Wrócił z urlopu ojcowskiego, z miejsca stracił pracę. "Te cztery miesiące z moim synem były warte więcej niż jakakolwiek praca"

Wrócił do pracy po czteromiesięcznym urlopie rodzicielskim. Po kilku minutach okazało się, że pracy już nie ma. Ta przykra sytuacja sprowokowała go do napisania ?Listu rozczarowanego ojca?.

Przepełniony goryczą list opublikował na swoim profilu na portalu społecznościowym. Michał, 28-letni tata Antosia, postanowił dzielić z żoną urlop rodzicielski. Po czterech miesiącach opieki nad synem wrócił do pracy w warszawskiej agencji zajmującej się PR’em. I niemal z miejsca został zwolniony. Od szefostwa usłyszał, że nie ma dla niego projektów, czyli klientów, których mógłby obsługiwać. Przed urlopem miał dwóch klientów, których obsługiwał przez 2,5 roku. Po jego powrocie już ich nie było. 

Porozmawialiśmy z Michałem chwilę po tym, jak odprowadził syna do żłobka. Jakie ma teraz plany?

Mimo wszystko zamierzam pozostać w branży, choć chcę dać sobie chwilę czasu na przemyślenia. Do nagłośnienia sytuacji przekonała mnie żona. Zarówno młodzi ojcowie jak i matki borykają się przecież z takimi kłopotami

Michał ma nadzieję, że jak zacznie mówić o problemie głośno, coś zmieni się w myśleniu i postępowaniu pracodawców, a młodzi ludzie nie będą musieli kalkulować: praca czy dziecko. Jest przekonany, że szybko uda mu się znaleźć nowe zatrudnienie. Skąd ta pewność?

Plusem całej tej przykrej sytuacji jest to, że odezwało się do mnie mnóstwo ludzi, również obcych, ze słowami otuchy, wsparcia. Namawiają, bym przesyłał im swoje CV, chcą mnie polecać. Jest to niesamowicie budujące i wzruszające. Dobro powraca

W swoim liście Michał nie ukrywa rozczarowania. Boli go sytuacja, w której młody ojciec pragnący poświęcić nieco czasu własnemu dziecku, po powrocie z przysługującego mu urlopu, traci pracę. Boli go hipokryzja obecna w publicznym przekazie: tyle się mówi o polityce prorodzinnej, ale w praktyce piękne słowa okazują się nieprzystającymi do rzeczywistości frazesami - podkreśla.

Michał ma nadzieję, że pracodawcy zaczną w końcu postrzegać pracowników jako ludzi z krwi i gości, nie zaś puste dane w tabelce Excela. Cieszy go codzienny widok ojców coraz intensywniej angażujących się w wychowanie dzieci. Absolutnie nie żałuje decyzji o urlopie ojcowskim.

Gdybym drugi raz miał podjąć taką decyzję, wiedząc co mnie czeka na końcu, zrobiłbym to bez wahania. Zrobiłbym to jeszcze sto razy. Te cztery miesiące z moim synem były warte więcej niż jakakolwiek praca. Mam marzenie, żeby nasze dzieci żyły w lepszym świecie niż my teraz. Więc jeśli Antek za 20 czy 30 lat będzie ojcem i będzie chciał iść na urlop rodzicielski, to mam nadzieję, że nie podpisze się pod tym listem. Bo do tego czasu przestanie on być aktualny, a opisany problem będzie już przeszłością. Czego sobie i wszystkim życzę

A jak przedstawia się ta sytuacja z z punktu widzenia firmy, w której pracował Michał? Uzyskaliśmy komentarz Norberta Ofmańskiego, CEO On Board Think Kong ws. Michała Ostrowidzkiego:

Jest mi bardzo przykro, że w taki sposób sytuacja została przedstawiona. Kwestie urlopów rodzicielskich dotyczą zdecydowanej większości naszych pracowników. Jesteśmy firmą prorodzinną, co potwierdzają nasi pracownicy, którzy łączą opiekę nad dziećmi z pracą, właśnie po zakończeniu okresu urlopu rodzicielskiego. Natomiast, nie komentujemy publicznie zwolnień naszych pracowników. Jednocześnie informuję, że Pan Michał przebywa obecnie na urlopie wypoczynkowym i do końca listopada br. jest zatrudniony na umowę o pracę w naszej firmie
Czy zdarzyło Ci się, że pracodawca potraktował Cię niesprawiedliwie?
Więcej o: