Sadzili je masowo. Nie pomyśleli o konsekwencjach. Skutki nawałnicy w Warszawie porażają

Ostatnia nawałnica powaliła ponad 100 drzew, które wyrządziły ogromne szkody. Większość z nich to topole. O tym, dlaczego stanowią zagrożenie, rozmawiamy z dyrektorem Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych Piotrem Lutykiem.

Zdjęcie powyżej mówi wiele - oto, jak może się skończyć parkowanie pod topolą w Warszawie podczas wichury.

- Czwartkowa nawałnica powaliła i zniszczyła ponad 100 drzew, setki są uszkodzone - informuje Mariusz Burkacki z Zarządu Zieleni m.st Warszawy. 

Największe straty były w Dzielnicy Śródmieście i Żoliborz. Z parków najbardziej ucierpiało Pole Mokotowskie, gdzie z korzeniami wyrwane zostały aż 32 drzewa. Wśród drzew, które spowodowały duże zniszczenia, są m.in. topole, które były masowo sadzone w Warszawie za Edwarda Gierka (były to czasy intensywnego rozwoju, topole sadzono, ponieważ rosły najszybciej, dzięki nim najwcześniej można było zobaczyć efekt zazielenienia). Wywróceniu ulegają gatunki drzew o szerokim, jednocześnie płytkim systemie korzeniowym. Są to np. brzozy, świerki, modrzewie i właśnie topole.

Sylwia Arlak, Metrowarszawa.pl: Czy topole, które z założenia są słabo ukorzenione, mogą stwarzać poważne zagrożenie?

Naczelnik Wydziału Ochrony Ekosystemów Piotr Lutyk: Zdrowe drzewo nie jest niebezpieczne. Trzeba natomiast pamiętać, że topole szybko się starzeją, rosną bardzo szybko i już po 40 latach mogą stanowić pewne zagrożenie. Zaczynają je atakować choroby. Jeśli wda się próchnica, mogą się złamać. Mogą mieć chore korzenie. Jak każdy stary organizm już są mniej odporne i mogą zamierać, a drzewa zamierające zawsze są niebezpieczne. 

Z jakich jeszcze powodów mogą być niebezpieczne?

- Obok drzew przebiegają często linie telefoniczne i energetyczne. Ich gałęzie mogą uszkodzić linie średniego i wysokiego napięcia. Są też szczególnie uciążliwe dla alergików, bo wiosną mocno pylą. Poza tym w czerwcu, kiedy owocują, ulice są zasłane białą watą - to może niektórym przeszkadzać. A kiedy ktoś czasem rzuci niedopałek - wata się tli, nieprzyjemnie pachnie, a co gorsza - dochodzi do minipożarów.

W Warszawie większość topól jest stara.

- To prawda. Fakt ten jest zresztą często powodem konfliktów. Mieszkańcy skarżą się, że takie piękne, dorodne drzewa są usuwane. Nie biorą jednak pod uwagę, że one osiągnęły wiek, który może stanowić dla nich zagrożenie. Za każdym razem, kiedy toczą się takie rozmowy, powinniśmy zbadać drzewo i dowiedzieć się, w jakim ono jest stanie. 

Bardzo często mamy do czynienia ze zgnilizną w konarach, często również w pniu. Wtedy faktycznie drzewo może stanowić zagrożenie.

Powinny być usuwanie w wieku 30-40 lat?

- 30-40 lat to jest taki wiek, kiedy należy zwrócić na nie uwagę. Niekoniecznie usuwać. Na pewno topole w wieku powyżej 60 lat prawie zawsze stanowią zagrożenie.

Ale z drugiej strony ustanowiono opłaty i kary za usuwanie drzew.

- Ale nie za usuwanie drzew chorych. Choć nie każde drzewo stare musi być automatycznie chore. Poza tym trzeba jeszcze brać pod uwagę, że topole i wierzby są drzewami o miękkim, słabym drewnie. Więc np. jeżeli mają bardzo rozbudowane konary, to nawet jeżeli są zdrowe, często trzeba je usunąć - dość łatwo się bowiem rozłamują.

Najbardziej niebezpieczne są te rozłożyste.

- Tak. Nawet drzewo w pełni zdrowe czasami trzeba tych konarów bocznych pozbawić. Chodzi mi o sytuacje, kiedy zwisają nad miejscem, gdzie przebywają ludzie. W przypadku burzy, silnych opadów śniegu może dojść do złamania takiego konaru i dojdzie do nieszczęścia.

Jak więc możemy się chronić?

- Pamiętajmy o tym, aby nie parkować pod kruchymi drzewami. Tak jak mówiłem wcześniej - przede wszystkim powinniśmy dbać o stan zdrowotny tych drzew, badać je co jakiś czas. To samo dotyczy kasztanowców, które z kolei mają tendencje do rozwidlania się dosyć nisko. Jeśli w takie rozwidlenia wda się wilgoć, w następstwie może się również wywiązać próchnica. Często bywa tak, że takie drzewa się rozłamują.

Tych drzew się nie przesadza?

- Starych, dużych drzew nie. Są oczywiście wyjątki, przesadzania szczególnie cennych egzemplarzy, ale jest to bardzo pracochłonne i przede wszystkim kosztowne zadanie. Trzeba drzewo wykopać z ogromną bryłą, podnieść dźwigiem, załadować na dużą ciężarówkę i przewieźć.

Ale warto podkreślić – topole mają też na nas korzystny wpływ...

- Oczywiście. Chronią nas przed hałasem przejeżdżających ulica samochodów. Tworzą taki naturalny ekran. Rosną szybko, więc dosyć szybko uzyskamy ten efekt. Ale coś za coś - pamiętajmy, że równie szybką znikną. Moim zdaniem najrozsądniej byłoby sadzić drzewa naprzemiennie - szybko rosnące i długowieczne. Jak szybko rosnące się skończą, to akurat do odpowiedniego wieku dojdą i rozwiną się wolno rosnące. I przejmą ich rolę.

Priorytet: sadzenie "bezpiecznych drzew"

Postanowiliśmy skontaktować się również z Mariuszem Burkackim z Zarządu Zieleni. W rozmowie z Metrowarszawa.pl Mariusz Burkacki przekonuje, że przy nowych nasadzeniach liczba topoli jest ograniczana, a priorytetem jest sadzenie „bezpiecznych drzew”.

Na terenie zieleni przyulicznej maksymalnie ogranicza się ich sadzenie. A jeśli już - tylko tam, gdzie wiemy, że nie będą w przyszłości stanowić zagrożenia - mówi Burkacki

Nasz rozmówca podkreśla, że największe skupiska topoli, które mają ponad 30 lat, są na bieżąco kontrolowane przez inspektorów. Około setka tych drzew znajduje się jednak na ulicy Vogla w Wilanowie, kilkadziesiąt na ul. Marymonckiej na Bielanach, Płochocińskiej i Dorodnej na Białołęce. Znajdziemy je też w Parku Skaryszewskim, Praskim, Rydza-Śmigłego i na Polu Mokotowskim.

Stare topole w WarszawieStare topole w Warszawie Marta Kondrusik

Uroczy intruz, przed którym powinieneś uciekać