"Tęczowy Piątek" w polskich szkołach. Ordu Iuris szykuje pozwy, warszawski nauczyciel otwarcie o akcji

75 polskich, w tym 10 warszawskich, bierze udział w piątkowej akcji "Tęczowy Piątek". Nie podoba się to PiS ani Instytutowi Ordo Iuris, który już szykuje pozwy. Udało nam się porozmawiać z nauczycielem jednej z warszawskich szkół, który nie boi się mówić na głos o tym, że bierze udział w akcji.

"Tęczowy Piątek" to akcja Kampanii Przeciw Homofobii, która udostępniła plakaty i materiały edukacyjne, m.in. w formie plakatów do powieszenia w szkole, do wykorzystania przez polskie szkoły. Do akcji zgłosiło się 75 polskich szkół, w tym 10 z Warszawy. Organizatorzy poprzez akcję chcą, aby nauczyciele i nauczycielki pokazali w tym dniu, że zależy im na dobrostanie każdego ucznia i każdej uczennicy w ich "drugim domu" jakim jest szkoła. „Tęczowy piątek” organizowany jest w polskich szkołach po raz pierwszy. 

Tęczowy PiątekTęczowy Piątek Lekcja równości

Precz z homopropagandą

Akcja już wywołała burzę. Burzą się środowiska prawicowe, akcja nie podoba się również szefowi parlamentarnego zespołu na rzecz polityki i kultury prorodzinnej, który przestrzega przed szerzącą się w szkołach "homopropagandą". Prawicowe i katolickie media alarmują, że „w imię powszechnej tolerancji serwuje się dzieciom homopropagandę”. I wzywają: „Nie bądź bierny!”. Ale „tęczowemu piątkowi”.

Jak informuje Wyborcza, Instytut Ordo Iuris już przygotował „rodzicielskie oświadczenie wychowawcze”, które ma być wyrazem „odmowy udziału dziecka we wszelkich wykraczających poza program szkolny działaniach propagandowych, opartych na ideologii gender, ideologicznych koncepcjach płci ‘kulturowej’ lub ‘społecznej’ oraz tożsamości płciowej i seksualnej”. Tym rodzicom, których oświadczenie „zostanie zignorowane przez szkołę”, Ordo Iuris oferuje wsparcie prawne i procesowe przeciwko placówkom edukacyjnym i ich dyrektorom.

Sam wyszedłem z tą inicjatywą

Organizatorzy akcji nie mogą zdradzić nazw szkół, które zdecydowały się wziąć udział w akcji "Tęczowy Piątek". - Zainteresowanie szkół było wyższe niż się spodziewaliśmy. 10 warszawskich szkół zwróciło się po materiały. Podczas rejestracji placówki nie miały jednak obowiązku podawać swojej nazwy i adresu. Nie czuję się upoważniony, aby przekazywać te informację - informuje Slava Mendyk z Kampanii Przeciw Homofobii. 

Jeden z nauczycieli wyraził chęć wypowiedzenia się na temat udziału w "Tęczowym Piątku". Kamil Olak postanowił wziąć udział w akcji i jako "wspierający nauczyciel" i prowadzi w piątek warsztaty w jednym z warszawskich liceów.

- Sam wyszedłem z tą inicjatywą, oczywiście za zgodą dyrektora szkoły. Prowadzę w szkole lekcję WOS-u i dziś w związku z „tęczowym piątkiem” prowadzę warsztaty, które mają uświadomić, jakie są przejawy, źródła i skutki homofobii. Młodzież najpierw pracuje w grupach, a następnie odbywamy dyskusję na temat różnych przejawów homofobii – mówi Kamil Olak.

Obecność osób homoseksualnych jest czymś normalnym

Jak podkreśla Kamil Olak, osoby, które mogą przejawiać negatywny stosunek do homoseksualistów, są w zdecydowanej mniejszości. - To są pojedyncze jednostki, które i tak są często pacyfikowane przez większość, którą cechuje duża otwartość na odmienność. Mam wrażenie, że wśród ludzi młodych obecność osób o odmiennej orientacji jest czymś normalnym, jest codziennością. Wiele osób ma wśród znajomych kogoś o orientacji homoseksualnej – mówi Olak.

Olak nie miał obowiązku konsultować z rodzicami tematu dzisiejszych zajęć. – W Warszawie pracuję w trzech szkołach, temat dyskryminacji, również ze względu na płeć pojawia się na zajęciach będących w podstawach programowych. Nigdy nie spotkałem się z sytuacją, żeby przyszedł do mnie jakiś niezadowolony rodzic, któremu syn czy córka naskarżył na mnie czy moje lekcje. Może miałem szczęście, ale wątpię. Zdziwiłbym się, gdyby teraz nagle ktoś złożył skargę – opowiada.

Nie mówię, czy gej jest ok czy nie

Kamil Olak twierdzi, że może to wynikać z postawy samego nauczyciela. – Jeśli nauczyciel będzie próbował narzucić którąś z opcji, to wiadomo że znajdą się i rodzice, którzy będą za i ci, którzy będą przeciw. Radykalne podejście zawsze budzi kontrowersje. Ja poruszam jednak tę tematykę, nie narzucając określonego podejścia – nie mówię, że geje są ok. albo że nie są ok. Mówimy o przejawach dyskryminacji, o tym, że są wśród nas i lesbijki, i geje, każdy uczeń ma prawo się wypowiedzieć i usłyszeć opinię drugiej strony. Uczniowie sami mają wyciągnąć wnioski, w związku z tym nie widzę tutaj podstaw do protestów ze strony rodziców – wyjaśnia Olak.

Na końcu mówi, że nigdy nie spotkał się z przemocą wynikającą z dyskryminacji w związku z inną orientacją seksualną. – Byłem świadkiem ataków werbalnych, wyrażania na głos swoich poglądów, ale z przemocą nie miałem do czynienia. Co nie znaczy, że nie należy podejmować tego tematu, raptem w zeszłym roku było głośno o samobójstwie chłopca, którego szykanowano ze względu na inny wygląd. Szkoła właściwie nie zareagowała – podsumowuje.

Czy uważasz, że w szkołach powinny być prowadzone zajęcia na temat dyskryminacji ze względu na płeć?