Jechał zygzakiem, miał 2,3 promila we krwi. Uznał, że może jechać dalej

Kierujący skuterem był tak pijany, że nie był w stanie zapanować nad pojazdem. Jechał zygzakiem, od jednej do drugiej krawędzi jezdni. 41- latek przyznał się do winy - grozi mu osiem miesięcy ograniczenia wolności.

Na filmie zamieszczonym na Youtubie na kanale pana Łukasza Świnogi widzimy jadącego ulicą Radzymińską na warszawskim Targówku pijanego skuterzystę.

Nie mógł złapać równowagi 

Mężczyzna, który został zidentyfikowany jako 41-letni dostawca jedzenia, jedzie lewym pasem, po czym gwałtownie skręca na środkowy. Przez dłuższy czas jedzie zygzakiem od jednej do drugiej krawędzi jezdni.

Zachowanie kierowcy przykuło uwagę autora nagrania, który zaczął śledzić skuterzystę. Gdy oba pojazdy dojechały do skrzyżowania ze światłami, wysiadł z samochodu i zaczepił kierowcę skutera. Ze swojego samochodu wysiadł również kierowca białej furgonetki, który jechał przodem.

Mężczyźni zabrali kluczyki skuterzyście i wezwali na miejsce patrol policji.

Był kompletnie pijany

W momencie zatrzymania dostawca miał 2,3 promila we krwi. Mężczyzna przyznał się do winy, choć wstępnie twierdził (jak czytamy w opisie filmu), że można go puścić, bo jest na siłach dalej jechać.

Grozi mu osiem miesięcy ograniczenia wolności w postaci nieodpłatnej pracy w wysokości 30 godzin miesięcznie oraz pięcioletni zakaz prowadzenia pojazdów. Zatrzymany zobowiązał się też się do zapłaty 5 tysięcy złotych na fundusz pomocy osobom pokrzywdzonym.