Zaparkowała w miejscu pamięci ofiar. "Byłam upoważniona". Ludzie nie odpuszczają

Pan Marek, członek grupy "Święte krowy warszawskie" pokazał wideo, na którym widać zaparkowany samochód na dziedzińcu historycznym przy "Pawiaku". Jak dowiedział się serwis Wawalove, samochód należy do kierowniczki Muzeum.

Wideo przesłał nam pan Marek, który jest aktywnym użytkownikiem grupy "Święte krowy warszawskie", gdzie warszawiacy umieszczają zdjęcia niepoprawnie zaparkowanych samochodów w Warszawie oraz gdzie toczą się gorące dyskusje na temat tego, że stolica zamienia się w dziki parking.

Miejsce pamięci

Samochód, który zwrócił uwagę pana Marka, został zaparkowany pod ścianą dawnych murów więzienia. Teren ten to miejsce pamięci osób zamordowanych, przetrzymywanych lub przewożonych do obozów koncentracyjnych.

Na dziedzińcu oznaczono również miejsca szczególne, jak na przykład słup, na którym publicznie powieszono trzech więźniów za próbę ucieczki.

Przekonanie, że mogę więcej

Za przednią szybą widnieje kartka z napisem „Muzeum Więzienia Pawiak”. Wyszło na jaw, że samochód należy do kierowniczki Muzeum Więzienia Pawiak Joanny Gierczyńskiej. 

Wideo pana Marka wywołało burzę. 

Prostactwo i chamstwo. Przekonanie, że mogę więcej bo gdzieś pracuje jest zwyczajnie głupie - pisze Jon.
Widać nie było darmowych miejsc w pobliskiej uliczce wewnętrznej a wszyscy chętni tam się nie mieszczą - pisze Ilona
Prawda jest taka, że w tej okolicy nie ma większego kłopotu z parkowaniem. Całe wierzganie pani dyrektor to tylko próba uniknięcia płatnego parkingu lub jazdy komunikacją miejską - pisze Maciej.
Gadałem z tą kobietą parę miesięcy temu, Tłumaczyłem grzecznie, że wszystko rozumiem, ale to wygląda fatalnie i bardzo bulwersuje ludzi. Prosiłem, żeby tak nie robiła. I niby wszystko zrozumiała, ale najwyraźniej to kiwanie głową to był jakiś tik. No to ma teraz swoje 5 sekund sławy - pisze z kolei Tadeusz, który postanowił nawet wezwać na miejsce policję i zgłosić bezczeszczenie miejsca pamięci.

"Byłam upoważniona"

W rozmowie z Wawalove kierownik Muzeum Więzienia „Pawiak” wyjaśniła, że miejsce na dziedzińcu, w którym pozostawiła samochód, jest odpowiednie i wydzielone do parkowania. Zgodę na postój wyraził ponadto dyrektor Muzeum Muzeum Niepodległości Tadeusz Skoczek. 

Przyznała, że widok samochodu tuż przy miejscu pamięci zamordowanych i więzionych osób wygląda „dość niefortunnie”, ale jak powiedziała - była upoważniona.

Wiadomość do dyrektora Muzeum Więzienia PawiakWiadomość do dyrektora Muzeum Więzienia Pawiak fot. pan Marek

Użytkowników grupy "Święte krowy warszawskie" ta informacja nie przekonała. Zachęcają się nawzajem do przesyłania wiadomości do dyrektora Skoczka, prosząc o wyjaśnienie, dlaczego pozwala na parkowanie w miejscu, w którym znajduje się muzeum, gdzie "spłynęła krew tysięcy ludzi".

Również wysłaliśmy zapytanie w tej sprawie do dyrektora muzeum. Odpowiedzi jeszcze nie otrzymaliśmy.

Zbrodnie na Pawiaku

W latach 1939–1944 Pawiak (przy ulicy Dzielnej w Warszawie) był największym niemieckim więzieniem politycznym na terytorium okupowanej Polski. Według szacunków historyków od 2 października 1939 do 21 sierpnia 1944 przez Pawiak przeszło ok. 100 tys. osób, z czego ok. 37 tys. zostało zamordowanych, a ok. 60 tys. wywieziono w 95 transportach do obozów koncentracyjnych oraz innych miejsc odosobnienia.

Więźniowie polscy - luty 1944 rokuWięźniowie polscy - luty 1944 roku Wikimedia Commons

Więzienie zostało zniszczone przez Niemców podczas powstania warszawskiego w sierpniu 1944. Nie zostało odbudowane, a w latach 50. przez jego teren przeprowadzono aleję Juliana Marchlewskiego (obecnie aleja Jana Pawła II).

Pomścimy PawiakPomścimy Pawiak Wikimedia Commons

Masowe zbrodnie popełniane na Pawiaku wywierały ogromne wrażenie na mieszkańcach Warszawy. Napisy „Pawiak pomścimy” pojawiały się aż do wybuchu powstania warszawskiego. 

Więcej o: