Ich klientami są prezesi rad nadzorczych, psychologowie i zwykli ludzie. "Ostatnio wszyscy pytają o byt"

Czarny kot, szklana kula i kolorowe, pełne symboli karty, które o naszym życiu wiedzą wszystko. I ona - wróżka, stara kobieta w długiej spódnicy, chuście na głowie, z przenikliwym spojrzeniem, która niejasnym dla nas rysunkom nadaje znaczenia. To, co od niej usłyszymy, może nas pogrążyć albo uratować. Pomóc podjąć decyzję, dać nadzieję - na wielką miłość, wielkie pieniądze. Przestrzec przed niebezpieczeństwem, uchronić przed śmiercią. Bo przecież "wróżka prawdę ci powie".

Aby dowiedzieć się, czy rzeczywiście "wróżka prawdę powie", sama postanowiłam wybrać się do wróżki. W Warszawie jest ich naprawdę sporo. Pytanie, która najlepsza. Ze strachu, że trafię do jednej z oszustek, które zamiast mówić tę prawdę, wyłudzają pieniądze i robią więcej złego niż dobrego, postanowiłam poradzić się koleżanek z pracy. No tak, ale która inteligentna, racjonalnie myśląca, pewna siebie, niezależna dziewczyna, bo oczywiście tylko takie mam koleżanki, kiedykolwiek poszłaby do wróżki? Jak się okazało - prawie wszystkie.

Spodobało ci się? Polub nas

Po kilku krótkich rozmowach, w telefonie miałam już co najmniej pięć kontaktów do "sprawdzonych" wróżek. Intuicja podpowiedziała mi, żeby wybrać dwie - wróżkę Atis oraz Laurę Dorotę. Później okazało się, że obie doskonale się znają. Kiedyś pracowały w tym samym czasie dla TV Polsat, później mieszkały razem w Domu Wróżek.

Czarnego kota nie znalazłam u żadnej, szklana kula pojawiła się tylko u Laury Doroty, co prawda wyłącznie w formie dekoracji. Wróżki nie czytały również z kart "baśniowych" czyli Tarota oraz kart marzeń i snów, ale po prostu - z kart klasycznych - "takich jak do brydża, słonko" - jak dobitnie wyjaśniła mi Atis. Czy usłyszałam prawdę na temat swojego życia?

Na pewno to bardzo rzadko coś wychodzi

Spotkanie z wróżką Atis trudno nazwać magicznym. Nie mam jednak wątpliwości, że dla Davida Lyncha mogłoby ono posłużyć jako inspiracja do nakręcenia kolejnego bardzo dziwnego filmu.

Podkowa Leśna. Zimno, deszcz, wieje. Rozgrzewając się gorącą herbatą, czekam na Atis w kawiarni Weranda. Mimo że wróżka powiedziała, że na pewno ją rozpoznam, rozglądam się wokół nerwowo. W pewnym momencie za oknem widzę niewysoką kobietę w czerwonym kowbojskim kapeluszu, polarowej kamizelce i czerwonym swetrze. Idzie żwawym krokiem w stronę drzwi. Niskim, hipnotyzującym głosem wita się ze mną i zabiera mnie do samochodu, gdzie za kierownicą już czeka jej mąż - znany portrecista - i razem jedziemy do tymczasowego gabinetu Atis - Karczmy Rodos (Atis jest w trakcie organizacji nowego miejsca).

Wróżki WarszawaWróżki Warszawa metrowarszawa.pl metrowarszawa.pl

Zamykamy się z Atis w małym pomieszczeniu tuż przy wejściu do karczmy. Atis, która w swoim życiu robiła chyba wszystko - była aktorką, jubilerem, tancerką klasyczną, pisarką, dziennikarką, właścicielką pierwszego w Warszawie second handu, już w pierwszym zdaniu rozwiewa moje wątpliwości na temat tego, czy na pewno będzie tak, jak powiedzą karty.

- Na pewno, słonko, to bardzo rzadko coś wychodzi - mówi i zaciąga się dymem z papierosa. - W  moich kartach jest mało wydarzeń kategorycznych. Nie mówię, co na pewno się stanie, co najwyżej udzielam instrukcji, przestrzegam przed konsekwencjami jakiegoś działania. A co ty z tym zrobisz, to już twój wybór - mówi Atis i podaje przykład. - Mogę ci powiedzieć, że w ciągu kilku dni będziesz miała rozmowę z szefem i w tej rozmowie nie powinnaś albo właśnie powinnaś poprosić o podwyżkę. Ja nie daję gwarancji, że ty tę podwyżkę dostaniesz, ale okoliczności sprzyjają, żeby o nią poprosić - opowiada.

Gdy Atis miała 13 lat, przyjaciółka jej babci, która dobrze znała się na spirytyzmie, okultyzmie, na kartach spojrzała Atis w rękę i powiedziała - "Będziesz w życiu robiła mnóstwo rzeczy, ale wróżką będziesz przez całe". Atis śmieje się, że to było nieuniknione, bo urodziła się 25 grudnia, czyli wtedy kiedy sami wielcy ludzie.

Wróżki WarszawaWróżki Warszawa metrowarszawa.pl metrowarszawa.pl

Więc trzeba się urodzić wróżką? - Pytam. - Na pewno jest to dar. Na szczęście nie jestem jasnowidzem, bo to akurat jest tylko przekleństwo. Ale dar to nie wszystko. Najważniejsze to umieć z niego korzystać. Ważyć słowa, żeby nikomu nie zaszkodzić. Ludziom się wydaje, że bycie wróżką to taki łatwy zawód, wystarczy kupić karty i pochrzanić głupoty. Ale tak nie jest - mówi stanowczo Atis.

Atis opowiada wstrząsającą historię dziewczyny, która przyszła do niej po wizycie u innej wróżki. - Tamta jej powiedziała, że ma raka tarczycy i za 3 miesiące umrze. A ja patrzę w karty i nic nie widzę. Wściekła zadzwoniłam do mojego znajomego endokrynologa i wysłałam ją do niego. Potem on wkurzał się na mnie, że przysyłam mu zdrowe pacjentki - mówi Atis i dodaje: - Ten zawód to ogromna odpowiedzialność. Nie mówi się ludziom takich rzeczy. Można ostrzec, poradzić, żeby pójść do lekarza, bo pozornie drobna choroba może być sygnałem czegoś poważniejszego. Ale nie że umrą za 3 miesiące. Co człowiek zrobi z taką informacją? Ja jako córka lekarza tym bardziej unikam stawiania jakichkolwiek diagnoz - mówi.

Bo Atis nie zajmuje się tylko kartami, ale również psychoterapią, w tym regresingiem - formą terapii, która pozwala cofnąć się do poprzednich wcieleń. - Jaka tam szkoła - komentuje, gdy pytam o dyplom uczelni. - Mnie uczył pewien profesor z Sorbony przez 1,5 roku. Znam znakomitych psychoterapeutów, ale to garstka. To, z jakimi czasem problemami przychodzą do mnie ludzie po psychoterapiach, jest przerażające. Potem ja ich muszę z tego wyciągać - mówi.

Wróżki WarszawaWróżki Warszawa metrowarszawa.pl metrowarszawa.pl

W końcu zadaję pytanie - skąd mam wiedzieć, że jakaś wróżka jest dobrą wróżką. Odpowiedź jest prosta: Z wróżką jak z ginekologiem. Jedna pani drugiej pani. Do mnie przychodzą tylko osoby, którym ktoś mnie polecił - opowiada Atis.

Atis rzeczywiście ma na koncie wiele spektakularnych "wróżb" i sesji terapeutycznych. Atis uchroniła córkę swojej klientki przed katastrofą lotniczą. Atis radzi się również pewien prezes rady nadzorczej, który obraca ogromnymi pieniędzmi. - Gdy tylko nie wie, co ma zrobić, dzwoni do mnie jego sekretarka i pyta, czy może wysłać po mnie samochód - mówi wróżka. Atis wywróżyła również pewnej ubogiej wdowie z trójką dzieci wielką fortunę.

- Przyszła do mnie taka biedna kobieta. Głupio mi było brać od niej pieniądze. Trzy razy rozkładałam karty i za każdym razem nie mogłam uwierzyć. W końcu mówię jej: koło pani są takie pieniądze, jakich nie produkują. Kilka miesięcy później okazało się, że odziedziczyła ogromny majątek po jakiejś swojej krewnej z Ameryki - opowiada Atis.

Jak wygram w totolotka, to już nigdy nie będę wróżyła

- Przychodzą do mnie bardzo różne osoby, wrażliwe, sceptyczne, takie które oczekują porady, bardzo dużo mężczyzn, nawet psychoterapeuci. W ostatnim czasie ludzie pytają zwłaszcza o kwestie bytowe, pracę, sytuację finansową. Ale przychodzą też takie, którym wydaje się, że podczas sesji będę czarować z różdżki, nagle zacznę lewitować albo na ich prośbę rzucę na kogoś klątwę - zwierza się Laura Dorota, która przyjmuje klientów w swoim prywatnym mieszkaniu, w którym unosi się delikatny zapach kadzideł.

Wróżki WarszawaWróżki Warszawa metrowarszawa.pl metrowarszawa.pl

Można powiedzieć, że Laura Dorota wróżenie ma w genach. - Karty były w rodzinie od zawsze - moja mama wróżyła, i przede wszystkim moja ciocia. Ja wróżę od 93 roku. Przyjmuję w domu, prowadzę nocny program. Ale moja pasją jest robienie lamp. Karty po prostu do mnie w pewnym momencie przylgnęły. Jak wygram w totolotka, to już nigdy nie będę wróżyła - śmieje się Laura Dorota.

Mimo że Laura Dorota czyta z kart całkiem inaczej niż Atis - mniej psychologicznie, skupia się przede wszystkim na tym, co mówią karty i opowiada hasłowo, jej podejście do wróżenia jest podobne. - Czasem przychodzą do mnie ludzie i pytają, kiedy umrą. Ja nie jestem w stanie tego wyczytać. Karty pokazują załamanie życia, że ta śmierć się jakoś kręci wokół danej osoby albo że dana osoba ma tego typu myśli, ale daty śmierci nie znam. Gdy opowiadam o życiu danej osoby, ona sama wybiera sobie to, o co chce później dopytać, które tym samym są dla niej ważne - mówi Laura.

Wróżki WarszawaWróżki Warszawa metrowarszawa.pl metrowarszawa.pl

Laura Dorota dobrze wie, że bycie wróżką to ogromna odpowiedzialność. - Ludzie są różni. Raz miałam klientkę - piękna kobieta, rozwódka, z dwójką dzieci - która chciała wiedzieć, czy jeszcze sobie z kimś życie ułoży. W kartach wyszło, że tak. Gdy długo nic się nie działo, wracała i wciąż dopytywała - kiedy wreszcie to się stanie. W końcu rzeczywiście kogoś poznała. Wtedy padło z jej strony pytanie - czy będzie miała z nim dzieci. Karty powiedziały, że nie. Co zrobiła? Przestała się zabezpieczać. Potem przyszła do mnie z pretensją, bo zaszła z nim w ciążę - opowiada Laura. W końcu, jak mówi Laura, usunęła ciążę, więc rzeczywiście dzieci z nim nie miała. - Ale do mnie już nie wróciła - dodaje Laura.

Laura przyznaje (Atis nie zaprzecza), że od wróżki łatwo się uzależnić. Telefony po nocach z pytaniem - "co mam zrobić", z pretensjami albo wręcz przeciwnie - w podzięce, bo coś się sprawdziło. - Nie jest łatwo. Ludzie dużo oczekują. A karty różnie się układają. Wróżki też miewają gorsze dni - mówi Laura.

Niektórym również, jak mówi Laura, wydaje się też, że wróżki zarabiają krocie. - Ja mam niewielkie mieszkanie, zarabiam bardzo przeciętnie. Tyle, żeby wystarczyło na życie - opowiada Laura. Ale ile dokładnie, zdradzić nie chce. Atis również woli zachować tę informację dla siebie. Z rozmów z kilkoma osobami wynika, że spotkanie z wróżką to koszt 100 - 250 zł.

Samospełniająca się przepowiednia

Poprosiłam obie wróżki o to, aby mi powróżyły. Trochę się bałam, że usłyszę coś, co sprawi, że będę w kółko o tym myśleć.

Na początku powiedziały coś o mnie na podstawie daty urodzenia, następnie rozłożyły mi karty. Nie wszystko, co wyczytały, było zgodne z prawdą. Obie zwróciły mi jednak uwagę na tę samą rzecz - związaną z moim zdrowiem. Chyba będę musiała się tym zainteresować. A czy to, co powiedziały na temat nadchodzących miesięcy się sprawdzi? Czy wybiorę się w lutym w podróż z koleżanką, czy do Wielkiej Nocy zrobię remont mieszkania albo czy poznam kogoś interesującego na jakiejś majowej imprezie - jeszcze się okaże. A może tak głęboko się to zapisze w mojej świadomości, że stanie się tak na skutek mechanizmu samospełniającej się przepowiedni? Chyba nie sposób odpowiedzieć na to pytanie. Ale czy to właściwie ważne?

Na pewno warto wybrać się do wróżki, której, tak jak Laurze Dorocie i Atis, przede wszystkim zależy nam tym, żeby pomóc, nie zaszkodzić. Zawsze warto posłuchać o sobie i przeanalizować - z dystansem - to, co ktoś - niekoniecznie wróżka - ma nam do powiedzenia. Ale jak często możemy z kimś tak szczerze o sobie porozmawiać? Bo to właśnie o rozmowę chodzi, ujawnienie przed kimś, albo i samym sobą, co jest dla nas ważne, albo po prostu - o spojrzenie na coś z zupełnie innej perspektywy.

Wróżka prawdy mi nie powiedziała. Miałam swoje podejrzenia co do pewnej kwestii, karty wróżki zobaczyły jednak coś innego. Dzięki tej wizycie zebrałam się jednak na odwagę, żeby spytać kogoś bliskiego o nurtującą mnie od dawna sprawę. Nawet jeśli to, co usłyszałam nie było zgodne z tym, co powiedziała wróżka, swoją prawdę poznałam i pozbyłam się jakiegoś ciężaru. Nie mam jednak zamiaru czekać do maja aż poznam kogoś ciekawego ani rzucać pracy, bo w styczniu podobno mam mieć przypływ gotówki.

Więcej o: