Narodowcy chcą likwidacji ośrodka walczącego z rasizmem. "Za kasowanie profilów na Facebooku"

ONR oraz były ksiądz i zwolennik ONR Jacek Międlar żądają delegalizacji warszawskiego Ośrodka Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych. Za "kasowanie profilów facebookowych, zohydzanie, deprecjację patriotów". Wnioskiem zajęła się prokuratura.

- Właśnie otrzymaliśmy oficjalne potwierdzenie - wnioskiem o delegalizację Ośrodka Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych zajmuje się Prokuratura Regionalna w Warszawie. Wniosek został przekazany z Ministerstwa Sprawiedliwości - poinformował na stronie ośrodka jego przedstawiciel, Rafał Gaweł. 

Umieścił również film, w którym pojawiają się wypowiedzi narodowców, którzy apelują do ministerstwa o zajęcie się "tym ksenofobicznym i antypolskim" ośrodkiem.

Blokowanie profilów, zohydzanie

O delegalizację Ośrodka zabiegał były ksiądz, narodowiec i zwolennik ONR Jacek Międlar. W listopadzie zbierał on podpisy pod petycją w sprawie delegalizacji tego ośrodka, który oskarżał m.in. o blokowanie profili w mediach społecznościowych oraz oczernianie i pomawianie patriotów, katolików i narodowców.

O tym, że prokuratura zajmuje się sprawą apelu o likwidację ośrodka poinformował na Twitterze 16 stycznia

- Prowadzony przez skazanego na 4 lata więzienia za oszustwa i wyłudzenia Rafała Gawła Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych na Facebook’u jest odpowiedzialny za blokowanie facebook’owych profilów, permanentne zohydzanie, deprecjację i obrzucanie inwektywami patriotów, katolików i narodowców. Apelujemy do Ministerstwa Sprawiedliwości o delegalizację ksenofobicznego OMZRiK - mówił wtedy Międlar. 

W apelu napisano:

Sprzeciwiamy się bezkarności internetowego Ośrodka. Sprzeciwiamy się obrażaniu Polaków, patriotów, katolików i narodowców.

Wniosek wskazuje na atmosferę w Polsce

Jak czytamy na stronie ośrodka, Jackowi Międlarowi nie podobają się działania ukazujące prawdziwą twarz kapłana antysemity.

O, przepraszamy, sam twierdzi że nie jest antysemitą, on tylko nienawidzi "talmudycznego imperializmu". Nie widzi nic złego w prowadzeniu demonstracji kipiących nienawiścią, z jasno wskazywanym wrogiem - czytamy. 

Przedstawiciele ośrodka dodają, że były ksiądz "zapewne świetnie odnalazłby się w marcu 68, gdy władza rękami zmanipulowanych robotników wyganiała z Polski". - Wówczas też Gomułka wyjaśniał, że antysyjonizm nie ma nic wspólnego z antysemityzmem - piszą.

Na końcu piszą, że ich zdaniem przyjęcie wniosku o delegalizację OMZRiK wskazuje na atmosferę w Polsce.

Stajemy się wrogami władzy, bo nie można nas kontrolować. Podobnie jak inne organizacje pozarządowe, które od pewnego czasu władza stara się zohydzić w oczach społeczeństwa. Wiadomo, że to pierwszy krok ku zamykaniu kolejnych organizacji.Bo kto wtedy stanie w obronie osób z przypiętą łatką "zdrajców ojczyzny", "złodziei" i "nierobów"?

Ośrodek jest organizacją pozarządową i działa w ramach Stowarzyszenia Trzyrzecze. Jego celem jest przeciwdziałanie i zwalczanie wszelkich przejawów rasizmu, ksenofobii i nietolerancji poprzez m.in. zapewnienie ciągłej kontroli społecznej nad pracą funkcjonariuszy i instytucji publicznych, monitorowanie skali, zasięgu i tendencji zjawisk i zachowań powodowanych nienawiścią.

Wniosek przekazany z Ministerstwa

Skontaktowaliśmy się z Prokuraturą Krajową. Jak poinformował Maciej Kujawski z działu prasowego, wniosek do prokuratury wpłynął 19 grudnia. Podpisało się pod nim 5680 osób. 

Wniosek ten został przekazany z Ministerstwa Sprawiedliwości. 3 stycznia 2017 r. wniosek ten został przekazany do Prokuratury Regionalnej w Warszawie. Wniosek złożył b. ks. Jacek Międlar wraz ze wspomnianymi podpisami - informuje Kujawski.