Apel do autorki narzekającej na Saską Kępę i Ochotę. Nie marudź, tylko się rozejrzyj! Jest wiele wspaniałych miejsc

Małgorzata Halber w felietonie dla "Gazety Stołecznej" opisała, jak fatalnie czuje się na ulicy Francuskiej. Za ładni ludzie, za drogie wózki dziecięce (?). Ogólnie, dla Halber ta część Saskiej Kępy jest zbyt prestiżowa, aby czuła się tam dobrze. Już pierwsze zdania jej tekstu powodują, że moja głowa pęcznieje od pytań - czy naprawdę to napisałaś?!

Jedenastego sierpnia w "Gazecie Stołecznej" pojawił się felieton autorstwa prezenterki telewizyjnej Małgorzaty Halber . Kiedyś twarz polskiego kanału VIVA, dziś znana z napisania dwóch głośnych książek. W felietonie Halber pisze tak:

'Nie czuję się wystarczająca na to miejsce. Jest za ładne, zbyt prestiżowe, przeznaczone dla ludzi, którzy ubierają się u polskich projektantów i wykonują dobrze płatne prace z zakresu wzornictwa" - ocenia prezenterka. I tu dochodzimy do sedna całej sprawy. Marzy ona, by ludzie, czyści i wyglądający na zamożnych jej nie oceniali, jednocześnie sama ich ocenia. "Na Francuskiej mija mnie młoda mama w sukience w grochy z drogim wózkiem. Z tym głównie kojarzy mi się Saska Kępa - z dużą liczbą drogich wózków."

Małgorzato, nie wiem, jak się ubierasz, i mało mnie to interesuje, jednak przeczytałem Twój felieton i wiem, co myślisz. Jeżeli miałbym nie przychodzić na Francuską to nie ze względu na przepych czy ceny, ale właśnie ze względu na ludzi, którzy tak prosto patrzą na świat.

Idźmy dalej. Autorka mieszka na Ochocie, ale marzy o Saskiej Kępie. "Chciałabym móc chodzić po Saskiej Kępie, ale tak, żeby mnie nikt nie widział, żeby ta moja gorszość nie rzucała się w oczy."

Małgorzato, ja jestem z dalekich Jelonek i wiem, że takowa Saska Kępa, poza granicami Francuskiej, istnieje. Może zamiast liczyć w głowie, ile kosztują tosty stygnące na talerzach restauracyjnych gości, jak dużo hajsu mają dreptajcące matki i w jakie wzory są ich kiecki, warto ten czas poświęcić na spacer po Saskiej Kępie? Uwierz, jest duża grupa ludzi, która na tę Twoją gorszość nie zwróci uwagi. A jeżeli Twojemu widokowi będa się dziwić, to bez względu na to, gdzie Cię zobaczą. Saska Kępa jak wszystkie fragmenty tego miasta - ma dobre i złe strony. Sama je zresztą wymieniasz w artykule.

Ale do sedna. Droga Małgorzato, Francuska jest po prostu deptakiem. Bez dorabiania do tego miejsca zbędnej ideologii. Tyle. Jeżeli zaś taka atmosfera Ci nie pasuje, wystarczy skręcić w boczne uliczki, aby zrozumieć, że każdy możne znaleźć dla siebie miejsce. Deptak ten bowiem otula zieleń i arcy-piekne domy i wille, które polecam Ci zobaczyć.

Rozumiem z Twojego wpisu, że Saska nie jest Ci obca, jednak nie rozumiem, dlaczego oceniasz Francuską tak krytycznie, że aż musisz się tym dzielić z czytelnikami. Skoro czujesz się tam źle i jak "biedna krewna", to po prostu tam nie chodź. Bo po Twoim felietonie wnioskuje, że mam czuć się równie fatalnie co ty, bo lubię spędzać czas na deptaku przy Francuskiej. To sortowanie warszawiaków na ładnych i brzydkich.

Na koniec  felietonu autorka pisze: "W mojej przekrojonej wylotową arterią dzielnicy wieczorem wychodzę po papierosy albo do apteki, nic więcej nie kusi (...) Po najbliższą spożywaną przy kulturalnym stoliku bezę muszę jechać na pl. Zbawiciela."

Błagam.

Dla niewtajemniczonych Halber opisuje Ochotę. Tak, tę samą dzielnicę, która "kusi" Placem Narutowicza, historycznymi osiedlami ukrytymi w gąszczu zieleni jak Kolonia Lubeckiego, Parkiem Szczęśliwickim i lokalami których adresy można spisać i wydać opasły, tłusty wręcz przewodnik, koniecznie z tytułem "Halber bierze Ochota". I tak dalej, i tak dalej. Mnożyć fajne miejsca Ochoty można w nieskończoność.

Podsumowując. Jest taki przebój, który zaczyna się od słów "To był maj, pachniała Saska Kępa" a kończy "hej, głupia ty, głupia ty, głupia ty.". Autor: Osiecka. Tytuł: Małgośka.

Malgorzata Halber w WarszawieMalgorzata Halber w Warszawie #Fot. Jedrzej Nowicki/Agencja Gazeta #Fot. Jedrzej Nowicki/Agencja Gazeta

Więcej o: