Jan Śpiewak został uniewinniony w sprawie "Warszawskiej Mapy Reprywatyzacji"

Sąd Apelacyjny stwierdził, że radny Jan Śpiewak nie naruszył dóbr osobistych Macieja Marcinkowskiego, biznesmena skupującego roszczenia do znacjonalizowanych gruntów. - Nie muszę przepraszać, nie muszę płacić zadośćuczynienia a Warszawska Mapa Reprywatyzacji zostaje tam gdzie jest. Sąd zgodził się z nami, że panowie Marcinkowscy są osobami publicznymi, że działaliśmy w interesie publicznym, a nasze wypowiedzi były "łagodne" - komentuje wyrok radny Śródmieścia i miejski aktywista Jan Śpiewak.

Wynik ogłoszono dzisiaj, o godz. 15.30, w Sądzie Apelacyjnym w Warszawie. Tocząca się od roku sprawa dotyczyła "Warszawskiej Mapy Reprywatyzacji", którą w ubiegłym roku Stowarzyszenie Miasto Jest Nasze udostępniło w sieci. Grafika przedstawiała powiązania między stołecznym politykami, a biznesmenem Maciejem Marcinkowskim.

Spodobało ci się? Polub nas

Deweloper uznał, że mapa narusza jego dobre imię i wytoczył szefostwu MJN proces. Zdaniem Śpiewaka inwestor jest osobą publiczną, a mapa, którą opublikowało jego stowarzyszenie przedstawia ogólnodostępne informacje. Dzisiaj sąd oddalił w całości powództwo o ochronę dóbr osobistych Marcinkowskiego przeciwko Śpiewakowi.

- Jesteśmy zadowoleni z wyroku sądu. Oznacza on, że wolność słowa w Polsce nie została pogrzebana, a osoby, które poprzez swoje wątpliwe interesy mogą czynić krzywdę społeczeństwu nie mogą czuć się całkowicie bezkarnie. Muszą liczyć się z krytyką - mówi metrowarszawa.pl Karol Perkowski, rzecznik Stowarzyszenia Miasto Jest Nasze.

Rodzina Marcinkowskich nie zgadza się z wyrokiem Sądu Apelacyjnego. - "Prowadzimy działalność uczciwie i zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem. Dzisiejszy wyrok sądu zachwiał niestety naszym poczuciem sprawiedliwości. Sąd dał dziś zielone światło znieważaniu ludzi i manipulowaniu nieprawdziwymi informacjami, po to by promować się kosztem innych. Trudno zaakceptować taki pogląd" - powiedział po ogłoszeniu wyroku Maciej Marcinkowski.

Więcej o: