To była pierwsza warszawska tysiąclatka! Dzisiaj to jedna z najlepszych szkół w Polsce

Budowę ?tysiąclatek? zaproponował Władysław Gomułka w 1958 roku. W Warszawie pierwszą tego typu placówką było Liceum Ogólnokształcące im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego.

Miał miejsce wtedy wyż demograficzny, z danych statystycznych wynikało, że na jedną klasę przypadało około 74 uczniów . Powstanie nowych placówek było nieuniknione. Ich budowę połączono z obchodami Tysiąclecia Państwa Polskiego , przypadającymi siedem lat później, w 1966 roku .

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

W sumie, ramach akcji, wybudowano 1417 "tysiąclatek" . Część środków finansowych pochodziła ze społecznych zbiórek, składki wpłacały, m.in. zakłady pracy. Do końca 1965 roku na specjalnym koncie zebrano 8,5 mld zł . Wpłat dokonywała także Polonia - zebrano 210 tys dolarów .

Pierwszą w Warszawie "tysiąclatką" zostało XVII Liceum Ogólnokształcące im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego. Z tej okazji Międzynarodowe stowarzyszenie pisarzy PEN-Club ofiarowało szkole 1200 książek . Od 1961 do 1968 roku liceum stało się "szkołą ćwiczeń" Uniwersytetu Warszawskiego. Przeprowadzono tu wiele badań i eksperymentów pod kierunkiem prof. Czesława Kupisiewicza , autora najpopularniejszych w Polsce podręczników do dydaktycznych. Ponadto szkoła weszła w skład zespołu szkół polskich stowarzyszonych w UNESCO . Aktualnie stołeczna "siedemnastka" znalazła się na 10. piętrze w tegorocznym rankingu 25-lecia liceów warszawskich czasopisma "Perspektywy".

PEN-Club ofiarowuje bibliotece szkolnej 1200 książek, wzbogacając jej zbiory.

1961-1968 XVII LO było "szkołą ćwiczeń" Uniwersytetu Warszawskiego. Przeprowadzono wiele badań i eksperymentów dydaktycznych pod kierunkiem prof. Czesława Kupisiewicza.

A jak wyglądały "tysiąclatki"? Niemal identycznie. Przypominały szare, betonowe klocki. Projektowano je również z myślą o celach militarnych, wiele z nich posiadało schrony przeciwlotnicze.

- Wtedy najważniejsze było, by szkoły szybko powstawały. Miały być tanie i funkcjonalne. Teraz wiele osób zarzuca im, że są brzydkie. Ale to nie miały być pałace. Przynajmniej, jak się na nie patrzy, nikt nie ma wątpliwości, że to szkoły - argumentował - mówił po latach jeden z projektantów Tadeusz Binek.

Więcej o: