Ta mama oniemiała. "Czy matka z dzieckiem jest kimś lepszym, bo ma dziecko?" [LIST]

- Dziś przeczytałam artykuł, jak to mamusie są oburzone, że Miau Cafe już nie dla nich - pisze do nas list pani Katarzyna, matka dwójki dzieci.

Miau Cafe to kawiarnia, w której mieszkają koty. Ostatnio pracownicy postanowili wprowadzić tam zakaz wstępu dzieciom poniżej 14 roku życia ze względu na bezpieczeństwo i komfort zwierząt.

- Ale o co chodzi? - pisze do nas Pani Katarzyna. - Przecież dzieciom wolno dręczyć zwierzęta. Wolno też dzieciom chodzić do restauracji. Płacę, więc wymagam. Nieważne, że zabawa trwa w najlepsze pod stołem u innych ludzi.

Ale przecież dzieciom wolno.

Wchodzę do marketu, biorę wózek. Jest 21, na środku sklepu z koszykiem stoi mamusia z synusiem i wybierają czekoladę z promocji. Synuś nie chce tego smaku, chce tamten, mamusia mówi, że przecież tego smaku nie lubi, droga zablokowana, przejechać się nie da. Stoimy z innymi i czekamy, aż się zdecydują. No, ale o co chodzi? Przecież tak można, bo to dziecko.

Wsiadam do autobusu, kupuję bilet w automacie, mamusia ustawia wózek, wesoło brzęcząc do dzieciaczka "atitititi", przejeżdża po moich nowiusieńkich butach. Świeży zakup - zostało trochę kasy, jak już obkupiłam dzieci na zimę. Piękne były. Aktualnie są odbite na nich ślady od koła wózka.

Po pracy wracam do domu, zajmuję się dziećmi, czyszczę buty i idę z psem na spacer. Pies nie jest mały, ale włochaty, śmieszny i uroczy. Biegnie dziecko z mamusią wprost na psa - będzie głaskać. Mówię, że nie wolno, że sobie nie życzę. Jak to sobie nie życzę? No jak to? Wygląda tak łagodnie, bo to obce dziecko, mówię, nie biorę odpowiedzialności za to, czy pies nie pchnie je nosem, a dziecko nie wyląduje w kałuży. To, skoro tak może zrobić, to może kaganiec powinien pies mieć? - słyszę. A może to mamusia smycz dla dziecka powinna zorganizować? Nie - bo dziecku wolno. 

Po spacerze zabieram dzieci ze sobą. Umówiłam się z koleżanką na kawę (i jej dziećmi), wchodzimy do knajpki przyjaźnie nastawionej do dzieciaków. Pustki. Pytam, kelnerki w czerwonym wdzianku, dlaczego nikogo nie ma? Mówi, że rodzice mają problem z przychodzeniem tu z dziećmi bo... są inne dzieci, które roznoszą zarazki.

Czy matka z dzieckiem jest kimś lepszym, bo ma dziecko?

Czy wszystko nam wolno i będziemy zadręczać innych tylko dlatego, że zdecydowałyśmy się na macierzyństwo? Czegoś tu nie rozumiem.

***

Co o tym myślisz? Napisz do nas: metrowarszawa@agora.pl lub wyślij nam wiadomość prywatną na Facebooku.

embed