"Miasto straci cenne zabytki". Aktywiści murem za Krasuckim. Chcą cofnięcia decyzji wojewody

"Stoimy murem za warszawskimi zabytkami" - pod takim hasłem aktywiści warszawscy wystosowali petycję. Żądają cofnięcia decyzji wojewody o wypowiedzeniu porozumienia z miastem dotyczącej opieki nad zabytkami.

"kochamy warszawskie zabytki i chcemy jak najlepszej ich ochrony. Warszawa z jej tragiczną historią jest miastem szczególnie dotkniętym utratą zabytkowej substancji. Dlatego z niedowierzaniem przyjęliśmy Pańską decyzję" - zaczynają swoją petycję aktywiści i działacze miejscy, którzy chcą, aby to znów Stołeczny Konserwator Zabytków miał kontrolę nad tym, co dzieje się z warszawskimi zabytkami.

Zerwane porozumienie

31 lipca wojewoda mazowiecki podjął decyzję o wypowiedzeniu porozumienia, na mocy którego Stołecznemu Konserwatorowi Zabytków powierzono opiekę nad zabytkami w Warszawie.

Oznacza to, że na terenie całego miasta wszelkich uzgodnień będzie dokonywał już Mazowiecki Wojewódzki Konserwator Zabytków. I dotyczy to zarówno obiektów wpisanych do rejestru zabytków, jak też tych ujętych w gminnej ewidencji zabytków.

Utrata cennych zabytków

Aktywiści twierdzą, że decyzja wojewody będzie miała daleko idące negatywne skutki dla ochrony warszawskich zabytków oraz udziału mieszkańców w ich ratowaniu. "Nasze miasto przeżywa ogromny napór inwestycyjny i jego zabytkowa tkanka poddana jest w związku z tym dużej presji" - piszą.

Obawiają się, że takim działaniem "narazimy nasze miasto na utratę wielu cennych zabytków lub umniejszenie ich znaczenia poprzez utratę substancji zabytkowych w wyniku prowadzonych prac czy remontów. Nie trzeba tłumaczyć, że taka sytuacja odbiłaby się katastrofalnie na jakości przestrzeni miejskiej" - dodają.

Domagają się również, by wszelkie daleko idące zmiany w strukturze stołecznych urzędów zajmujących się opieką nad zabytkami były poprzedzone dyskusją i wysłuchaniem różnych racji.

Pod petycją do Zdzisława Sipiery pod tytułem podpisało się 27 różnych podmiotów, w tym Miasto Jest Nasze, Oddział Towarzystwa Opieki nad Zabytkami, Bemowiacy, Wola Mieszkańców, Stowarzyszenie "Masław" czy Kooperacja Miejska.

Groźba chaosu przestrzennego

Michał Krasucki, który od kilku miesięcy pełni funkcję Stołecznego Konserwatora Zabytków, w rozmowie z Metrowarszawa.pl mówi, że jest mile zaskoczony reakcją działaczy. Sam uważa, że decyzja wojewody nie jest dobra. Jak wyjaśnia, niesie ona ze sobą potężne ryzyko chaosu przestrzennego.

Problemem są tu tzw. "samouzgodnienia". Niektóre decyzje, jakie podejmuje konserwator, trzeba wydać w ciągu 14 dni. Jeśli się ich nie wyda, to one się "samouzgadniają". 

Jak dodaje, biuro konserwatora w Warszawie zatrudnia prawie 50 osób. - Wydajemy 5 tys. decyzji rocznie, prowadzimy tysiąc postępowań, wydajemy dwa tysiące zaleceń. Na całym Mazowszu pracuje około 80 osób i wydają o połowę mniej decyzji niż my. Przy zalewie wniosków może dojść do samouzgodnień - wyjaśnia.

Zacznie obowiązywać za 3 miesiące

Porozumienie Wojewody Mazowieckiego z Prezydentem m.st. Warszawy  zostało podpisane jeszcze za prezydentury Lecha Kaczyńskiego w 2003 roku. Rozwiązanie porozumienia zacznie obowiązywać za 3 miesiące, czyli od początku listopada.

Pojawiły się głosy, że zerwanie umowy ma na celu budowę pomników smoleńskich na Krakowskim Przedmieściu. Stołeczny konserwator, który opiekował się Traktem Królewskim, nie był zwolennikiem tego pomysłu. Mimo to uważa, że to nie jest główny powód, dla którego wojewoda wypowiedział porozumienie. Ostateczna decyzja w sprawie pomników i tak należy do ministra kultury.