Emilka przed Pałacem. A kiedy Rotunda w Łazienkach? [FELIETON]

Warszawa staje przed ogromnym problemem, jakim jest wyburzanie pereł modernizmu. Znikają Smyk, Sezam oraz Emilka. W tarapatach jest także budynek Syreniego Śpiewu. Czy może być coś gorszego? Oj tak.

Tytułem wstępu. Budynek Emilki został oddany do użytku w 1970 roku i był pawilonem sklepu meblowego. Dziś to siedziba Muzeum Sztuki Nowoczesnej, któremu w maju wygasa umowa najmu. W konsekwencji budynek, którego obecnie właścicielem jest firma Griffin, zostanie rozebrany. I tu zaczyna się najciekawsza część historii. Otóż z decyzją wyburzenia perły modernizmu nie zgadzają się warszawiacy, który wpadają na coraz to odważniejsze pomysły, jak Emilkę uchronić.

Wpierw powstały ruchy oporu na Facebooku, potem ludzie zaczęli organizować happeningi, debaty oraz wydarzenia okołowystawowe w MSN, które miały na celu zwrócenie uwagi na problem. O krok dalej poszedł jednak zastępca stołecznego konserwatora zabytków Michał Krasucki.

Skoro Emilki przed wyburzeniem uratować nie można, to trzeba ją wyrwać z ziemi i przenieść gdzieś obok. Czyli w okolice Parku Świętokrzyskiego. Arcyodważny pomysł podłapali w lot architekci i tak powstały pierwsze wizualizacje tego genialnego pomysłu. Perła modernizmu na tle olbrzyma z socrealizmu w zalewie betonu zwanym Placem Defilad wyglądać ma mniej więcej tak:

Wizualizacja budynku Emilki przed Pałacem KulturyWizualizacja budynku Emilki przed Pałacem Kultury Pracownia BBGK Architekci Pracownia BBGK Architekci

Ładnie? Dyplomatycznie wypadałoby powiedzieć: ciekawie. Ale tak od serca, jako warszawiak aż chce mi się powiedzieć: koszmarne! Otóż każdy mieszkaniec tego miasta zgodzi się, że okolice Pałacu Kultury to największy bałagan i plac budowy w całej Europie. Mamy tego pecha, że owy kołchoz mocno rzuca się w oczy, bo jest w samym środku naszej stolicy. Paradoksalnie - miejsce, z którego powinniśmy być dumni, często musimy bronić i wmawiać, także samym sobie, że jest okej. Szczerze? Nie jest. Jest źle, fatalnie nawet.

Budy handlowe w Parku Swietokrzyskim w Warszawie. Tak wygląda dziś Plac DefiladBudy handlowe w Parku Swietokrzyskim w Warszawie. Tak wygląda dziś Plac Defilad Fot. Adam Stpie / Agencja Gazeta Fot. Adam Stpie / Agencja Gazeta

I teraz gdy pojawiają się pierwsze sygnały, że może uda się jednak zagospodarować mądrze teren wokół Pałacu, gdy po kilkunastu latach nietrafionych planów pojawiły się te mające jakikolwiek sens, ktoś rzuca nagle pomysł, aby przenieść tu, w epicentrum architektonicznego chaosu, budynek z lat 70. Czy nie logiczne jest najpierw posprzątać, a potem meblować?

Czy naprawdę centrum Warszawy ma stać się skansenem, schroniskiem dla modernistycznych sierot, których nie chcą deweloperzy? No, ale szkoda Emilki. Pewnie, że szkoda, ale trzeba wyciągać wnioski i szukać rozwiązań nie na ulicy, ale w ratuszu. Nie brać pomysłów z kosmosu, ale z głowy, najlepiej stąpając mocno po ziemi. Nie możemy ratować jednego budynku kosztem innej przestrzeni. Oczywiście nie zakładam, że tak musi być. Być może idealnie Emilka wpisze się w przestrzeń Placu Defilad. Być może będzie pasować.  No właśnie. To zdanie padło zbyt często w kwestii architektury w Warszawie. I to jest dla mnie najmocniejszy argument przeciwko takim eksperymentom.

Spodobało ci się? Polub nas

KDT na Placu Defilad. Miał być powiewem Zachodu, symbolem nowoczesności. Jak wiemy, eksperyment się nie udał.KDT na Placu Defilad. Miał być powiewem Zachodu, symbolem nowoczesności. Jak wiemy, eksperyment się nie udał. Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta

Na koniec. Mówi się, że Emilka będzie idealnie wpasowywać się w przestrzeń Placu Defilad, bo idealnie odpowiada wymiarami. Jeżeli mamy myśleć w tych kategoriach, to faktycznie, wszystko da się uratować. Rotundę postawmy w Łazienkach.

Więcej o: