Przywiązał się do 1,5-metrowego dębu w proteście przeciwko wycince

Mieszkaniec Wawra nie wiedział, jak inaczej wyrazić swój sprzeciw wobec wycinki w jego dzielnicy. Do drzewa, które miało zostać wycięte, postanowił się... przywiązać.

Historię Pana Mariusza opisał portal TVN Warszawa. Mariusz Umecki, który w akcie desperacji postanowił przywiązać się do drzewa - 1,5-metrowego dębu, by zapobiec wycince twierdzi, że właściciel nie miał zgody na nią zgody. Pomogli mu w tym żona i syn.

Akt desperacji

Jest przekonany (bo sprawdził w KRS), że właściciel działki, na której trwa wycinka, prowadzi działalność gospodarczą, a według prawa z 1 stycznia zgody na wycinkę nie należy mieć wyłącznie pod warunkiem, że na danym obszarze nie prowadzi się działalności.

Jak mówi, drzewa znikają od czwartku. Mimo że mężczyzna wezwał policję, wycinka nie została wstrzymana.

Niepoczytalny?

Na miejsce wezwano policję, a także karetkę. W tej chwili, jak donosi TVN Warszawa, badane jest, czy mężczyzna jest poczytalny. Urząd dzielnicy Wawer ustala również, czy rzeczywiście wycinka była nielegalna lub, czy właściciel uzyskał na nią odpowiednią zgodę.

Policja twierdzi, że nie była to ich pierwsza interwencja pod tym adresem. Pan Mariusz nie stawiał jednak oporu, gdy poproszono go o odwiązanie się od drzewa. Podobnie jak portal, poprosiliśmy o wypowiedź dzielnicy w tej sprawie. Ze wstępnych ustaleń policji wynika jednak, że działka jest prywatna.

Więcej o: