Pobito doktoranta UW pochodzącego z Nigerii. Hanna Gronkiewicz-Waltz apeluje o...

Pochodzący z Nigerii doktorant Afrykanistyki UW został pobity. Informację potwierdzili pracownicy Wydziału Orientalistycznego oraz policja. Rada wydziału apeluje do władz i mediów o reakcję. Atak potępiła Hanna Gronkiewicz-Waltz.

Do pobicia doszło w sobotę. Doktorant, wracając do hotelu, w którym mieszka, został uderzony, a następnie pryśnięto mu w oczy gazem. 

W reakcji na zajście Wydział Orientalistyczny UW wydał oświadczenie, potępiając zajście, określając je mianem rasistowskiego i apelując do służb o zdecydowane działania:

26 listopada 2016 r. na ulicy Puławskiej w Warszawie został pobity i zaatakowany gazem doktorant Wydziału Orientalistycznego, obywatel Nigerii. Rada Wydziału potępia ten akt agresji o jednoznacznie rasistowskim charakterze. Jest to, niestety, kolejny taki przypadek w naszym kraju. Od służb publicznych domagamy się zdecydowanych działań celem ujęcia sprawców. Ponownie wzywamy władze państwowe oraz media do podjęcia aktywnych działań zmierzających do powstrzymania wypowiedzi i aktów o charakterze rasistowskim i ksenofobicznym. Jednocześnie apelujemy do całej społeczności Uniwersytetu Warszawskiego o solidarność z naszym doktorantem.

Na zdarzenie zareagowała również Hanna Gronkiewicz-Waltz, publikując oświadczenie na swoim Facebook'owym profilu. Prezydent Warszawy również podkreśla ksenofobiczny i rasistowski charakter wydarzenia. Solidaryzuje się z pobitym, prosząc o reakcje świadków zajścia oraz media. Zdaniem prezydent trudno liczyć na reakcję władz państwowych, na czele z szefem MSWiA Mariuszem Błaszczakiem czy wicepremierem Jarosławem Gowinem. Zwraca się do Warszawiaków:

Drodzy warszawiacy! Zakładam, że chcemy podtrzymać opinię o Warszawie jako otwartej i gościnnej metropolii. Nie pozwólmy, by takie wydarzenia niszczyły reputację Warszawy, jej atmosferę i potencjał. Nie dawajmy na nie przyzwolenia!Mam nadzieję, że będzie mi dane spotkać się z naszym gościem z Nigerii i zapewnić go, że większość potępia to, co się stało, a mniejszość będzie piętnowana i pociągana do odpowiedzialności.

Skontaktowaliśmy się z Wydziałem Orientalistyki UW oraz Katedrą Języków i Kultur. Poinformowano nas, iż jednostki te nie będą udzielać informacji w tej sprawie ani komentować zajścia. Pracownicy wydziału nie czuli się również upoważnieni do przekazania kontaktu do pokrzywdzonego. Dodali, że Nigeryjczyk nie chce komentować sprawy.

Komenda Rejonowa Policji przy Malczewskiego potwierdza, że zdarzenie rzeczywiście miało miejsce. W rozmowie z metrowarszawa.pl oficer prasowy Joanna Banaszewska powiedziała:

Przyjęliśmy takie zgłoszenie. Materiały zostały wysłane do prokuratury. Obecnie ustalamy okoliczności i sprawców tego czynu.
Czy uważasz, że Warszawa to bezpieczne miasto?
Więcej o: