Jan Paweł II na szubienicy i seks oralny w Teatrze Powszechnym "Czasy cenzury już minęły"

Skandal w Teatrze Powszechnym. Poseł PiS o spektaklu "Klątwa": Obrzydliwe sceny, które nie mają nic wspólnego ze sztuką, są po prostu przestępstwem. Stołeczny ratusz odpowiada: Czasy cenzury już minęły.

Na deskach Teatru Powszechnego wystawiany jest właśnie spektakl „Klątwa”, którego sobotnia premiera wywołała skandal. 

Bo obraża uczucia religijne 

Poseł PiS Dominik Tarczyński zapowiedział w TVP Info, że zamierza złożyć zawiadomienie w sprawie przedstawienia, które w jego opinii obraża uczucia religijne. I wyliczył sceny, które szczególnie go oburzyły, czyli „seks oralny ze stopą św. Jana Pawła II i podcieranie się flagą Watykanu”.

Poseł rozważa też zawiadomienie o podżeganiu do zabójstwa – to dlatego, że jego zdaniem na koniec przedstawienia jedna z aktorek wygłasza kwestię na temat zbiórki pieniędzy na zabójstwo Jarosława Kaczyńskiego. 

Reżyserem spektaklu jest Oliver Frljić, Chorwat urodzony w 1976 roku w dzisiejszej Bośni. Na stronie teatru można znaleźć opis wprowadzający w tematykę przedstawienia: „Klątwa wykorzystuje motywy z dramatu Wyspiańskiego do stworzenia wielowątkowego krajobrazu współczesnej religijności. W momencie, w którym związek Kościoła i państwa wydaje się nierozerwalny, twórcy spektaklu sprawdzają, czy opór wobec tych mechanizmów jest jeszcze możliwy”.

Na stronie teatru znalazło się również ostrzeżenie:

Spektakl przeznaczony tylko dla widzów dorosłych. Zawiera sceny odnoszące się do zachowań seksualnych i przemocy, a także tematyki religijnej, które pomimo ich satyrycznego charakteru mogą być uznane za kontrowersyjne.

"Nie będzie cenzury"

Poseł Tarczyński stwierdził również, że za wystawienie spektaklu odpowiedzialność ponosi prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz, ponieważ "wybiera dyrektora biura kultury".

Do zarzutów posła odniósł się stołeczny ratusz. 

Nigdy nie było i liczę, że nie będzie w stołecznym ratuszu cenzury - komentuje Michał Olszewski, wiceprezydent Warszawy. 

Dodał też, że ma nadzieję, iż dyrektor Teatru Powszechnego zdaje sobie sprawę z tego, że dopuszczając określone treści w spektaklach wystawianych w swoim teatrze, naraża się na proces sądowy. 

To sąd decyduje o tym czy nastąpiła obraza moralności, a nie cenzor. Te czasy dawno już minęły.
Więcej o: