90-letnia uczestniczka Powstania: Moi koledzy odchodzą ze świata ze świadomością, że dzieje się źle

- Chcę zostawić Polskę bezpieczną, Polskę nieskłóconą, rozumiejącą, jak wielką wartością jest wolność - mówi dla Metrowarszawa.pl Wanda Traczyk-Stawska, uczestniczka Powstania Warszawskiego.

Podczas niedzielnej demonstracji pod Sejmem ogromne emocje wzbudziło wystąpienie uczestniczki Powstania Warszawskiego Wandy Traczyk-Stawskiej. W poruszającym przemówieniu wyraziła swoje obawy wobec tego, co dzieje się w Polsce.

Udało nam się skontaktować z panią Wandą, która mimo że ma 90 lat, postanowiła pójść po Sejm i powiedzieć to, co "myśli i czuje".

Jest bardzo, bardzo źle

Idąc na demonstrację, jak mówi, wykonała swoje zadanie. - To był mój obowiązek. Byłam bardzo zmęczona, bo była wysoka temperatura, do tego przy pl. Na Rozdrożu nie ma windy, więc musiałam się przy pomocy bliskich jakoś wdrapać po schodach. Nie miałam zamiaru nic mówić, ale jak popatrzyłam na tych wszystkich ludzi i poczułam tę atmosferę, to zdałam sobie sprawę, że muszę się przez ten tłum przedrzeć i wyjść na scenę, i powiedzieć, co myślę - mówi w rozmowie z Metrowarszawa.pl uczestniczka Powstania.

- W moim kraju dzieją się rzeczy, z którymi się nie zgadzam - mówi. - To chwila, w której Polska jest w niebezpiecznej sytuacji. Jeśli cały naród jest skłócony, to znaczy, że jest bardzo źle. A, gdy się jeszcze odbiera prawo do tego, aby sąd był niezawisły, to jest bardzo, bardzo źle - mówi.

Jak podkreśla, jest żołnierzem i niepokoi ją to, że wojsko podlega jednej partii. - Jeżeli żołnierze mają być wierni Ojczyźnie, a nie partii, to nie mogą być wybierani według klucza partyjnego. W ten sposób każda zmiana partii będzie się równała zmianie dowódcy. A ten jest najważniejszą osobą dla żołnierza. Dowódcy nie mają być wybierani według klucza partyjnego, ale tego, jakimi są żołnierzami, jakie doświadczenie zdobyli w boju - wyjaśnia Stawska.

Nie mogę patrzeć na cierpienie moich kolegów

Traczyk-Stawska podkreśla, że nie chodzi o to, żeby chwytać za broń i walczyć. - To niedopuszczalne. Mamy się ze sobą dogadać - mówi. Co do tego, czy to się uda, ma jednak wątpliwości. 

- Nie mogę patrzeć na cierpienia moich kolegów i koleżanek z Powstania, którzy odchodzą z tego świata ze świadomością, że w kraju dzieje się źle, że Ojczyzna jest zagrożona. Prawie każdy z nas uczestniczył zarówno w Powstaniu w '44 roku, jak i w '80. Jedno niestety było przegrane, ale drugie było wygrane - mówi. 

Wałęsa jest człowiekiem szczególnym

Nie rozumie w związku z tym, dlaczego Lech Wałęsa - "dowódca, który odpowiadał za to drugie zwycięstwo nie jest szanowany". - Przecież to skarb mieć takiego człowieka, który spowodował, że nie tylko Polska odzyskała niepodległość, ale i cała Europa Środkowa. Wszyscy to widzą i rozumieją, tylko w Polsce jakoś tak się układa, że tego człowieka się nie szanuje. Tylko dlatego, że popełnił błąd. To była forma walki - podkreśla.

- Wałęsa jest kimś szczególnym - robotnikiem, z niesamowitymi umiejętnościami negocjacyjnymi, mającym ogromne poczucie odpowiedzialności, i trzeba go szczególnie traktować - dodaje.

Powstanie to wydarzenie całego kraju

Wanda Traczyk-Stawska ma żal, że każda ze stron konfliktu próbuje zawłaszczyć symbolikę Powstania Warszawskiego. - Powstanie Warszawskie to wydarzenie całego kraju, nie tylko tych, co myślą tak albo inaczej. Trzeba je obiektywnie ocenić. Było ono przede wszystkim wyrazem najwyższej godności człowieczej, ogromnej potrzeby wolności. To są cechy naszego narodu - mówi Stawska.

A obecnie, jak dodaje, staje się narzędziem propagandy. - Ja jestem żołnierzem. Dla mnie Powstanie Warszawskie było jak inne powstania historyczne, to z '63 roku, ale i to z '80 - powstanie Solidarności. Tylko to ostatnie obyło się bez strat. Dlatego mam potrzebę, żeby o tym mówić. Tak bardzo bym chciała, żeby już nigdy żadne powstanie nie wiązało się z rozlewem krwi, żeby każde kończyło się zwycięstwem. Za to właśnie szanuję Wałęsę i cały ruch - podkreśla.

"To żenujące"

Pani Wanda odniosła się również do swojej wypowiedzi na temat problemu uchodźców. - Wyszłam na scenę również dlatego, żeby powiedzieć o tym, co mnie najbardziej boli - że nie chcemy przyjąć rannych dzieci i ich matek. Nasz naród wielokrotnie był w sytuacji, w której musiał uchodzić przed nieprzyjacielem i znajdował schronienie w innych krajach. To, co się dzieje, jest żenujące. Jak my wyglądamy wobec tych, którzy udzielali nam pomocy? - pyta Stawska.

Na koniec mówi, jaką Polskę chciałaby pozostawić. - Polskę bezpieczną, Polskę nieskłóconą, rozumiejącą, jak wielką wartością jest to, że jesteśmy wolni, że jesteśmy w Unii Europejskiej - podkreśla.

17-letnia łączniczka i strzelec

Wanda Traczyk-Stawska, pseudonim "Pączek". W chwili wybuchu Powstania Warszawskiego miała 17 lat. Była łączniczką i strzelcem Oddziału Osłonowego WZW - dobrze wyszkolonej i uzbrojonej formacji będącej w dyspozycji dowódcy powstania gen. Antoniego Chruściela "Montera". Wcześniej działała w konspiracji niepodległościowej.

Ciężko ranna we wrześniu 1944 r. odłamkami granatnika. Po kapitulacji Powstania trafiła do obozów jenieckich. Po wojnie zajęła się odszukiwaniem mogił powstańczych. Od lat upomina się o pamięć dla cywilnych ofiar PW, była współinicjatorką ustanowienia Dnia Pamięci o Cywilnej Ludności Powstańczej Warszawy. Stała też na czele Społecznego Komitetu ds. Cmentarza Powstańców Warszawy, który doprowadził do remontu nekropolii. Dzięki jej działaniom tysiące bezimiennych ludzi odzyskuje tożsamość. - Na Cmentarzu PW leży ponad 80 tys. cywilów, dzieci, kobiet, starców... to oni, choć bezbronni, byli najodważniejsi - mówiła w 2015 roku podczas rocznicy wybuchu Powstania.

Demonstracje pod Sejmem i Łańcuch Światła

W niedzielę odbyła się duża demonstracja pod Sejmem i Senatem organizowana przez KOD oraz Obywateli RP. Ludzie zgromadzili się tłumnie, by zaprotestować przeciwko ostatnim zmianom PiS w Krajowej Radzie Sądownictwa.

Sejm uchwalił nowelę ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa, która przewiduje m.in. wygaszenie kadencji 15 członków Rady będących sędziami. Ich następców wybrałby Sejm (obecnie robią to środowiska sędziowskie).

W środę późnym wieczorem Prawo i Sprawiedliwość złożyło również projekt nowej ustawy o Sądzie Najwyższym, który zakłada, że z momentem wejścia w życie ustawy wszyscy sędziowie przechodzą w stan spoczynku poza wskazanymi przez ministra sprawiedliwości.

Zapytaliśmy Powstańców, co chcieliby przekazać dzisiejszej młodzieży... Zobacz, co odpowiedzieli [WIDEO]