Ośrodek zaapelował, by ludzie przychodzili przytulać porzucone maluchy. Zadziałało. Teraz ma inny problem

Otwocki ośrodek preadopcyjny szuka wolontariuszy do tulenia niemowląt czekających na adopcję. A raczej - szukał. Zainteresowanie pomocą przerosło ich wszelkie oczekiwania. Ich problem jest inny.

Interwencyjne Ośrodki Preadopcyjne przyjmują dzieci prosto z sali porodowej, interwencji domowej, a nawet Okna Życia. Maluchy nie od razu trafiają do domów dziecka. W ośrodkach spędzają kilka dni, a nawet miesięcy, oczekując na nową rodzinę.

Przytul malucha

Otwocki Ośrodek Preadopcyjny w kwietniu 2017 roku rozpoczął akcję "przytul malucha". Poszukiwał wolontariuszy, którzy będą chętni, aby przychodzić regularnie do niemowlaków i okazywać im czułość, nosić na rękach oraz właśnie przytulać.

Jak mówi Izabela Ratyńska z Interwencyjnego Ośrodka Preadopcyjnego Fundacji Rodzin Adopcyjnych, tłumaczy ideę pomysłu na wolontariatu.

- W okresie niemowlęcym wykształca się system przywiązania. Dziecko, szczególnie w pierwszym roku życia, musi być jak najwięcej noszone, kołysane, przytulane, dotykane, musi patrzeć w oczy innej osoby. Jeśli tego rodzaju bodźców ma w tym okresie za mało, mogą później wystąpić i bardzo często występują różnego rodzaju zaburzenia - tłumaczy.

Pracowników jest za mało, aby zapewnić taką opiekę każdemu z niemowląt. - Dlatego postanowiliśmy ruszyć z akcją - wyjaśnia.

Oddział przeżywa boom

Obecnie, po ukazaniu się artykułu o IOP, oddział w Otwocku przeżywa boom. - Jest ogromne zainteresowanie wolontariatem, ale dostajemy również bardzo dużo ubranek, pampersów, wózków dziecięcych. Jesteśmy wszystkim ogromnie wdzięczni za taką pomoc i zaangażowanie, jest to bardzo budujące - mówi, ale podkreśla:

Dzięki ostatnim akcjom dostaliśmy bardzo wiele i na tę chwilę więcej już nie potrzebujemy - przyjęcie większej ilości rzeczy jest dla nas teraz po prostu bardzo trudne, między innymi ze względu na ograniczenia lokalowe IOP i czas potrzebny na sortowanie darów.

Ratyńska wyjaśnia, że na oddziale w Otwocku pracuje już kilkudziesięciu wolontariuszy. - Już dochodzi do momentu, że jest więcej wolontariuszy niż dzieci - dlatego na razie wszystkim nowym osobom bardzo dziękujemy - podkreśla.

Co prawda, jak opowiada jedna z pracowniczek oddziału, z wolontariuszami też bywa różnie - pierwszy poryw serca jest silny, natomiast regularne przychodzenie na tulenie maluchów już sprawia niektórym kłopot. - Ludźmi kierują różne motywacje, bardzo wiele osób się wykrusza, ale część zostaje i bardzo nam pomaga - opowiada.

Problem nie tkwi w braku wolontariuszy

Post z artykułem o poszukiwaniu wolontariuszy przez oddział IOP udostępniła na swoim profilu również Krystyna Janda. - To prawdopodobnie również miało wpływ na zainteresowanie naszą akcją - mówi Ratyńska i tłumaczy, z jakim obecnie problemem boryka się fundacja.

- W kosztach prowadzenie placówki 75 proc. to koszty płac, ubezpieczenia i szkolenia personelu, kolejne 5 proc. to koszty leczenia, diagnozy i terapii i nierzadko związanego z nimi transportem dzieci. O ile nie potrzebujemy już więcej wolontariuszy czy rzeczy dla dzieci, to bardzo potrzebujemy wsparcia finansowego. Ludzie chętnie oddają używane rzeczy lub nawet kupują nowe, ale niestety niechętnie chcą dawać pieniądze, a te są bardzo potrzebne na pokrycie tych kosztów - wyjaśnia.

Dla oddziału każde wsparcie finansowe jest cenne.

Ciężko to czasem wytłumaczyć, bo ludziom się wydaje, że jedyne, czego potrzebujemy, to są właśnie rzeczy. Finansowanie, które otrzymujemy od państwa, pokrywa jednak wyłącznie podstawowe koszty opieki i diagnozy. Musimy sami zdobyć pieniądze na rozszerzone badania i konsultacje, lekarstwa czy chociażby ubezpieczenie i szkolenie personelu oraz transport dzieci - mówi.

Zespół może się nam rozpaść

Jak dodaje, Istnieje groźba, że dzieci nie będą miały wystarczająco dobrej diagnostyki i terapii albo zabraknie pieniędzy na ich wożenie czy inne koszty oddziału. - Jeżeli nie będziemy mogli opłacać przyzwoitych wynagrodzeń pielęgniarek IOP, ten zespół może się nam rozpaść - ale nie ma groźby, że zabraknie dla dzieci ubranek – dodaje.

Na stronie IOP można znaleźć wszelkie informacje na temat tego, jak zostać wolontariuszem. "Może nim zostać osoba pełnoletnia, która posiada zaświadczenie o niekaralności, książeczkę zdrowia dla celów sanitarno - epidemiologicznych i zaświadczenie o braku przeciwwskazań do pracy z dziećmi od lekarza internisty (lub lekarza medycyny pracy lub innego specjalisty). Wolontariusze podpisują porozumienie o współpracy." - czytamy.

Wolontariat i pomoc

Innym oddziałem preadopcyjnym, który również prowadzi akcję „przytulania malucha”, jest oddział Tuli Luli w Łodzi. Na stronie Fundacji Gajusz prowadzącej ośrodek, można znaleźć wszystkie informacje na temat wolontariatu.

W bieżącym roku Fundacja Rodzin Adopcyjnych obchodzi jubileusz 20-lecia. Od początku istnienia, do dnia dzisiejszego Zarząd i Rada Fundacji pracują na zasadach wolontariatu, nie pobierając wynagrodzenia. Na stronie fundacji znajdują informacje na temat tego, w jaki sposób ją wesprzeć.