Konstrukcja o wyglądzie samolotu pomalowanego w polskie barwy narodowe stanęła pod Pałacem Kultury przed 12 lipca. Według ratusza - nielegalnie. Ale na razie nic nie wskazuje, by miała stamtąd szybko zniknąć.
- Na miejscu był już Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego, który spisał protokół. W sprawie pozostałych budek również toczą się od lat postępowania. Pewne jest jedno - nikt nie zgłaszał się o zgodę na postawienie tam czegokolwiek. Są to obiekty działające nielegalnie. Powinny zniknąć - mówił w zeszłym miesiącu w rozmowie z Metrowarszawa.gazeta.pl Bartosz Milczarczyk, rzecznik stołecznego ratusza.
W samolocie miał zostać otwarty bar orientalny z alkoholem. Nic jednak się tam nie dzieje. O sprawę spytaliśmy w poniedziałek Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego. Powiedziano nam, że decyzja ma zostać wydana w ciągu kilku dni, prawdopodobnie pod koniec tygodnia.
- Próbujemy go zabrać, ale nie możemy - przyznał Michał Kłos, który zarządza terenem w imieniu jego właściciela Tadeusza Kossa. Ten otrzymał grunt w wyniku reprywatyzacji - przed wojną w tym miejscu stał dom jego dziadka. - Jest płot, jest dziura. Logistycznie to trudne, to całkiem duży samolot - powiedział. Jak dodał, nie wiadomo, kiedy ogrodzenie zostanie usunięte, by umożliwić zabranie samolotu.
Faktycznie obok konstrukcji jest ogrodzony fragment terenu. W tym miejscu działa Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji. Jak podaje tvnwarszawa.pl, roboty zostały jednak wstrzymane, bo na miejscu znaleziono fragmenty dawnych zabudowań.
Tymczasem stołeczny konserwator zabytków informuje, że archeolodzy zakończyli już tam działania. - Nie ma powodów do wstrzymania prac - powiedział tvnwarszawa.pl Michał Krasucki.
- Czekamy na oficjalne pismo od stołecznego konserwatora zabytków - powiedziała nam rzecznik MPWiK Marzena Wojewódzka. - Gdy tylko wpłynie i otrzymamy decyzję, wznowimy prace - zaznacza. Na razie, również z powodu wystąpienia nieprzewidzianych okoliczności, jakimi było znalezienie starych zabudowań, nie wiadomo, jak długo potrwają.