Spodobało ci się? Polub nas
Białołęka to jedna z największych i najmłodszych dzielnic w Warszawie. Rocznie przybywa tu pięć tysięcy mieszkańców. W związku z tym nie milkną komentarze na temat szkoły podstawowej przy ul. Topolowej. Choć szkołę zbudowano na potrzeby pięciuset dzieci w tym roku szkolnym klasy pierwsze są od "A" do "R". W ubiegłym roku ta sama placówka liczyła 16 klas.
W felietonie dla Gazety Stołecznej g łos w tej sprawie zabrała znana pisarka oraz szefowa Fundacji MaMa Sylwia Chutnik . - Bardzo się cieszę, że mamy ponad 30 liter w alfabecie. Dzięki temu będzie jeszcze więcej pierwszych klas w podstawówkach na Białołęce - pisze. - Niby przyrost mamy w kraju ujemny, ale dzieciaki muszą chodzić na dwie zmiany. Tak to jest, kiedy buduje się "apartamentowce", a nie myśli o infrastrukturze. Wokół hipermarket, dziesięć aptek i dwa solaria. I szkoła pękająca w szwach, bo jedna na tysiące dzieci - czytamy dalej.
Pisarka zwraca też uwagę, że w ciągu najbliższych lat mają powstać cztery nowe szkoły podstawowe na Białołęce. - Może sytuacja się unormuje, ale myślę o tych wszystkich dzieciakach i kadrze nauczycielskiej, która musi je ogarnąć. Edukacja nigdy nie była dostatecznie finansowana, bo przecież uczenie się jest u nas obowiązkowe, więc jakoś sobie wszyscy poradzą. Jakoś. Od lat najpopularniejsze słowo - czytamy w felietonie pisarki.
W innych białołęckich szkołach nie jest wcale o wiele lepiej. W placówce przy Głębockiej jest np. tylko o jedną pierwszą klasę mniej.