyprosił rodzica wraz z dziećmi z pojazdu" - pisze rzeczniczka.

Z wyjaśnień kierowcy wynika również, że zwrócił on uwagę w odpowiedni sposób rodzicowi, prosząc go o uspokojenie maluchów.

"Jak relacjonuje kierowca, głównym motywem jego postępowania było bezpieczeństwo wszystkich podróżnych" - czytamy w oświadczeniu.

Jak pisze Matusik, szczegółowa analiza nagrań z monitoringu w dużym stopniu
wskazuje na prawdziwość wyjaśnień kierowcy. Na monitoringu widać, jak dzieci wieszały się na poręczy, wciskały przyciski, które służyły do komunikacji pasażerów z kabiną kierowcy.

Nie opuścił szoferki

Na monitoringu widać ponadto, że kierowca przez cały czas nie opuszcza szoferki. Jego mowa ciała i mimika nie wskazują w żaden sposób na potencjalnie emocjonalną reakcję względem rodzica podróżującego z dziećmi.

"Niemniej jednak, mając na uwadze dobro wszystkich Podróżnych, w związku z otrzymaną skargą, uczuliliśmy dodatkowo kierowcę, że w relacjach z Pasażerami obowiązują najwyższe standardy zachowań" - podsumowuje Matusik.

Dzieci powinno się umieć uspokoić

Zachowanie pasażera szeroko komentowali internauci. Jedno wspierali ojca, inni bardzo go krytykowali.

"Kierowca bardzo dobrze postąpił... (I tak, jestem matką prawie 8-letniego dziecka i wiem, jak to jest)
Dzieci powinno się umieć uspokoić. A nie dopuścić by darły się i męczyć ludzi takim widokiem.
Problem w tym, że obecnie wielu rodziców nie wychowuje swoich dzieci tylko pozwala im na wszystko i wszędzie
A dlaczego to należy dzieciom ustępować miejsca w autobusie? Jeśli dziecko nie jest w stanie stać, to jaki czas temu wymyślono coś takiego jak wózki dla dzieci. Niektórzy rodzice nawet do dziś korzystają...
Kierowca przede wszystkim powinien powstrzymać swoje negatywne emocje, bo zapewne jeszcze bardziej mógł rozemocjonować dzieci, które i tak być może były już zmęczone dniem, była już przecież godzina po 18, poza tym to, że dzieci płakały czy też okazywały niepokój mogło wynikać z różnych przyczyn.

Więcej o: