"Zrobione na szybko i bez pomysłu". Warszawiacy ostro o nowej kampanii ratusza

"Bez Ciebie nie da rady", "Płać podatki w Warszawie", "Zrób, żeby było poPITe". Warszawiacy narzekają, że nowa kampania ratusza jest "tragiczna" i niczego się z niej dowiadują. Miasto nie widzi problemu. - Kampania jest przewrotna - wyjaśnia.

Tegoroczna kampania stołecznego ratusza, która ma zachęcić osoby mieszkające w Warszawie, ale płacące podatki w swoich rodzinnych miastach do rozliczania się w stolicy, od początku wzbudza kontrowersje. Nie wszyscy Internauci "kupili" ten pomysł, podobnie zresztą jak w poprzednich latach. 

"Nie wiem, kto wpada na takie głupie pomysły"

Tym razem mamy plakaty w trzech wersjach. Od 1 kwietnia na warszawskich ulicach możemy zobaczyć więc nadgryziony przystanek autobusowy, nadgryziony biletomat i nadgryzioną tablicę szkolną.

Ciekawe, ile ktoś zgarnął kasy za tę "kampanię"? Kolejny mało czytelny przekaz, widać, że zrobione na szybko i bez większego pomysłu. Pewnie chodziło o to by znajomy projektujący całą kampanię zgarnął kasę i to wszystko. No i przy tym nie za bardzo napracował się.
Po co mam płacić w Warszawie podatki, jeśli nie mam z tego powodu korzyści? Jaki jest zatem sens wydawania pieniędzy na bezsensowne kampanie?
Hasło kampanii tragiczne. Zamiast zachęcać, raczej zniechęca. Nie wiem, kto na takie głupie pomysły wpada w ratuszu.
 Rodowitych nie zachęcacie, a co dopiero przyjezdnych.

Kampania adresowana do młodych 

Jak mówi w rozmowie z Metrowarszawa.pl dyrektor Biura Marketingu Miasta Warszawa Robert Zydel, kampania skierowana jest przede wszystkim do tych, którzy dopiero łączą swoją biografię z Warszawą. Chodzi o młodych ludzi, którzy przyjeżdżają tu pracować, studiować, a potem zostają na stałe. 

Jak tłumaczy Zydel, ratusz co roku stara się, aby kampanie były wyraziste.

Chcemy, aby wybijały z natłoku kampanii społecznych, które zwłaszcza w okresie rozliczania z fiskusem są liczne. Od kilku lat staramy się, aby kampania była przewrotna i przyciągająca - dodaje dyrektor.

Podkreśla, że skuteczność kampanii zachęcającej do płacenia podatku można zweryfikować. - Już za rok dowiemy się, ilu nowych podatników postanowiło rozliczyć się w Warszawie - przypomina. 

"Wszyscy tworzymy Warszawę"

Głosów krytyki pod adresem najnowszej kampanii nie rozumie też zastępca rzecznika prasowego Urzędu m.st. Warszawy Agnieszka Kłąb.

Bawimy się słowem po to, by zwrócić Państwa uwagę. Robimy tak co roku. Zaczynaliśmy od Brada Pitta. W zeszłym roku był "warszawiak to nie ePITet". Grafika i hasło to jednak nie wszystko. Cały czas przypominamy mieszkańcom stolicy, jak ważne jest rozliczanie podatków w stolicy - mówi w rozmowie z Metrowarszawa.pl.

"Bez Ciebie nie da rady"

Jak tłumaczy nam rzeczniczka, wiele mówi hasło "Bez Ciebie nie da rady". Oznacza , że wszyscy tworzymy Warszawę. Jak przypomina, to z naszych podatków budowane są przedszkola czy żłobki, ale też organizowane są szkolenia dla osób bezrobotnych. 

- Na bieżąco informujemy o korzyściach rozliczania podatków w stolicy. Grafika to jedynie symbol. Rozliczaj swój PIT w Warszawie, a to do ciebie wróci - dodaje Kłąb. 

PIT podstawowym źródłem dochodu

Jak czytamy na stronie miasta stołecznego Warszawy, podatek od osób fizycznych (PIT) to podstawowe źródło dochodu stolicy. Według prognoz w 2017 r. osiągnie poziom 4,931 mld zł. Od każdego podatnika do budżetu miasta w tym roku trafi 3,8 tys. zł. 

- Dochody z tego tytułu stanowią prawie 1/3 budżetu miasta, dlatego są tak ważne dla rozwoju miasta - podkreślała niedawno Prezydent Warszawy, Hanna Gronkiewicz-Waltz

Na zachętę ulgi i zniżki

Chcąc zachęcić mieszkańców stolicy, miasto podkreśla też, że stołeczni podatnicy mogą korzystać z tańszych biletów i oferty zniżek w ramach Karty warszawiaka i Karty młodego warszawiaka.

Dodatkowe ulgi oferują również m.in. kina, muzea i teatry, kluby fitness i pływalnie, restauracje, szkoły językowe i muzyczne, ośrodki wypoczynkowe, serwisy samochodowe i motocyklowe oraz księgarnie. Płacący podatki, otrzymują też dodatkowe punkty przy zapisach dzieci do żłobków i przedszkoli.