Jest miło, aż nagle pada pytanie: skąd jesteś? "Wciąż słyszałam: osobom ze Wschodu nie wynajmujemy"

Komu najtrudniej wynająć mieszkanie w Warszawie? Matce z dzieckiem? A może obcokrajowcom? Przedstawiciele niektórych narodowości wolą nie przyznawać się do swojego pochodzenia. Dlaczego?

Karolina przekonuje, że najtrudniej mają samotne matki lub rodziny z dziećmi. Wielokrotnie odmówiono jej wynajęcia mieszkania ze względu na to, że ma małe dziecko.

Dziecko pomaże ściany

- Na początku jest bardzo sympatycznie aż nagle pada pytanie, kto będzie mieszkał w lokalu i czy będzie to dziecko. Wtedy zaczynają się schody i kolejne pytania. Czy mam męża, czy to tylko chłopak, czy mam rodziców w mieście, czy na pewno zarabiam wystarczająco dużo, żeby wynająć mieszkanie. Wiele intymnych, osobistych pytań – opowiada Karolina.

Jak mówi, raz wprost usłyszała, że mieszkanie nie zostanie jej wynajęte, bo czteroletnie dziecko pomaże ściany. - Argument, że przecież w umowie jest jasno napisane, że ponoszę wszystkie koszty zniszczeń, nie był przekonujący. Pani odpowiedziała, że taką umowę to i tak można wyrzucić, bo ona nie zgłasza umowy najmu do urzędu skarbowego – dodaje Karolina.

Janusz przyznaje, że również odmówiono mu mieszkania ze względu na dziecko, a właściwie - ciążę. - W rozmowie telefonicznej powiedzieliśmy z żoną, że fajnie, że są w mieszkaniu trzy pokoje, bo mamy dziecko w drodze. Już jechaliśmy na spotkanie i nagle zadzwoniła agentka i mówi, że właściciele nie są jednak zainteresowani - nie chcą wynajmować ciężarnej - dodaje. Jak mówi, następnym razem żona ubrała maskujące ciuchy, żeby nie było widać brzucha. - Gdy "dziecko" wyszło na jaw, okazało się, że właściciel nie ma z tym najmniejszego problemu - dodaje Janusz.

Najem okazjonalny

Prawo polskie chroni lokatorów kosztem właścicieli mieszkań. Najemców, którzy mogą okazać się szczególnie kłopotliwi dla właściciela to min. osoby bezrobotne czy rodziny z dziećmi. Tych nie można eksmitować z mieszkania, gdy przestaną płacić czynszu. Sprawa może się ciągnąć latami.

Dlatego coraz więcej właścicieli decyduje się na tzw. najem okazjonalny. Dzięki niemu może on łatwiej pozbyć się uciążliwego lokatora. Zawierając zwykłą umowę o najem lokalu, nie może on wyrzucić lokatora, który nie chce wyprowadzić się z wynajmowanego mieszkania. Lokator musi mieć zapewniony lokal socjalny, co powoduje częstą nieskuteczność wyroków eksmisyjnych.

Najem okazjonalny likwiduje również okres ochronny uniemożliwiający eksmisję lokatora, który trwa od 1 listopada do 31 marca. Możliwe jest również zastosowanie eksmisji w stosunku do kobiet w ciąży czy małoletnich.

Są jednak najemcy, którzy od strony prawnej nie powinni stanowić problemu dla właściciela. A jednak stanowią. To przede wszystkim obcokrajowcy.

Nie wynajmuję obcokrajowcom

O problemy z wynajmem mieszkania przez obcokrajowców zapytaliśmy członków grupy Expats in Warsaw oraz znajomych cudzoziemców mieszkających w Warszawie

Odezwało się nas wiele osób, które miały większe lub mniejsze problemy na tym polu, które również poczuły, że są dyskryminowane przede wszystkim ze względu na to, że nie są Polakami. Wystarczyło, że zadzwonili pod numer w ogłoszeniu i nie mówili w języku polskim lub mówili po polsku bardzo słabo. - Nawet nie dochodziło do spotkania – podkreślali. Słyszeli krótkie: Obcokrajowcom nie wynajmujemy.

Niektórzy zwracali jednak uwagę, że nie o sam fakt bycia cudzoziemcem chodziło, ale o konkretną narodowość. 

Liban czy Libia?

- Któregoś razu wysłałem wiadomość do właściciela, że jestem nauczycielem angielskiego w brytyjskim konsulacie i interesuje mnie wynajęcie mieszkania, o którym była mowa w ogłoszeniu. Najpierw zapytał, skąd pochodzę, odpowiedziałem, że z Iranu. Odpisał: Nie wynajmuję mieszkania osobom spoza Unii Europejskiej - opowiada Parham, z pochodzenia Irańczyk.

Z kolei Tammy, która ma pochodzenie polsko-kanadyjskie, ale posiada również korzenie sudańskie, nigdy nie wspomina właścicielom, skąd pochodzi ona czy jej chłopak Irańczyk. W obawie, że nie uda jej się wynająć mieszkania. - Gdy na ogłoszenia dzwonił mój chłopak, zawsze słyszał: nie wynajmujemy obcokrajowcom. Ja mówię dobrze po polsku, nie słychać mojego „akcentu”, ludzie myślą, że jestem Polką, więc dopóki nie podpiszę umowy, nie zdradzam, skąd pochodzimy – opowiada.

Innym problemom musiał stawić czoła Bernard pochodzący z Libanu. - Nie wstydzę się tego, skąd pochodzę, jestem też przyzwyczajony do pytania: skąd jesteś? Mój problem polega na tym, że ludzie mylą Liban z Libią. Zakładają więc, że jestem muzułmaninem, dlatego mi odmawiają. A jestem chrześcijaninem - opowiada. - Teraz kontynuuję rozmowę wyłącznie z tymi osobami, które są tolerancyjne. Zamiast na 3 ogłoszenia, dzwonię na 10. Nigdy nie ukrywam informacji, skąd pochodzę. Nie czułbym się dobrze, mieszkając u kogoś, kto nie czuje się komfortowo z tym, kim jestem - dodaje.

Osobom ze Wschodu - nie

Anastazja oraz Lena twierdzą, że miały kłopoty z wynajęciem mieszkania, ponieważ pochodzą „ze Wschodu” - Anastazja z Ukrainy, Lena z Azerbejdżanu.

- Ciągle słyszałam "osobom ze Wschodu nie wynajmujemy" - mówi Lena. - Były to przeważnie osoby w starszym wieku. Z trudem znalazłam pokój, który podwynajął mi mój rówieśnik. Dla niego najważniejsze było to, że jestem wypłacalna. Wcześniej nikogo nie interesowało, dlaczego jestem w Polsce. Ja akurat nie byłam migrantem zarobkowym, otrzymałam prestiżowe stypendium i przyjechałam do Warszawy na studia - opowiada.

Jak dodaje, obecnie mieszka i pracuje w Bukareszcie. - To zabawne, ale tu z kolei wolą wynajmować przybyszom ze Wschodu lub byłego bloku socjalistycznego. Uważają, że osoby tego pochodzenia mniej balują niż ludzie z Zachodu - śmieje się Lena.

Maud z Jemenu również twierdzi, że wielokrotnie napotkał na opór ze strony właścicieli mieszkań ze względu na to, skąd pochodzi. Podobnie jak Mohamed z Egiptu i Chaudhry z Pakistanu, Direnc z Turcji, a także Leanne z Wietnamu.

A co to ma za znaczenie, że z Indii?

Nathaniel Espino pochodzący z Kalifornii opowiedział nam z kolei, jak próbował znaleźć mieszkanie swojemu znajomemu z Indii. - Gdy tylko wspominałem, skąd pochodzi, od razu słyszałem, a to nie, dziękuję - opowiada. Jak podkreśla, są jednak osoby, które nie zwracają uwagi na pochodzenie.

- W końcu trafiłem na świetną właścicielkę. Gdy powiedziałem, że kolega jest z Indii, zapadła długa cisza. Już byłem przygotowany na odmowę, a ona nagle mówi: No i co z tego? Jakiś nienormalny jest przez to, czy co? To zbędna informacja – powiedziała. Kolega się do niej wprowadził i do tej pory tam mieszka - dodaje Nathaniel.

Wielu obcokrajowców, z którymi rozmawialiśmy, udało się często wynajmować mieszkanie u osób młodych lub - jeszcze częściej - u innych cudzoziemców. 

Nie chce mnie poznać

Wielu cudzoziemców zwróciło również uwagę, że przy wynajmie musieli płacić podwójnie. Vanessę z Meksyku, jak twierdzi, prosili ponadto o płatność w euro. Mimo że zarabiała w złotówkach.

- Dlaczego? Nie mam pojęcia. Zazwyczaj proszono mnie również o płatność za dwa miesiące z góry. W końcu udało mi się znaleźć pokój w mieszkaniu z dwiema Polkami. Ale właścicielka kontaktuje się tylko z nimi. Mnie nawet nie chciała poznać. Moje współlokatorki powiedziały mi, że to dlatego, ponieważ ona nie lubi obcokrajowców - opowiada Vanessa i dodaje, że wynajmuje to mieszkanie bez umowy. - Właścicielka nie chce nam jej przygotować. Co miesiąc przychodzi po gotówkę - mówi.

Jak jeszcze w grę wchodzą dzieci, w ogóle robią się schody

Piotr Bystrianin, który działa w warszawskiej Fundacji Ocalenie, pomagającej uchodźcom znaleźć mieszkanie mówi, że problem z wynajmem obcokrajowcom to chleb powszedni.

- Problem ma praktycznie każdy, kto mówi z akcentem, zwłaszcza wschodnim. Największe trudności mają również osoby z krajów afrykańskich, arabskich, z Kaukazu. Jak jeszcze w grę wchodzą dzieci, to w ogóle robią się schody – dodaje.

Gdy już dojdzie do podpisania umowy, to, jak twierdzi, często obcokrajowcy muszą również więcej płacić. – Mamy wiele osób, które trafiają do mieszkań w bardzo kiepskim standardzie – mieszkają z grzybem, bez ogrzewania i wentylacji, w dużym ścisku. A płacą tyle, co za normalne mieszkanie – opowiada. W takich sytuacjach fundacja stara się interweniować.

"Nigdy więcej"

Adam, który wynajmuje swoje mieszkanie, przyznaje otwarcie, że przedstawicielom niektórych narodowości po prostu odmawia. - Wynajmuję wyłącznie obcokrajowcom z Zachodu, osobom z innych krajów nie, zwłaszcza z Azji. Wiele jest takich przypadków, że mieszkanie wynajmujesz Wietnamczykowi, a potem się okazuje, że mieszka tam nie jeden Wietnamczyk, a 20 - mówi.

Obecnie jego mieszkanie zajmuje Czech oraz dwóch mężczyzn z Meksyku. Jak dodaje, Polakom również wynajmuje niechętnie. - To nie jest tak, że kieruję się zasadą - tylko Polacy. Wręcz przeciwnie. Tylko że z Polakami jest łatwiej - od razu poznasz, który mówi i zachowuje się tak, że nie warto mu zaufać. A w przypadku osoby z innej kultury nie jest to takie proste, ciężko ocenić, który Wietnamczyk jest uczciwy i nie przyprowadzi ze sobą całej rodziny - dodaje.

Kasia miała nieprzyjemność gościć większą liczbę lokatorów niż się umawiała. Nie byli to jednak Wietnamczycy, ale osoby pochodzenia tureckiego. 

- Wynajęłam mieszkanie parze - Polce i Turkowi. Okazało się, że dziewczyna była podstawiona w celu zwiększenia wiarygodności, a na miejscu mieszkało - zamiast tej dwójki - 10 tureckich studentów - opowiada.

O tłumie zamieszkującym jej lokum dowiedziała się od sąsiadów. - Zadzwonili, że chyba dzieje się coś złego. To nie byli źli ludzie - naprawdę studiowali na SWPS, ale było ich dosłownie 10. Na 50 mkw... To, co sąsiadom przeszkadzało najbardziej, to imprezy studenckie, ale również zapach jedzenia. 10 chłopa, tureckie przyprawy - podkreśla i dodaje: No i seks. To się wydaje śmieszne, ale jak po nich sprzątaliśmy, to pod łóżkiem w sypialni znaleźliśmy kilkadziesiąt kondomów. Takie wspomnienia. Nigdy więcej - podsumowuje Kasia.

Strach przed nieznanym

O komentarz poprosiliśmy ekspertów ds. nieruchomości z firmy Home Broker SA oraz Pepe Housing, która zajmuje się zakwaterowaniem dla studentów międzynarodowych.

- Z tego, co można zaobserwować na rynku oraz na podstawie rozmów z osobami wynajmującymi mieszkania wynika, że trudniej znaleźć mieszkania do wynajmu mieszkańcom krajów arabskich, z Chin czy z Indii - mówi Michał Bukowski, dyrektor departamentu najmu w Home Broker SA . - Ta sytuacja dotyczy też osób ze zwierzętami, zwłaszcza tymi, które są większych rozmiarów, jak np. niektóre rasy psów czy egzotyczne gatunki zwierząt - jadowite węże czy pająki - dodaje.

Jak twierdzi jednak Bukowski, obawy Polaków związane z wynajmowaniem mieszkania obcokrajowcom nie wiążą się z uprzedzeniami na tle narodowościowym. - Ogólnie Polacy nie mają uprzedzeń w wynajmowaniu mieszkań obcokrajowcom. Mogą pojawiać się niekiedy wątpliwości, zwłaszcza w kontekście obawy czy wynajmujący uregulują wszystkie płatności i nie wyjadą niespodziewanie za granicę. Czasami przeszkody mogą być czysto formalne – jak brak stałego pobytu osoby w Polsce albo brak możliwości podpisania umowy najmu okazjonalnego – wyjaśnia Bukowski.
 
Obawy wiążą się również z tym, że różnica kulturowa i bariera językowa mogą okazać się problematyczne w codziennej komunikacji, także w relacjach z sąsiadami. - Często te wątpliwości są niczym nie uzasadnione i wynikają jedynie ze strachu przed nieznanym - takie zachowanie dotyczy w większości osób starszych - mówi Bukowski.

Znikające wpłaty, bezprawne kaucje

Jak zaznacza, niektórzy wynajmujący mieli do czynienia z sytuacjami, gdy w mieszkaniu przebywało więcej osób niż zadeklarowano. - Zdarzały się zniszczenia mieszkania, problematyczny bywał też styl gotowania najemców, zwłaszcza dotyczy to kuchni orientalnej – dodaje.

Piotr Ziętara z Pepe Housing zauważa z kolei, że niektórzy wynajmujący preferują najemców np. z Dubaju z uwagi na ich wyższe budżety i możliwość najmu nieruchomości o wyższym standardzie.

Czy właściciele, jak twierdzą nasi rozmówcy z innych krajów, rzeczywiście oszukują obcokrajowców? Piotr Ziętara twierdzi, że zdarza się to bardzo często. - Głównym oszustwem są znikające pierwsze wpłaty i depozyty wysłane do osób poznanych przez Internet. W takim przypadku oszust podaje się za właściciela mieszkania i znika po wpłacie. Dochodzą do nas informacje, że właściciele mieszkań podnoszą ceny zaraz przed wprowadzeniem się lub przy podpisaniu umowy. Zdarza się, że znikają bezprawnie kaucje - wyjaśnia.

Miałeś podobne doświadczenia? Napisz do nas: listy_do_metrowarszawa@agora.pl