Seria nienawistnych telefonów po awanturze w Cafe Foksal. Poszło o rozmowę o Żydach

- Jestem katoliczką. Idźcie rozmawiać o Żydach gdzie indziej - takimi słowami miała wyprosić blogerkę i jej znajomych z lokalu obsługa Cafe Foksal. Ludzie wylali wiadro pomyj na obsługę kawiarni. Szefowa broni personelu.

Mimo że lokal Cafe Foksal istnieje w stolicy już od 24 lat, nigdy nie było o nim tak głośno. Wszystko zmienił jeden wpis blogerki, która opowiedziała o tym, co spotkało ją tam w sylwestrową noc. 

"Zostaliśmy zaatakowani przez obsługę" 

Jak pisze autorka bloga Gburrek, Karolina, nigdy wcześniej nie brała udziału w bójce ani nie była zmuszona dzwonić na numer alarmowy 112. To zmieniło się pierwszego dnia Nowego Roku 2017. Wtedy, jak twierdzi, zaatakowano ją oraz jej znajomych w kawiarni w samym centrum stolicy, gdzie spędzała noc sylwestrową. 

Rodzina jednego z nas od wielu lat mieszka w Izraelu i dzień przed opisywanym wydarzeniem nasz przyjaciel właśnie stamtąd wrócił. (...) Kiedy z ust kolegi padły słowa, że znanych mu Żydów ceni za ich pracowitość, zaatakowano nas po raz pierwszy. Na razie słownie - opisuje sytuację Karolina.

Iwo, który dzień wcześniej wrócił do Warszawy z Tel Awiwu, potwierdza w rozmowie z metrowarszawa.pl relację Karoliny.

- W czasie imprezy opowiadałem o swoich wrażeniach z podróży. W pewnym momencie barmanka, która przez ostatnią godzinę obsługiwała naszą grupę powiedziała, że nie życzy sobie w jej lokalu rozmowy na temat Żydów - wyjaśnia Iwo. Barmanka miała powiedzieć:

Możecie rozmawiać sobie gdzieś indziej na takie tematy? Ja jestem katoliczką i sobie nie życzę! - czytamy na blogu Karoliny.

A następnie, gdy grupa nie chciała wyjść z lokalu, zażądać opuszczenia Cafe Foksal.

Złapał mnie za szyję i doszło do szarpaniny

- W konsekwencji usłyszeliśmy "Spierda****ie do swojej synagogi. Jeden ze znajomych barmanki złapał mnie za szyję - kontynuuje Iwo. Mężczyzna nie ukrywa, że dalej doszło już do szarpaniny. Karolina, gdy zobaczyła swoich pobitych kolegów, miała zadzwonić na policję. Ta, jak twierdzi, przyjechała dopiero po 30 minutach. 

Oprócz wylegitymowania i przesłuchania osób w pubie, nie zrobiono nic. Barmanka na upomnienie policjantki o uważanie na słowa zareagowała uśmiechem. Do nas należy decyzja, czy będziemy chcieli wszczynać sprawę z powództwa cywilnego - pisze.

Grupa gości obrażała chrześcijan

O wyjaśnienie sytuacji poprosiliśmy właścicielkę kawiarni. Anna Żelezik jest wstrząśnięta sytuacją. Twierdzi, że odkąd prowadzi Cafe Foksal, nigdy nie wydarzyło się w nim nic podobnego. Potwierdziła, że w nocy z 31 grudnia na 1 stycznia doszło do awantury, ale zaprzeczyła jakoby ktokolwiek z personelu miał wypowiadać treści o zabarwieniu antysemickim w stronę gości.

Podkreśliła, że osoby pracujące w Cafe Foksal funkcjonują tam od lat i nikt wcześniej nie składał skarg na ich zachowanie. A także dodała, że nie ma nic wspólnego z antysemityzmem - lokal zawsze był otwarty na osoby różnych wyznań i narodowości.

Naszymi gośćmi są osoby z różnych środowisk, co stwarzało zawsze warunki dla dialogu i wymiany poglądów. Mając na celu zapewnienie gościom ochrony cennych dla nich wartości Cafe Foksal dba o klimat sprzyjający swobodzie sumienia i wyznania. Dlatego też personel nie pozostał w Noc Sylwestrową obojętny na zachowanie kilkuosobowej grupy gości godzące w uczucia religijne Chrześcijan i upomniał ich, na co zareagowali oni agresywnie - pisze w oświadczeniu przesłanym metrowarszawa.pl.

Jak dodała, od publikacji materiału na blogu, otrzymuje bardzo agresywne telefony. - Ludzie dzwonią do klubu i wyzywają personel. Podobnie sytuacja wygląda na Facebooku. Kawiarnia Cafe Foksal nigdy nie pochwalała antysemityzmu ani innych ksenofobicznych postaw, dlatego z całą stanowczością odrzuca krzywdzące i nieprawdziwe zarzuty, które godzą w dobre imię Lokalu i nie dają się w żaden sposób powiązać z sytuacją, która miała miejsce w Noc Sylwestrową - pisze.

Zapewniła, że Cafe Foksal nie ustanie w wysiłkach na rzecz zapewnienia swoim gościom poczucia bezpieczeństwa i warunków wolności od wszelkich przejawów agresji na jakimkolwiek tle, w tym także o podłożu religijnym lub światopoglądowym.

Policja nie wie, o czym rozmawiano przy stoliku

Skontaktowaliśmy się z policją, aby potwierdzić, że policjanci interweniowali. Robert Szumiata z Komendy Rejonowej Warszawa Śródmieście potwierdził, że doszło do interwencji w Cafe Foksal w noc sylwestrową. Policję wezwała najpierw kobieta, później mężczyzna - oba zgłoszenia dotyczyły wyproszenia z lokalu. Robert Szumiata podkreśla, że nie jest w stanie potwierdzić wszystkich informacji, które pojawiły się w tekście blogerki. Opiera się również na relacji policjantów oraz ich notatkach.

Gdy policjanci dotarli na miejsce, wyszło do nich dwóch mężczyzn, od których wyczuwalna była woń alkoholu. Mężczyźni powiedzieli, że doszło do szarpaniny i że zostali wyproszeni z lokalu. Na pytanie policjantów, czy mają jakieś obrażenia oraz czy należy wezwać karetkę pogotowia powiedzieli, że nie. Na pytanie, czy chcą coś zgłosić, również powiedzieli, że nie. Policja poinstruowała mężczyzn, że mogą udać się na obdukcję. Mężczyźni według policji chcieli wrócić do lokalu, a nie mogli, bo zostali wyproszeni - mówi Szumiata. 

Jak dodaje, mężczyźni nie zgłosili pobicia. - Według policjantów, nie mieli żadnych widocznych obrażeń - dodaje rzecznik. Policja rozmawiała również z kobietą, która była z mężczyznami oraz z barmanką. Ta miała powiedzieć, że po prostu personel nie życzył sobie, aby te osoby pozostawały w lokalu. - To prywatny lokal, więc personel miał do tego prawo - mówi Szumiata.

W oświadczeniu policji, jak dodaje rzecznik, nie pojawiły się również żadne informacje na temat tego, czy padły jakieś komentarze na tle antysemickim. - Policjantom nie zostało powiedziane, o czym barmanka mówiła przy stoliku, w oświadczeniu nie pojawiła się też informacja, czy mężczyźni byli obrażani, czy padły słowa nacechowane antysemityzmem - podsumowuje Szumiata.

Tylko świnie siedzą w Cafe Foksal

W sieci już dokonano linczu na Cafe Foksal. Powstało wydarzenie pod hasłem: Bojkot Cafe Foksal 2017 - dość przemocy i antysemityzmu! Swój "udział" w wydarzeniu zadeklarowało prawie 300 osób. Na fan page'u lokalu pojawiły się dziesiątki negatywnych opinii odwołujących się do zdarzenia. Spowodowały, że ocena lokalu spadła w ciągu kilku godzin do 1,4. 

Internauci nie szczędzą słów krytyki:

Nie wiem, który profil jest właściwy, więc tu również napiszę: Antysemityzm jest obrzydliwy! - pisze Małgorzata.
Tylko świnie siedzą w cafe foksal - pisze Kaja.
A można u Was przy filiżance kawy poczytać nabyte w Muzeum POLIN książki? Czy też się za to zostanie pobitym? Może się po prostu zadeklarujcie, przynajmniej będzie wiadomo, że lepiej dać zarobić konkurencji - pisze Zair.
Knajpa z klimatem - nazistowskim. Powinni tą knajpe zamknąć, serio - pisze Kasia.
Barmanka - antysemitka obraźliwie przerywająca prywatną rozmowę gości i jej koledzy, którzy biją klientów - omijajcie to miejsce z daleka! - pisze Beata.
Rasizm i antysemityzm! !!! Dno dna i kilka metrów mułu. Omijać szerokim łukiem!!!!! - pisze Monika.
Jeśli ta dziewczyna nie została dyscyplinarnie zwolniona za swoje obrzydliwe antysemickie zachowanie, to jako lokal leżący w sercu XXI-wiecznej metropolii sami sobie wystawiacie taką ocenę - pisze Bartek.

To nie próba linczu konkretnego lokalu

W rozmowie z metrowarszawa.pl blogerka poprosiła o podejście do tematu w sposób nienacechowany agresją.

Mój tekst to nie próba linczu konkretnego lokalu. To próba wszczęcia dyskusji o poczuciu bezpieczeństwa we własnym kraju i wśród rodaków. Boimy się tego, co nieznane, obcych, a tymczasem sami sobie jesteśmy wrogami. Tak nie powinno być - powiedziała.