Przejścia w Warszawie śmiertelnie niebezpiecznie. Kierowcy zapominają o zasadzie "10 metrów" [WIDEO]

Zarząd Dróg Miejskich właśnie rozpoczął kampanię społeczną "10 metrów". Chodzi o parkowanie w pobliżu przejść dla pieszych. ZDM postanowił przypomnieć o tym warszawiakom.

O pomyśle na kampanię i pierwsze jej fragmenty publikowaliśmy tydzień temu.

"Gdzie mam zaparkować, jak wszystko zajęte", "Tu wszyscy tak parkują", "Mnie stać na to, żeby sobie tu stać", "Ja tylko na chwilę" - znasz te wymówki, a może to Twoje słowa? Czy wiesz co może się stać, jeśli tak zaparkujesz? - pyta warszawiaków Zarząd Dróg Miejskich.

I odpowiada w wideo - może dojść do tragedii. Dlatego ZDM stworzył spot, który ma uświadomić warszawiakom, jak istotna jest prawidłowa odległość zaparkowanego samochodu od przejścia dla pieszych. 

50 śmiertelnych przypadków na przejściach

Jeden z podpunktów art. 49 Prawa o ruchu drogowym mówi o tym, że "parkowanie na drodze dwukierunkowej przy przejściu dla pieszych w odległości mniejszej niż 10 metrów jest zabronione".

Niestety, wiele osób o tym zapomina lub po prostu ignoruje. Jak informuje Zarząd Dróg Miejskich nieprzestrzeganie tej zasady bardzo często prowadzi do tragedii. Z danych przedstawionych przez stołeczny ratusz w ciągu poprzednich 5 lat na przejściach w Warszawie zginęło 250 osób, z czego 30 to dzieci

Przyczyną wielu z nich była zła widoczność na przejściu. Możliwe, że gdyby kierowcy zastosowali się do zasady "10 metrów", tych przypadków byłoby mniej.

10 metrów może uratować życie

Jak powstał spot ZDM? Przy warszawskich przejściach dla pieszych zainstalowano ukryte kamery oraz specjalny ekran multimedialny. To właśnie za jego pośrednictwem Grzegorz Pawlak, aktor i lektor, który również wziął udział w projekcie, rozmawiał z łamiącymi przepisy mieszkańcami stolicy. 

Pytał ich, czy znają zasadę "10 metrów" i dlaczego jej nie przestrzegają. 

- ... bo nie ma czasu, ... bo nie było miejsca, ... bo nie wiedziałem - wymieniają bohaterowie nowego spotu wyprodukowanego przez ZDM.

Reakcje warszawiaków były naprawdę różne. Jedni wyglądali na speszonych i przestraszonych, inni reagowali agresją. 

Co pan pie***li. Z policji pan jest? - mówi jeden z zaczepionych na ulicy mężczyzn.

Jedziesz rowerem i nagle... gdzie się podziała droga? Takich miejsc w Warszawie jest mnóstwo [WIDEO]