Miały być lofty, jest ruina. Miłośnicy zabytków na Woli chcą uratować "wolskie koloseum"

Zabytkowe rotundy na Woli stoją i niszczeją. O wielkich planach stworzenia w "wolskim koloseum" atrakcyjnego muzeum mało kto pamięta.

Idąc ulicą Prądzyńskiego na Woli, nie sposób przeoczyć ogromnych budynków z czerwonej cegły, które na myśl przywodzą starożytne kolosea. Dwie rotundy oraz znajdujące się za nimi zabudowania zostały zbudowane w 1888 roku. To niemi świadkowie rewolucji przemysłowej. Od lat stoją i niszczeją.

Spodobało ci się? Polub nas

Zdaniem wielu, to budynki unikatowe na skalę europejską i powinny zostać zachowane oraz odnowione. - Nikogo dziś nie obchodzą. Stoją puste, porośnięte w niektórych miejscach drzewkami, ogrodzone obskurnym, rozpadającym się płotem. W zasadzie nie funkcjonują w pamięci warszawiaków. Czasem tylko ktoś wedrze się do środka, by zrobić zdjęcie zachwycającej konstrukcji, czasem dotrze wycieczka. Na terenie stoją też przepiękne, zabytkowe pastorały. Zbiorniki podobne do tych wolskich są tylko w Wiedniu. Tyle, że tam zostały zrewitalizowane i przerobione na imponujący zespół kulturalno- handlowy - piszą miłośnicy wilskich zabytków, którzy chcą uratować wolskie budynki od zapomnienia.

Gazownia na WoliGazownia na Woli Bartosz Bobkowski/ Agencja Gazeta Bartosz Bobkowski/ Agencja Gazeta

W latach 90. planowano w dawnych zbiornikach gazu urządzić Muzeum Powstania Warszawskiego. Wewnątrz rotundy miała stanąć warszawska kamienica. Widzowie mieli krążyć wokół niej i oglądać sceny rodzajowe z walczącej Warszawy. Pomysł upadł, a kombatancka fundacja - ówczesny właściciel gazowni, odsprzedała rotundy prywatnemu inwestorowi, Marcinowi Biernackiemu. - Biznesmen podobno miał wielkie plany w związku z inwestycją (budowa loftów i biur), ale nic z tego na razie nie wyszło - piszą dalej.

W sobotę 9 kwietnia, o godz. 13.00, miłośnicy wolskich zabytków organizują happening mający na celu zwrócenie uwagi na zabytkowe budynki gazowni. - Spotykamy się na skwerze Alojzego Paweka (przed zbiornikami). Zapraszamy wszystkich, którzy mają w sercu Wolę i Warszawę. Chcemy przypomnieć, że ceglane rotundy, które mogłyby przyciągać turystów, rozpadają się. Miasto nie powinno bezczynnie patrzeć, jak właściciel zaniedbuje to miejsce - piszą w wydarzeniu .

 

Adaptacja pofabrycznych terenów jest trudna oraz kosztowna. Są jednak miejsca, gdzie to się udało, np. w Wiedniu. Władze miasta w połowie lat 90. ogłosiły konkurs na zagospodarowanie tamtejszej starej gazowni. Powstały mieszkania, biura oraz centrum handlowe. Cały kompleks okazał się ogromnym sukcesem komercyjnym i społecznym.

Więcej o: