"To przejaw dyskryminacji pieszych". Chcą usunięcia żółtych przycisków

Warszawskie stowarzyszenie Miasto Jest Nasze przygotowało petycję w sprawie ograniczenia stosowania "żółtych przycisków" na przejściach. "Są jednym z przejawów dyskryminacji pieszych".

Petycja w sprawie "żółtych przycisków" została zamieszczona 31 lipca na portalu zmienmyto.pl. Stowarzyszenie Miasto Jest Nasze zwraca się do władz miasta o ograniczenie stosowania "żółtych przycisków", które włączają sygnalizację dla pieszych. W ciągu jednego dnia organizatorom udało się zebrać ponad dwieście podpisów. 

"Dla ludzi, nie dla samochodów"

Autorzy petycji twierdzą, że specjalne przyciski umieszczane przy przejściach nie ułatwiają pieszym przechodzenia przez jezdnię, ale utrudniają. Sposób działania urządzeń sprawia, że na zmianę sygnalizacji trzeba czekać do następnego cyklu. Powoduje to sytuacje, w których przechodnie pokonują ulicę na czerwonym świetle, narażając na niebezpieczeństwo zarówno siebie, jak i kierowców. 

Problemem zdaniem autorów jest również niekonsekwencja w samym działaniu systemu. W niektórych przypadkach zielone światło nie zapali się bez włączenia przycisku, w innych włączy niezależnie od urządzenia - na dodatek może się to zmieniać w zależności od dnia tygodnia. Jest to dezorientujące dla pieszych i może prowadzić do wypadków.

Członkowie MJN twierdzą, że przyciski przy ścieżkach rowerowych także są wadliwe i niezgodne z prawem. 

"Dyskryminacja pieszych" 

Zdaniem autorów petycji obecny system po prostu nie jest dobrym rozwiązaniem. 

Ratusz mówi jedno, a robi drugie: ideologia zwiększania przepustowości dróg dla samochodów kosztem pozostałych użytkowników przestrzeni miejskiej nadal zwycięża. Warto podkreślić, że projekt „Warszawskiej Polityki Mobilności” przewidywał rezygnację ze wzbudzania sygnału przez pieszych. Niestety dokument ten nadal nie został przyjęty, a dyskryminująca praktyka trwa.

Miasto Jest Nasze postuluje, aby pozostawić "żółte przyciski" jedynie w miejscach, gdzie występuje niewielki ruch pieszych. Przy pozostałych przejściach powinny one zostać wyłączone, tymczasowo zasłonięte i wreszcie zdemontowane. Proponuje się także zmianę regulacji w jednostkach odpowiadających za inwestycje drogowe, które uniemożliwiłyby stosowanie tego rodzaju systemów. 

Prawdziwy problem, czy przesada? 

Na profilu Miasto Jest Nasze rozgorzała dyskusja dotycząca celu petycji. Wiele osób nie kryło frustracji związanej z działaniem "żółtych przycisków". 

"Przyciski, podobnie jak przejścia podziemne i często też światła, są dla wygody i dla preferowania kierowców, a nie dla bezpieczeństwa pieszych. Zlikwidować bariery poruszania się po mieście" - pisze Kamil. 

"Duże skrzyżowanie w środku miasta, duża ilość pieszych, a tu przyciski. Ktoś utracił kontakt z bazą" - dodaje Mirosław.

Pojawiły się jednak także głosy krytyczne. Niektórzy twierdzili, że problem "przycisków" jest wyolbrzymiony. 

"Na wielu spośród 400 skrzyżowań" - konkretnie: ilu, gdzie? Bo u nas na Ursynowie są raczej tam, gdzie ruch pieszych jest niewielki. I owszem, wkurza, jak działają (pusta ulica - mam czerwone; dojeżdżają samochody - muszą się zatrzymać, bo zapaliło mi się zielone), ale zamiana ich na stałe nie wydaje się właściwym kierunkiem, raczej doszlifowanie synchronizacji" - pisze Magda

"Bądźcie poważni..." - dodaje Jacek 

Chodzi o usprawnienie ruchu 

"Postulat zawarty w petycji jest realizowany przez miasto od pewnego czasu" - pisze Mikołaj Pieńkos z warszawskiego Zarządu Dróg miejskich. Rzecznik dodaje, że obecnie przy nowych i remontowanych przejściach montowany jest system automatycznej detekcji pieszych i rowerzystów. "Żółte przyciski" są zabezpieczeniem na wypadek awarii detektora. 

Większości sytuacji wystarczy detektor automatyczny. Jeżeli urządzenie automatyczne wykryje pieszego lub rowerzystę, przycisk zapala się na czerwono - służy on więc również jako informacja dla użytkownika. Jeżeli przycisk się nie zapalił, może to oznaczać awarię detektora i wówczas należy nacisnąć przycisk ręką

Mikołaj Pieńkos podkreśla, że detekcja pozwala usprawnić ruch i pominąć zielone światło, gdy nikt nie czeka na przejście. "Decyzję o tym, czy na skrzyżowaniu stosować detekcję pieszych i rowerzystów podejmuje zarządca ruchu (Biuro Polityki Mobilności i Transportu). Tam zatem należy adresować pytanie o to, na których skrzyżowaniach stosować detekcję." - dodaje.

A jakie jest wasze zdanie? "Żółte przyciski" usprawniają ruch drogowy w Warszawie, czy może jednak utrudniają życie pieszym? Jeżeli chcecie podzielić się waszą opinią, napiszcie do nas: metrowarszawa@agora.pl

W powstaniu ginęły także dzieci. Jak widzą tę tragedię dzisiejsi rodzice? "Moje dziecko z karabinem? Nie wyobrażam sobie"