Podatnicy zapłacą grzywny HGW, bo nie przyszła na przesłuchania? Ratusz: Komisja wprowadziła w błąd

Komisja weryfikacyjna nałożyła kary na Hannę Gronkiewicz-Waltz, która odmówiła udziału w przesłuchaniach w sprawie reprywatyzacji. To podatnicy zapłacą grzywnę prezydent Warszawy? Miasto się broni.

Od kilku tygodni trwają posiedzenia komisji weryfikacyjnej ds. reprywatyzacji. Komisja ma badać zgodność z prawem decyzji administracyjnych ws. reprywatyzacji nieruchomości. 

Wśród osób, które zostały wezwane przed komisję, jest prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz. Ta od początku była jednak przeciwna przeciwna działaniom komisji, twierdząc, iż działa bezprawnie. Odmówiła stawienia się na przesłuchaniach. 

Komisja nie chce odpuścić prezydent i nałożyła na nią karę grzywny za niestawienie się na przesłuchaniach. Łączna kwota, jaką ma zapłacić miasto, to 12 tys. zł.

Sebastian Kaleta, który wcześniej pracował w Ministerstwie Sprawiedliwości, obecnie członek komisji weryfikacyjnej, w rozmowie z Faktem24 wyjaśnił, że "niestawiennictwo pani prezydent na posiedzeniach komisji było oczywistym złamaniem prawa, utrudnieniem prac komisji oraz być może chęcią ukrycia ważnych informacji przed Komisją i opinią publiczną".

Za grzywnę zapłacą podatnicy?

Prezydent stolicy we wtorek skierowała do komisji pismo stwierdzające, iż "to nie Hanna Gronkiewicz-Waltz będzie pokrywała grzywny, które komisja nakłada za niestawiennictwo przed komisją (...), a kary grzywny zostaną uiszczone przez budżet Warszawy, przez wszystkich warszawiaków".

Jak twierdzi Kaleta, to stanowisko prezydent jest skandaliczne. Jak dodał, tym bardziej bulwersujący jest fakt, że w celu przekazania tego stanowiska pani prezydent wynajęła prywatną kancelarię. - Wynajęcie z publicznych pieniędzy prawników w celu obrony prywatnej kieszeni budzi równie duże wątpliwości - powiedział na briefingu prasowym.

Dodał, że nie rozumie, dlaczego miasto ponosi dodatkowe koszty obsługi prawnej, skoro już zatrudnia  "kilkudziesięciu co najmniej radców prawnych na etatach, którzy mogą wykonywać te czynności, które pani prezydent zleca na zewnątrz".

W czwartek zapowiedział, że PiS zwróci się do Rady m.st. Warszawy, by zbadała wydatki ponoszone przez miasto na obsługę prawną m.in. prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz w związku z postępowaniem przed komisją weryfikacyjną.

Nie Hanna Gronkiewicz-Waltz, ale Prezydent m.st. Warszawy

Stołeczny ratusz broni się, mówiąc, że w dokumencie o nałożeniu grzywny jest napisane, że to nie na Hannę Gronkiewicz-Waltz nałożono karę, ale na organ - prezydenta miasta. - Od strony prawa sprawa jest jasna, kara nie została nałożona osobiście na Hannę Gronkiewicz-Waltz, ale na organ, który zarządza miastem. Oczywistym więc jest, że grzywna będzie realizowana przez budżet organu, czyli budżet miasta - wyjaśnia Agnieszka Kłąb, rzecznik miasta.

Na zamieszczonego przez prezydent Warszawy Tweeta szybko odpowiedział Kaleta. Twierdzi, że w dokumencie pojawiło się nazwisko Gronkiewicz-Waltz. I publikuje kopię.

Komisja wprowadziła w błąd

Miasto zwraca też uwagę na inną kwestię, mianowicie wprowadzenie w błąd Hannę Gronkiewicz-Waltz.

"Komisja Weryfikacyjna zakwestionowała złożone przez prezydenta m.st. Warszawy środki odwoławcze, na możliwość złożenia których sama wskazała, wydając postanowienia o nałożeniu grzywny. To uniemożliwiło Prezydentowi m.st. Warszawy niezwłoczne skierowanie skarg do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego wraz z wnioskiem o wstrzymanie wykonalności postanowienia" - czytamy w oświadczeniu miasta. 

Prezydent m.st. Warszawy, jak czytamy dalej, złoży skargi do sądu administracyjnego celem powstrzymania działań, które "mogłyby doprowadzić do uszczuplenia mienia samorządowego".