12 gniewnych ojców zablokowało Warszawę. " Nam zabrano dzieci, a wy się na to gapicie, jak te lemingi" - mówi organizator [TATA W MIEŚCIE]

Jeśli naprawdę uważacie, że zablokowanie Mostu Poniatowskiego i całego centrum miasta przez 12 walczących ojców sprawi, że warszawiacy się za wami ujmą i będą was wspierać, to jesteście w dużym błędzie!

Spodobało ci się? Polub nas

Sam jestem ojcem po przejściach. Moja córka mieszka z mamą, nowym ojczymem i rodzeństwem. Nie zawsze nasze stosunki układają się dobrze. Wiem, jak to jest tęsknić za dzieckiem, z którym nie ma się kontaktu codziennie. Oczywiście mojej sytuacji nie da się porównać do sytuacji tysięcy ojców w Polsce, którzy swoich dzieci nie widzą od lat. Bardzo współczuję Michałowi Fabisiakowi ze Stowarzyszenia "Dzielny Tata" , organizatorowi dzisiejszego marszu ojców.

"Żona i cały system zniszczyły mnie - zostałem pozbawiony 2 prac - bo pracowałem na 2 etaty w 2 firmach architektonicznych, zostałem zmuszony do sprzedania 2 samochodów, bo nie miałem się za co bronić w procesie, gdzie brałem udział w ponad 50 rozprawach Od tego czasu widywałem syna w miejscu uprowadzenia w Łodzi w warunkach urągających wszelkim zasadom moralnym od 2012 syna w ogóle nie widzę" - pisze na swojej stronie Fabisiak .

No dramat, naprawdę współczuję.

Ale Drodzy Tatusiowie! Jeśli naprawdę uważacie, że zablokowanie mostu Poniatowskiego i całego centrum miasta, przez 12 walczących ojców sprawi, że warszawiacy się za wami ujmą i będą was wspierać, to jesteście w dużym błędzie! Dziś 1 września, ruch i tak wzmożony, Łazienkowskiego nie ma, na ulicach dramat, gorąc straszny, korki i nerwy. Ludzie was za to przeklną i jedyne co się im będzie z wami kojarzyło, to zablokowane miasto, a nie wasza walko o dzieci.

Paraliż miastaParaliż miasta Fot. Dariusz Borowicz / AG Fot. Dariusz Borowicz / AG

- Rozumiem pańskie wkurzenie - mówi mi Fabisiak, który prowadzi właśnie dwunastoosobowy marsz ulicą Marszałkowską. I dodaje: Proszę zrozumieć moje. Nie pracuję od 5 lat. Gdybyśmy teraz zablokowali miasto na 5 lat..., to co by się stało? Od 5 lat nie widzę syna, nie pracuję bo walczę o prawa ojca. Ale to nie tylko ja. To 1800 ojców w podobnej sytuacji.

- Ale idzie was tylko 12, gdzie jest reszta? Z całym szacunkiem dla pana walki. Czemu winni są i tak już umęczeni warszawiacy? - pytam.

- Biedni warszawiacy mają zrobić wszystko, żeby zmusić rządzących do zajęcia się prawami ojców. Tak, jak warszawiacy nie widzą naszych problemów, tak my nie widzimy ich dzisiejszych problemów komunikacyjnych. Trudno. Niech nas przeklinają. Ale tak naprawdę, niech przeklinają nasz rząd, bo to przez nich dziś blokujemy Warszawę - mówi.

- Ale czemu winni są warszawiacy?

- Winni są, bo nie idą z nami w marszu. Są nieaktywni. Nam zabrano dzieci, a wy się na to gapicie, jak te lemingi. I za to jesteście winni! Jeśli znajdzie pan lepszy sposób, proszę dać znać. A najlepiej, niech pan pojedzie do szkoły i przywiezie mi syna. Zapłacę panu.

- Pan żartuje?

- Mówię całkowicie poważnie. Planujemy pospacerować jeszcze 2 godziny. Skończymy pod Pałacem Prezydenckim. Przed chwilą podeszła do nas pewna pani i powiedziała, że mamy wspaniałe geny i dzięki nam Polska przetrwa - kończy Fabisiak.

- No niestety, stowarzyszenie "Dzielny Tata" zarejestrowało zgromadzenie publiczne i spełniło wszelkie wymagania formalne, także nie mieliśmy innego wyjścia, jak tylko się zgodzić. Zgromadzenie jest zarejestrowane na 100 osób i potrwa do godziny 16 - tłumaczy Agnieszka Kłąb z biura prasowego stołecznego ratusza.

Drodzy ojcowie. Może i powiedzą o was w wieczornych wiadomościach w telewizji. Pewnie napiszą dziś o was wszystkie warszawskie serwisy. Niestety, zamiast wsparcia, wyleje się na was wiadro pomyj, i wybaczcie, ale słusznego oburzenia warszawiaków. Nie jesteśmy winni, że odebrano wam wasze dzieci. Zrozumcie to!

Więcej o: