Dym, Chopin, sałata, o szmatach debata - podsumowanie tygodnia według Pańskiej Skórki

Kolejny tydzień zgniłej polskiej jesieni w stolicy dobiega końca. Przed nami wybory, za nami - już chyba na dobre - ciepłe dni.

Spodobało ci się? Polub nas

W Warszawie temperatura emocji nie spada jednak ani o stopień. Miniony tydzień - jak zwykle - obfitował w liczne wydarzenia, które budziły emocje i zachęcały do okrzyku "Elegancko!" albo jęku "Frajersko!". Redakcja subiektywnego bloga warszawskiego "Pańska Skórka " tradycyjnie sporządziła dla Was ich zestawienie.

#ELEGANCKO

Wyścigi pianistów dobiegły końca. Choć Konkurs Chopinowski to wydarzenie o skali zdecydowanie ponadlokalnej, to nie zapominajmy, gdzie się odbywa. Piękne wykonania i nieodzowna przy bardzo ograniczonej liczbie miejsc w Filharmonii transmisja wszelkimi możliwymi kanałami sprawiły, że mieszkańcy Warszawy i mogli na chwilę oderwać się od tłoku w metrze, dyskusji o kolejnych planowanych deweloperskich koszmarkach, czy wycinkach drzew. Mimo kulminacji kampanii wyborczej, było jakoś tak milej, kulturalniej, spokojniej. Jak dla nas Konkurs mógłby trwać cały rok.

Zapewne wiele osób przechodzących obok wciąż jeszcze licznych na obrzeżach Warszawy pól z kapustą i innymi warzywnymi plonami z trudem opiera się pokusie "wzięcia sobie" główki albo dwóch. Znane gospodarstwo Majlertów wychodzi naprzeciw rolniczo-kleptomańskim zapędom mieszkańców miasta i zaprasza na "szabrowanie" . Klasyczna sytuacja typu "szach-szach" - miłośnicy zieleniny mogą wziąć sobie tyle płodów rolnych (ok, głównie sałat) ile chcą, gospodarze pozbędą się problemu warzyw, których nie udało się zebrać przed nadejściem chłodów. "Sharing economy" w najlepszym wydaniu!

PKP rezygnuje z wieszania wielkoformatowych szmat na Dworcu Centralnym! Choć zdarzyło nam się ostatnio krytykować kolejarzy za remont wnętrza głównej warszawskiej stacji, to tym razem musimy ich serdecznie pochwalić, bo choć hall wyglądać będzie jak prowincjonalna galeria handlowa, to przynajmniej zacznie być widać zewnętrzną bryłę, jeden z symboli Warszawy. Nie ma jednak róży bez kolców, gdyż...

#FRAJERSKO

...szmaciarski biznes nie daje za wygraną. Borsuki z Business Center Club postanowiły zaskarżyć niedawno przyjętą Ustawę o ochronie krajobrazu do Trybunału Konstytucyjnego. Podobno godzi ona w zasadę pomocniczości, niezależność gmin, a przede wszystkim - w święte prawo własności. Witamy w Azji i czekamy, aż billboardy spowiją Pałac Lubomirskich od dachu, aż po fundament. Przecież żal, aby taka przestrzeń reklamowa w samym sercu miasta, na Osi Saskiej, stała niewykorzystana!

Pisaliśmy o nerwowych kierowcach, którzy postanowili spuścić manto niepokornemu rowerzyście. Okazuje się, że Warszawa to w ogóle miasto strasznie znerwicowane. Nawet na obrzeżach. Pani dyrektor szkoły przy ul. Juranda ze Spychowa lubowała się mianowicie w wymyślnych epitetach pod adresem uczniów. Szczególnie pasjonowały ją połączenia przytyków na temat tuszy i wątków rolniczych ("tłusta krowa", "baran z nadwagą"). A przy okazji od dawna trwała w konflikcie z kadrą pedagogiczną. Pruski dryl ma swoich zwolenników, ale także swoje granice i niepokorna szefowa placówki została - póki co - zawieszona.

PKP rezygnuje z wieszania wielkoformatowych szmat na Dworcu Centralnym! Choć zdarzyło nam się ostatnio krytykować kolejarzy za remont wnętrza głównej warszawskiej stacji, to tym razem musimy ich serdecznie pochwalić, bo choć hall wyglądać będzie jak prowincjonalna galeria handlowa, to przynajmniej zacznie być widać zewnętrzną bryłę, jeden z symboli Warszawy. Nie ma jednak róży bez kolców, gdyż...

#FRAJERSKO ...szmaciarski biznes nie daje za wygraną. Borsuki z Business Center Club postanowiły zaskarżyć niedawno przyjętą Ustawę o ochronie krajobrazu do Trybunału Konstytucyjnego. Podobno godzi ona w zasadę pomocniczości, niezależność gmin, a przede wszystkim - w święte prawo własności. Witamy w Azji i czekamy, aż billboardy spowiją Pałac Lubomirskich od dachu, aż po fundament. Przecież żal, aby taka przestrzeń reklamowa w samym sercu miasta, na Osi Saskiej, stała niewykorzystana!

Pisaliśmy o nerwowych kierowcach, którzy postanowili spuścić manto niepokornemu rowerzyście. Okazuje się, że Warszawa to w ogóle miasto strasznie znerwicowane. Nawet na obrzeżach. Pani dyrektor szkoły przy ul. Juranda ze Spychowa lubowała się mianowicie w wymyślnych epitetach pod adresem uczniów. Szczególnie pasjonowały ją połączenia przytyków na temat tuszy i wątków rolniczych ("tłusta krowa", "baran z nadwagą"). A przy okazji od dawna trwała w konflikcie z kadrą pedagogiczną. Pruski dryl ma swoich zwolenników, ale także swoje granice i niepokorna szefowa placówki została - póki co - zawieszona.

Ulica Dobra nie jest dobra dla "najtlajfu". Lada dzień będziemy obchodzić smutną rocznicę spalenia "Jadłodajni Filozoficznej", a jakby dla uświetnienia tej daty wybuchł kolejny konflikt, wręcz zadyma, mieszkańców Powiśla i właścicieli knajp. Tym razem poszło nie o hałas, czy defekujących w podwórzach bywalców, a o "spaliny" - dym z pieców do pizzy, czy też inne aromatyczne wyziewy gastronomiczne, które - zdaniem niektórych mieszkańców - na stałe zmieniły skład wdychanego przez nich powietrza. Restauratorzy twierdzą, że robią wszystko, aby dymu było jak najmniej, mieszkańcy zaś robią zdjęcia obłoków. Trzymamy kciuki za konsensus!

Więcej o: