Muzyka Pendereckiego i sety dj-skie. Czyli - niezwykły koncert o świcie w Królikarni

Od samych początków Królikarni świt był ważną porą w systemie organizacji dnia. Kiedy do parku wpadały pierwsze promienie słońca, wypuszczano do niego stadko królików, a August II Sas wraz ze swą świtą rozpoczynał polowanie. Nawiązując do tej tradycji Królikarnia organizuje w sezonie letnim cykl porannych koncertów "W Brzask". 16 sierpnia - ostatnie tego lata.

Spodobało ci się? Polub nas

- Cykl "W Brzask" celebruje moment wschodu słońca nieco skromniej, choć w nie mniej wyszukanym stylu. Wczesną porę świtania i okoliczności miejskiej przyrody angażuje na potrzeby spotkań ludzi i zwierząt z muzyką - czytamy na stronie Królikarni.

W tegorocznej odsłonie zachęca on, jak piszą organizatorzy, do rozważań nad motywem imitacji. - Muzycy, z którymi spotkamy się w tym roku wywołują duchy poważnych tradycji muzycznych: muzyki ludowej, improwizacji, polskiej awangardy muzycznej. Choć -  jak to zwykle bywa z duchami - tradycje te nie materializują się w konkretnej postaci, ale służą jedynie jako materiał do układania mitów teraźniejszości - dodają.

O 4:30 nad ranem w niedzielę (16 sierpnia) odbędzie się niezwykły koncert .

- W pierwszej części wysłuchamy pieśni Krzysztofa Pendereckiego i Kazimierza Serockiego w wykonaniu sopranistki Łucji Szablewskiej, barytona Szymona Mechlińskiego oraz pianisty Macieja Piszka - informują organizatorzy.

Tak rozpoczęty dzień dalej celebrować będą warszawiacy w towarzystwie Vladimira Ivkovica. Vladimir jest didżejem. Rezyduje w Düsseldorfie, w tamtejszym Salonie Amatorów przy Muzeum Sztuki Współczesnej. Zaczynał w Belgradzie i w tamtejszej, jugosłowiańskiej, tradycji klubowej jest też osadzony.

"Z braku dostępu do płyt tanecznych uczynił swój atut i zaczął grać te "nietaneczne" na sposób jak najbardziej "imprezowy". Uniwersytecka muzyka komputerowa, muzyka afrykańska, teatralna, soundtracki i dźwięki niechciane - wszystko to służy mu do lepienia małej skromnej rzeźby, jaką jest każdy z jego setów. Jeśli nie wierzysz w praktykę didżejską i w różnicę miedzy puszczaniem "kawałków" a graniem z płyt, to chyba najlepszy moment, żeby to zmienić" - czytamy w opisie wydarzenia.

Więcej o: