Po obwodnicy na rowerze, do dzika z szacunkiem - podsumowanie tygodnia według Pańskiej Skórki

Kończy się kolejny tydzień - pełen gorących emocji. Od wielkiej politykimiędzynarodowej po sprawy zupełnie lokalne, warszawskie, dzielnicowe. Choć za oknami było faktycznie zimno i brzydko, to urzędnicy i sami mieszkańcy zadbali o wysoką temperaturę emocji.

O tym, co najbardziej #eleganckie i #frajerskie w mijającym tygodniu,
przeczytajcie w podsumowaniu, które przygotowała dla Was redakcja
subiektywnego bloga warszawskiego Pańska Skórka.


#ELEGANCKO

Wygląda na to, że dziki na dobre zadomowiły się na Białołęce. A może zawsze
była ona ich domem, tylko wreszcie odważyły się do tam powrócić? Jest ich
na tyle dużo, że radny Filip Pelc chciałby, żeby dzielnica podjęła stałą
współpracę z łowczym. Brzmi to groźnie, jednak Pelc zapewnia, że nie ma na
myśli strzelania do zwierząt, a jedynie ich systematyczne wyłapywanie i
wywożenie z powrotem do lasu. Radny spotkał się już z dyrekcją Lasów
Miejskich, które rozważają wprowadzenie pomysłu w życie. Pelc wierzy, że
dzięki skutecznym akcjom doraźnym, szeroko zakrojonej akcji informacyjnej
oraz edukacji uda się bezkrwawo rozwiązać problem dzików. Trzymamy kciuki!

W statystykach dotyczących dróg dla rowerów Warszawa cały czas wypada blado
w stosunku do dowolnego większego miasta cywilizowanej części Europy. Każda
wiadomość o zmianach w tym obszarze musi więc cieszyć. Tym razem zmiany
będą duże - DDR ma powstać na całym odcinku Południowej Obwodnicy Warszawy.
O ile sensowniejsza wydaje nam się wprawdzie wizja roweru, na którym
pomykamy przez środek miasta, a niekoniecznie po obwodnicy, to jednak mimo
wszystko jest to duży krok naprzód. W połączeniu z wiadomością o pierwszym
Woonerfie w mieście - pojawia się światełko w tunelu - i raczej nie jest to
rozpędzony TIR.

Wilanów miał mieć swoją Arkadię, swoje Tarasy, swoją GALERIĘ przez wielkie
Ę. Bo ponoć Miasteczko to taka pustynia, gdzie sklepów nie ma, skąd na
Sadybę, Ursynów, albo do Konstancina trzeba jeździć po podstawowe zakupy.
Mieszkańcy, którzy - co zrozumiałe - wiedzą najlepiej, czego im trzeba,
zostali jednak wysłuchani, moloch nie powstanie, miasto nie dało zgody na
budowę. Coś w Warszawie zaczyna tajać i pękać, nie tylko w kwestii
reprywatyzacji, ale też w kontekście miejsko-deweloperskiego fellatio.
Bardzo się z tego cieszymy.

Duży szacun dla Krzysztofa Strzałkowskiego, burmistrza Woli, który
wydreptał w ratuszu decyzję o odebraniu zabytkowych wolskich zbiorników
gazu dotychczasowemu właścicielowi, który - mówiąc językiem hobbystów
zabytkowej motoryzacji - "gnił je" od 20 lat. Ileż było wizji, pomysłów,
planów - przypomnijmy tylko Muzeum Powstania, czy luksusowy hotel. Mamy
tylko nadzieję, że po udanym procesie "deprywatyzacji" miasto znajdzie
pomysł na wykorzystanie jednych z najciekawszych obiektów w Warszawie i
wreszcie w postindustrialną przestrzeń tchnięte zostanie nowe życie.

#FRAJERSKO

Do tej pory deweloperzy zasadzali się głównie na modernizm powojenny
(przypomnijmy, właśnie trwa rozbiórka "Emilii"), zaś burzenie przedwojennych budynków zwykle odbywało się pod osłoną nocy, z zaskoczenia, lub po długich sporach i dyskusjach. Tym razem przekroczona została kolejna granica - Orange zamierza sprzedać kompleks budynków przy Nowogrodzkiej, w tym wyjątkowy gmach Telegrafu, dzieło Juliana Putermana-Sadłowskiego. I szuka... komercyjnego partnera, który zbuduje w tym miejscu kompleks nowoczesnych biurowców, ze 170-metrowa wieżą. Pomysł jest tak zły na wszystkich poziomach, że wywołał prawdziwą burzę. Konserwator Michał Krasucki określił ten pomysł wprost mianem "październikowego żartu primaaprilisowego", nam jednak nie jest do śmiechu, bo lista zabytków, które w ten, czy inny sposób zniknęły z warszawskiego pejzażu, jest całkiem długa.

Przez media przetacza się fala zachwytów nową Halą Koszyki. My pewnie też
byśmy się cieszyli, że budynek "nawiązuje", że ciekawe połączenie "tradycji
z nowoczesnością", że nie tylko biura, ale i przestrzeń dla mieszkańców.
Nie daje nam jednak spokoju fakt, że dziesięć lat temu, mimo licznych
sprzeciwów, w niejasnych okolicznościach zapadła decyzja, na mocy której
jedną z ostatnich starych i pięknych hal targowych w Warszawie zburzono do
gruntu. I odtworzono biurowo-"galeryjną" wydmuszkę. Dlatego zupełnie nie
potrafimy cieszyć się z "nowej" Hali.

Odszedł Andrzej Kopiczyński, doskonały aktor, najbardziej jednak kojarzony
z rolą inż. Karwowskiego w serialu "Czterdziestolatek". Panie Inżynierze,
dziękujemy za Dworzec Centralny i Trasę Łazienkowską, będziemy zawsze o
Panu pamiętać!

 

Więcej o: