Zobacz Warszawę z filmu Andrzeja Żuławskiego. Szara i brzydka stolica w 1987 roku [WIDEO]

Nowy Świat, Krakowskie Przedmieście i Marszałkowska przy Domach Towarowych Centrum - te ulice widzimy w filmie ?Na srebrnym globie? Andrzeja Żuławskiego. Zobacz, jak bardzo zmieniły się w ciągu ostatnich 28 lat.

Spodobało ci się? Polub nas

O filmie Andrzeja Żuławskiego było w PRL głośno, głównie ze względów politycznych. Zdjęcia przerwano, bo produkcję wstrzymał ówczesny szef Komitetu Kinematografii Janusz Wilhelmi. Nie był lubiany przez filmowców. Andrzejowi Wajdzie, gdy kręcił "Bez znieczulenia", skreślił najważniejsze sceny. Później mówił: "doprowadzę do tego, że on zrobi Naszą szkapę , a nie będzie robił żadnych filmów politycznych, ani społecznych, ani artystycznych".

"Na srebrnym globie" powstawał w dwóch etapach. Zdecydowaną większość scen nakręcono w drugiej połowie lat 70. Brakujące fragmenty dograno dopiero dekadę później. W 1987 roku powstały zdjęcia w Warszawie i Krakowie. I to z tego okresu możemy zobaczyć stolicę. Ujęcia kręcono z ręki, więc obraz jest dynamiczny i trudno skupić się na detalach. Widać jednak, że Warszawa to szare i smutne miasto.

A jak autobusy i asfalt

 

W pierwszym załączonym fragmencie widzimy przejazd Nowym Światem i Krakowskim Przedmieściem. Dziś obie ulice tworzą salon Warszawy. Z pewnością nie było tak w latach 80-tych. Nowy Świat był przede wszystkim ciągiem komunikacyjnym. Zwróćcie uwagę, jak dużo autobusów mija w trakcie przejazdu operator kamery. Ulica miała po dwa pasy ruchu w każdą stronę, a pieszym pozostawał jedynie wąski chodnik. Dziś te proporcje są odwrócone.

Nowy Świat Nowy Świat  Fot. Filip Klimaszewski / Agencja Gazeta Nowy Świat z ogródkami kawiarnianymi, fot. Filip Klimaszewski / Agencja Gazeta

Podobnie Krakowskie Przedmieście. Wtedy wyglądało jak morze asfaltu. Uderza brak przechodniów, ulica jest wyludniona. Z pewnością każdy rozpozna - mijane po drodze, a dziś wspominane z nostalgią - ikarusy, wysłużone autobusy, które wówczas nie miały sobie równych w Warszawie. Na chodnikach brakuje ogródków kawiarnianych, donic z kwiatami, kolorowych witryn sklepowych. Budynki są szare i brudne.

Krakowskie Przedmieście w Warszawie, fot. materiały prasowe

Elewacja Domu Partii (widać go z prawej strony ekranu w czwartej sekundzie filmu) straszy brudem, a sam budynek ze swoją masywną sylwetką sprawia wrażenie kolosa dominującego nad okolicą. Dziś - mimo sporych rozmiarów - gmach zachwyca swoją lekkością.

Dawny gmach KC PZPR, dziś Centrum Bankowo-Finansowe, fot. Bartosz Bobkowski / AG

Na rondzie de Gaulle'a nie zobaczycie oczywiście palmy. Gdy się pojawiła pod koniec 2002 roku, wzbudziła falę dyskusji o sztuce w przestrzeni publicznej. Na koniec warto zwrócić uwagę na remontowany przez wiele lat Hotel Bristol. Dziś to najstarszy i najdroższy hotel w Warszawie.

Hotel Bristol przy Krakowskim PrzedmiesciuHotel Bristol przy Krakowskim Przedmiesciu Fot. Waldemar Gorlewski / Agencja Gazeta Hotel Bristol przy Krakowskim Przedmieściu, fot. Waldemar Gorlewski / Agencja Gazeta

Z siatką na zakupy

 

W 1987 roku dokręcono jeszcze fragment filmu na ul. Marszałkowskiej przy Domach Towarowych Centrum. Dziś niewiele się tu zmieniło. Choć nie ma już dzikiego handlu ulicznego (np. z przyczepy kempingowej), a sklepy w parterze mają obecnie eleganckie witryny i kuszą, by wejść do środka, to po 28 latach nadal daleko tu do pasażu handlowego z prawdziwego zdarzenia. Marszałkowska to wciąż szeroka arteria w samym środku miasta z pustką wokół Pałacu Kultury po jednej stronie i ciągiem sklepów po drugiej. Każdy się gdzieś spieszy.

Panorama WarszawyPanorama Warszawy Fot. Waldemar Gorlewski / Agencja Gazeta Widok na ul. Marszałkowską, fot. Waldemar Gorlewski / Agencja Gazeta

Od razu rzucają się w oczy - dziś nieco tandetne - siatki, z którymi obowiązkowo chodziło się na zakupy. Teraz towary zabieramy ze sklepów przede wszystkim w torbach. Z kolei zainteresowani modą mogą podziwiać, jak w okresie dogorywającego PRL-u, ubierali się Polacy. Nie ma co jednak potępiać tamtych wyborów - taka była moda, taka odzież dostępna była w sklepach. Prawdopodobnie za kilkanaście lat z zażenowaniem będziemy oglądali zdjęcia, które dziś robimy sobie komórką przy byle okazji.

Więcej o: