Kontrola kominów to fikcja? "Przyjechali po trzech godzinach, zobaczyli, że dymu już nie ma i odjechali"

Mieszkanka Saskiej Kępy, zauważywszy brązowy dym wydobywający się z komina sąsiada, zadzwoniła na straż miejską: "Przyjechali po trzech godzinach, zobaczyli, że dymu już nie ma i odjechali. Więc pytam - czy te kontrole to fikcja?" Straż miejska odpowiada.

Niedziela, 8 stycznia. Warszawa w smogu. Miasto ostrzega o silnym zanieczyszczeniu powietrza i zaleca pozostanie w domach i nie otwieranie okien. Media publikują wyniki pomiaru szkodliwych pyłów PM2,5 i PM10. Jest źle. Normy przekroczone o kilkaset procent.

Śmierdzi niemiłosiernie

Pani Anna, mieszkanka Saskiej Kępy w samo południe spogląda przez okno i widzi, jak z komina starego wielorodzinnego domu komunalnego przy ulicy Łotewskiej wydobywa się gęsty, brązowy dym. Otwiera okno: - Śmierdzi niemiłosiernie - opowiada.

Zachęcona, jak mówi, artykułami pojawiającymi się w mediach, w których ratusz chwali się, że miasto zakupiło specjalne pojazdy do wykrywania zanieczyszczeń, dzwoni na straż miejską i informuje, że "sąsiad truje okolicę". 

Mija półtorej godziny, patrol nie przyjeżdża. - Spoglądam za okno i widzę, że sąsiedzi przestali palić, dym zniknął - mówi. Mija kolejne półtorej godziny, w końcu pojawiają się funkcjonariusze.

"Te kontrole to zwykła fikcja"

- Schodzę do nich i pytam, dlaczego tak późno? Pan uprzejmie odpowiada, że mają dużo zgłoszeń i czas reakcji jest opóźniony - kontynuuje. - Pytam więc o specjalne samochody do wykrywania zanieczyszczeń. Pan się śmieje i mówi, że jest ich w sumie pięć, z powodu braków kadrowych na miasto wyjeżdżają maksymalnie dwa. I pyta retorycznie, czy też chciałoby mi się pracować za 1400 zł miesięcznie - opowiada pani Anna.

Mieszkanka Saskiej Kępy nie odpuszcza i dopytuje, dlaczego wobec tego jeden z tych samochodów nie przyjechał. Funkcjonariusz na spokojnie tłumaczy, że najpierw przyjeżdża zwykły patrol, potwierdza, że wydobywa się niepokojący dym i dopiero wtedy dzwoni po patrol specjalny.

- Czyli te kontrole to zwykła fikcja? - stawia tezę pani Anna. - Ktoś musiałby palić co najmniej cztery godziny non stop, żeby straż miała możliwość skontrolowania go - sugeruje funkcjonariuszom. Na co, jak mówi, pan się uśmiecha, wzrusza ramionami, życzy miłego dnia i odjeżdża. Więc pani Anna się zastanawia: - Jaka to walka ze smogiem? To wielkie kłamstwo i ruchy pozorowane. Po co te samochody, skoro nie ma kto nimi jeździć, nie mogą szybko reagować? Panowie byli bardzo uprzejmi, ale co z tego, skoro są całkowicie bezradni?

Proces spalania nie występował

Zapytaliśmy straż miejską. Monika Niżniak, rzeczniczka straży, podchodzi do sprawy ze spokojem. Informuje, że w okresie alertu smogowego, czyli rzeczonego 8 stycznia, strażnicy miejscy przeprowadzili ponad 450 kontroli dotyczących ewentualnego spalania odpadów.

- Skala zgłoszeń od mieszkańców w tym okresie była tak duża, że czas oczekiwania na interwencję mógł być dłuższy. Zgłoszenia od mieszkańców są realizowane w kolejności wpływających zgłoszeń - wyjaśnia.

Potwierdza, że 8 stycznia wpłynęło zgłoszenie z ulicy Łotewskiej. Lecz później niż o 12, o godzinie 14. - Ok. godz. 15.20 na miejscu był patrol, który nie potwierdził, aby występował proces spalania (nie wydobywał się dym z komina), stąd też odstąpiono od kontroli - wyjaśnia.

Sprzęt do badania pyłów

Jak dodaje, obecność tzw. mobilnych laboratoriów nie jest konieczna w trakcie każdej interwencji. - Mobilne laboratoria dysponujące m.in. sprzętem do badania pyłów zawieszonych wykonują pomiary w danym obszarze miasta. Pozytywny wynik pomiaru może sugerować, że w danym rejonie znajduje się ewentualne źródło emisji zanieczyszczeń. Wówczas taki rejon jest dokładnie kontrolowany - wyjaśnia.

Przekonuje jednak, że wiele miejsc, wskazanych przez mieszkańców w trakcie zgłoszeń telefonicznych, jest w późniejszym okresie ponownie kontrolowanych - już z własnej inicjatywy strażników. - Wówczas kontrola jest prowadzona w szerszym zakresie dotyczącym sposobu gospodarowania odpadami przez zarządzającego nieruchomością. Samego 8 stycznia w 20 przypadkach potwierdzono, że spalano odpady i wyciągnięto wobec sprawców wykroczeń konsekwencje - mówi.

Miasto walczy ze smogiem

Miasto dostrzegło problem smogu i przeznacza część budżetu na walkę z zanieczyszczeniem powietrza. Jak informuje, w budżecie Warszawy na 2017 rok na ochronę środowiska przeznaczonych zostało ponad 2 miliardy złotych. Są to wydatki m.in. na rozbudowę II linii metra, zakup niskoemisyjnego taboru komunikacji miejskiej, rozwój infrastruktury rowerowej, oczyszczanie ulic, edukację ekologiczną.

Od 12 stycznia 2017 roku mieszkańcy mogą również składać wnioski o dofinansowanie wymiany starych pieców węglowych na nowoczesne źródła ciepła opalane gazem.

Chcesz się podzielić swoją historią? Napisz do nas: metrowarszawa@agora.pl

 

Więcej o: