Bartek otrzymał nietypowe pismo. Będzie musiał oddać swoje auto w służbie ojczyzny

Bartek Sabela, fotograf, podróżnik, otrzymał pismo, z którego wynika, że jego samochód terenowy marki Nissan może zostać wypożyczony przez państwo w razie zagrożenia lub wojny.

Bartek Sabela, fotograf, podróżnik, członek Obywateli RP, otrzymał pismo, z którego wynika, że jego samochód terenowy marki Nissan Patrol może zostać zabrany przez państwo w razie zagrożenia lub wojny. Wnioskodawcą jest Dyrektor Centralnego Szpitala Klinicznego MSWiA w Warszawie, który zgłosił takie zapotrzebowanie Prezydentowi m. st. Warszawy.

W piśmie powołano się na artykuł z ustawy z... 1967 roku o powszechnym obowiązku obrony Rzeczypospolitej Polskiej.

Pismo w sprawie autaPismo w sprawie auta fot. materiały Bartka Sabeli

Sabela z dystansem podszedł do sytuacji. Na swoim Facebooku w sposób żartobliwy skomentował zapotrzebowanie państwa. 

"Prezydent Miasta Stołecznego, melduję, że mam również latawiec w razie jakby Siły Powietrzne miały braki, dysponuję też pontonem dla Marynarki Wojennej, a mój pies może służyć w jednostkach rozpoznania taktycznego" - pisze. Po czym w programie graficznym przemalował swoje auto na "tęczowo" oraz dodał napis "Make Love, F*ck War" i zwrócił się za pośrednictwem mediów społecznościowych do prezydent Warszawy i dyrektora MSWiA: Śpieszę donieść, że właśnie wróciłem od lakiernika. Mam nadzieję, że trafiliśmy w gusta, lans na poligonie gwarantowany.

Nissan Patrol po 'liftingu' w programie graficznymNissan Patrol po 'liftingu' w programie graficznym fot: materiały Bartka Sabeli

Zgłaszanie wyjazdów zagranicznych, przeglądy auta?

W rozmowie z Metrowarszawa.pl Sabela opowiada, że kilka razy musiał przeczytać pismo, zanim dotarło do niego, jakie są wobec niego oczekiwania. Przyznaje, że nie wiedział, że taka ustawa obowiązuje, pismo w pierwszej chwili wydało mu się absurdalne.

Sprawę potraktował jednak poważnie, już zasięgnął porady u swojego prawnika, a także odwiedził biuro bezpieczeństwa i zarządzania kryzysowego warszawskiej dzielnicy Mokotów.

- W urzędzie powiedziano mi, że losowanych jest rocznie kilka aut i akurat padło na moje, ale że prawdopodobnie nic się nie stanie, bo na wojnę się nie zapowiada - opowiada Sabela. Jednocześnie w internecie przeczytał, że w związku z przesłanym do niego pismem, ma określone obowiązki - musi zgłaszać wyjazdy zagraniczne, utrzymywać auto w dobrym stanie i w razie potrzeby przekazać je na poligon. Sabela otrzymał również, jak mówi, pouczenie, które musi podpisać, tym samym wyrażając zgodę na udostępnienie auta. Co się stanie, jeśli tego nie zrobi?

O komentarz do sprawy poprosiliśmy Magdalenę Łań z wydziału prasowego urzędu miasta. Łań tłumaczy, że polscy obywatele zapominają, że mają obowiązki wobec państwa i zgodnie z ustawą, na którą powołano się w piśmie do Sabeli, może na nich zostać nałożony obowiązek tzw. "świadczeń rzeczowych".

Maszyny niezbędne w procesie przygotować obronnych

- Polega on na oddaniu posiadanych pojazdów, maszyn lub nieruchomości do czasowego używania określonym podmiotom, w celu przygotowania obrony państwa i jego obywateli - informuje. W większości przypadków, jak dodaje, są to pojazdy, maszyny niezbędne w procesie przygotować obronnych. A także nieruchomości, które mogą funkcjonować jako magazyny czy parkingi. 

Jak wyjaśnia, wnioskodawca, w tym przypadku Dyrektor Centralnego Szpitala Klinicznego MSWiA (który posiada prawo do takiego wnioskowania, ponieważ jednostka, którą kieruje, przewidziana jest do militaryzacji) zgłasza swoje zapotrzebowanie organowi administracji publicznej, w tym przypadku Prezydentowi m.st. Warszawy. Ten nie może kwestionować żądań wnioskodawcy, przeprowadza jedynie postępowanie, w trakcie którego właściciel auta może zapoznać się ze sprawą. W toku postępowania spisywany jest protokół. Jak podkreśla Łań, odmowa podpisania protokołu nie rodzi żadnych negatywnych skutków dla przesłuchanej osoby. W dalszym ciągu bez zmian właściciel samochodu z niego korzysta.

Jak podkreśla Łań, wszystkie obowiązki, jakie właściciel auta ma wobec państwa, są opisane w piśmie, które otrzymał. Wyjaśnia, że w czasie pokoju posiadacz auta może nim swobodnie dysponować, a nawet sprzedać lub wynająć. Nie musi w tym celu występować o zgodę. Ma jednak obowiązek poinformować organ, który wydał decyzję o sprzedaży samochodu w celu uchylenia wydanej decyzji administracyjnej. Jak zaznacza Łań, nie są wymagane dodatkowe przeglądy czy też zmiany konstrukcyjne w pojeździe.

Nawet na siedem dni w czasie pokoju

Gdy jednak nadejdzie wojna, obywatel ma obowiązek przekazać swoje auto wojsku. Na jak długo? Tego, jak mówi Łań, nie da się określić, zależy to od "czasu trwania zagrożeń". Jak podkreśla jednak, za każdy dzień użytkowania pojazdu przez wnioskodawcę, właścicielowi auta przysługuje zapłata. 

Auto może zostać zarekwirowane również w czasie pokoju. Ale tylko w trzech przypadkach. W pierwszym do sprawdzenia gotowości mobilizacyjnej Sił Zbrojnych. Samochód może być zabrany trzy razy w roku na 48 godzin.

Wojsko może się również zwrócić o pojazd w związku z ćwiczeniami wojskowymi lub ćwiczeniami w jednostkach przewidzianych do militaryzacji. Wówczas samochód może zostać zarekwirowany aż na 7 dni, ale tylko raz w ciągu roku.

Trzecia sytuacja to stany wyższej konieczności, np. klęski żywiołowe i likwidacja ich skutków. Tu ograniczeń czasowych nie ma.

Można się odwołać

Od decyzji administracyjnej można się odwołać do wojewody. Obywatel ma na to 14 dni licząc od chwili doręczenia dokumentu. Jeśli tego nie zrobimy, to w razie mobilizacji i wojny będziemy mieli obowiązek sami dostarczyć pojazd do jednostki wskazanej w piśmie o obowiązku świadczeń rzeczowych. 

Czy otrzymałeś takie pismo, jak Bartek Sabela? Co zrobiłeś? Napisz do nas: listy_do_metrowarszawa@agora.pl

Mieszkańcy Baranowa nie chcą lotniska PiS-u. Mają kilka powodów. "Musi się cały kraj dowiedzieć"