W jej mieszkaniu wybiło szambo. "Wszystko pływało w fekaliach". Odszkodowania nie dostała

Reporterzy programu Interwencja opowiedzieli historię pani Marzeny, która nie może wywalczyć odszkodowania za zniszczone mieszkanie w Parzniewie pod Warszawą. Nikt nie poczuwa się do odpowiedzialności.

41-letnia pani Marzena kupiła 50-metrowe mieszkanie na kredyt na osiedlu Twój Ogród w podwarszawskim Parzniewie. Chciała po rozwodzie zacząć nowe życie. W marcu 2016 roku doszło jednak do nieszczęśliwego "wypadku".

- To, co mi zaserwowano, to był koszmar – mówi serwisowi pani Marzena. W materiale wideo jest bliska łez.

Wszystko pływało w fekaliach

Okazało się, że z powodu niedrożności rur w piwnicach w części wspólnej budynku wybiło szambo. Jak wspomina w rozmowie z Polsatnews.pl pani Marzena, "wszystko w mieszkaniu pływało w fekaliach".

Kobieta musiała wyprowadzić się z mieszkania, musiała wyremontować cały lokal. By to zrobić, zaciągnęła kolejne kredyty. I złożyła wniosek o odszkodowanie. W związku z tym, że wspólnota mieszkaniowa była ubezpieczona, pani Marzena liczyła na szybkie zakończenie sprawy. Bardzo się pomyliła.

Nie poczuwa się do odpowiedzialności

Ubezpieczyciel - firma Compensa odmówiła wypłaty odszkodowania. W korespondencji mejlowej z reporterami Interwencji tłumaczyła, że nikt nie poczuwa się do odpowiedzialności za wyrządzone szkody - ani wspólnota, ani zarządca budynku.

Reporterzy odwiedzili również zarządcę. Ten odmówił składania jakichkolwiek wyjaśnień. Powiedział, że nie był świadkiem zdarzeń w tamtym czasie.

"To wina wspólnoty"

Sprawę wyjaśnia pełnomocnik pani Marzeny, Andrzej Gryczka z kancelarii Anlex. - Na początku marca 2016 roku mieszkańcy budynku zgłaszali wspólnocie, że są problemy z kanalizacją na tym osiedlu. Wysłano serwisanta, który nic nie stwierdził, ale też nie wykonał żadnych czynności. Nikt nie prześwietlił pionu budynku, by zweryfikować, czy doszło do zapchania instalacji. 16-go marca w mieszkaniu mojej klientki wybiło szambo - opowiada. Jak dodaje, dotyczyło to wyłącznie mieszkania pani Marzeny, gdyż ono znajduje się na parterze.

Wspólnota sporządziła protokół, w którym stwierdzono, że do wypadku doszło na skutek zablokowania kanalizacji. - W protokole uzupełniającym z dnia 25 kwietnia 2016 r. wspólnota wskazała, cytuję "Była to wina Wspólnoty Mieszkaniowej, gdyż ona jest odpowiedzialna za drożność pionów" - wyjaśnia Gryczka.

Pani Marzena otrzymała polisę ubezpieczeniową wspólnoty. Zgłosiła szkodę do firmy Compensa. - Ubezpieczyciel odmówił wypłaty odszkodowania, ponieważ jego zdaniem wspólnota nie ponosi winy. Napisaliśmy odwołanie, po czym usłyszeliśmy inny powód odmowy - że to z winy zarządcy budynku, którego obowiązkiem było utrzymywanie tej instalacji - dodaje Gryczka.

Kolejny powód

Jak podkreśla, jest to zgodne z prawem. - Jeśli wspólnota wynajęła firmę do obsługi, to ona ponosi odpowiedzialność za szkodę - mówi. Jak dodaje, szybko wyszło na jaw, że zarządca również jest ubezpieczona w firmie Compensa. - Więc wróciliśmy z wnioskiem do ubezpieczyciela, który ponownie odmówił wypłaty - opowiada Gryczka.

Dlaczego tym razem? - Compensa powołała się na fakt, że zarządca również nie poczuwa się do odpowiedzialności. Nie mógł podobno w tym czasie wykonywać swoich obowiązków, gdyż nie miał dostępu do komórek lokatorskich, a jednocześnie pełnił swoje obowiązki zbyt krótko i wina leży po stronie mieszkańców, którzy sami sobie zapchali rury - dodaje Gryczka.

Wspólnota i zarządca przerzucają się więc odpowiedzialnością. - To schizofreniczna sytuacja. Compensa twierdzi ponadto, że było to zdarzenie losowe, a to absurd, bo wcześniej mieszkańcy zgłaszali problem. Gdyby po zgłoszeniu pierwszych problemów z kanalizacją zarządca i wspólnota podjęli odpowiednie środki tj. sprawdzili drożność pionów, do zdarzenia by nie doszło - mówi Gryczka.

Będzie pozew

Niedługo miną dwa lata, a pani Marzena wciąż pieniędzy nie odzyskała. W programie zwierzyła się, że już nie wie, co ma zrobić. "Jestem bezsilna" - mówiła.

Jak informuje Gryczka, kobieta powinna uzyskać odszkodowanie w wysokości 17 tys. zł. Jak mówi mecenas, w ciągu kilku tygodni jego klientka złoży pozew do sądu. Jak dodaje, może pozwać zarówno zarządcę, jak i firmę ubezpieczeniową.

Zapytaliśmy zarówno zarządcę budynku, jak i firmę Compensa, kto ponosi odpowiedzialność za zdarzenie w mieszkaniu pani Marzeny. Czekamy na odpowiedź.

Firma Compensa twierdzi, że nie jest ubezpieczycielem zarządcy budynku, w którym mieszka pani Marzena. Na nasze pytania odnośnie do odpowiedzialności wspólnoty nie chciała się wypowiadać, jak napisała "z uwagi na obowiązek zachowania tajemnicy ubezpieczeniowej dotyczącej zawieranych umów".

Sprostowanie: Jak twierdzi przedstawiciel firmy Remo-Vip (której nazwa pojawiła się w artykule), nie jest ona zarządcą budynku, w którym mieszka Marzena Malinowska. "Firma świadczy usługi techniczne wobec wspólnoty mieszkaniowej, jak wymiana oświetlenia czy konserwacja instalacji w częściach wspólnych nieruchomości, do których ma dostęp. Nie ma dostępu do pionu kanalizacyjnego, który należy do lokalu bądź komórki pod lokalem" - oświadcza firma.

Borykasz się z podobnym problemem? Walczysz o odszkodowanie za jakąś szkodę? Napisz do nas: metrowarszawa@agora.pl

Był pewien, że policjanci wlepią bezdomnemu mandat. Bardzo się pomylił. "Jestem w ciężkim szoku"