Kosmiczna technologia i cham w taksówce - podsumowanie tygodnia według Pańskiej Skórki

Warszawa rozbłysła światełkami, przez chwilę leżał śnieg, zrobiło się więc magicznie. Potem - z ociepleniem - magicznie być przestało, a na wierzch ponownie wyszły wszystkie warszawskie patologie.

O nich, ale też o fajnych i bardzo fajnych motywach mijającego tygodnia przeczytajcie w piątkowym podsumowaniu, które przygotowała dla Was redakcja bloga "Pańska Skórka".

#ELEGANCKO

Opinie o warszawskiej Straży Miejskiej są podzielone, ale nowa, wprowadzona do nich jednostka może być, po Eko Patrolach, jedną z lepszych rzeczy, jakie przydarzyły się naszemu miastu. Pięć naszpikowanych elektroniką rodem z NASA specpojazdów Straży będzie jeździć i lokalizować kopciuchów palących śmieciami oraz miejsca nielegalnej zwałki śmieci. Czy to nie jest super? JEST.

Budżet partycypacyjny ma swoje wady - jedna z największych to "łatanie" nim niezbędnych inwestycji infrastrukturalnych. Są jednak przypadki kiedy służy on realizacji faktycznie świeżych i oryginalnych pomysłów mieszkańców. Tak stało się w Ursusie, gdzie powstał plac zabaw dla dorosłych. Choć uruchomiono go z pierwszym śniegiem, to i tak zapowiada się imponująco. Bawilibyśmy się!

Iwona Szpala i Małgorzata Zubik z "GW" nagrodzone za ujawnianie kulisów reprywatyzacji. Gratulujemy i gorąco zachęcamy wszystkich dziennikarzy, niezależnie od opcji ideologicznej, do patrzenia władzy na ręce. Nie zostawiajcie wszystkiego watchdogom i mieszkańcom, to Wasza rola i liczymy na Was!

#FRAJERSKO

Skwer poświęcony pamięci Władysława Bartoszewskiego cieszył mieszkańców Woli równo dwie dobry zanim został zdewastowany. Postępujące zdziczenie obyczajów w Warszawie i brak szacunku dla historii oraz najbardziej zasłużonych mieszkańców naszego miasta pomału przestaje nas dziwić, ale ta sytuacja przerosła nawet naszą pojemną zbiorową wyobraźnię. Gnoju, który to zrobiłeś, pamiętaj, że karma do Ciebie wróci i kopnie Cię bardzo boleśnie kiedy będziesz się tego najmniej spodziewał.

Miało być pięknie, wyszło zwyczajnie, po warszawsku. Jakiś czas temu pojawiła się nibymuralowa paskuda na placu Zawiszy, a teraz z hukiem zapowiedziano na rogu Ząbkowskiej i Targowej największy mural w Europie. Szybko się okazało, że to będzie zwykła reklama wielkopowierzchniowa, tyle, że wypacykowana farbkami. Fachowcy od PR i marketingu z wiadomej fabryki czekolady muszą jeszcze trochę się douczyć, bo jednak tak grubymi nićmi szyte ściemy są trudne do łyknięcia nawet dla przeciętnie odpornego na pranie mózgu zjadacza chleba. A tu nie mają do czynienia z byle gapą, ale z prażanami! Murale reklamowe nie muszą być złe, mogą mieć nawet pewien walor artystyczny, ale na pewno nie warto zaczynać ich wciskania od zamydlania nam oczu sztuką uliczną.

Do Centrum? Za 50 złotych. Z licznikiem? Sp..., zajęte. Czyli warszawscy taksówkarze frontem do klienta. W czasie podróży taryfą można też wdychać interesujące wonie nieznanego pochodzenia, można zostać ofukniętym bez powodu, można również dowiedzieć się, że "warszawski taksówkarz" nie ma pojęcia, gdzie znajduje się np. Skwer Hoovera. Czy w tej sytuacji "złotówy" mają prawo dziwić się, że pasażerowie wybierają tańsze alternatywy, korzystają z rozmaitych aplikacji i ridesharingu? Jeśli do tego na dobre wypali system miejskich wypożyczalni aut elektrycznych, to wąsatym panom z brzuszkami przyjdzie się chyba przekwalifikować. Pytanie, kto będzie chciał zatrudnić tak kulturalnych i uczciwych obywateli?

Więcej o: